Ceny mieszkań 2020 – kiedy będzie taniej?

Ocena: 4.2 (ilość ocen: 10)

Drożejące mieszkania nie ułatwiają podjęcia decyzji o zakupie własnego M. Czy czekać na spadek cen nieruchomości? A może kupić mieszkanie teraz, póki jeszcze ceny nie urosły do rozmiarów bańki? Myślisz o własnym mieszkaniu w 2020 roku, ale boisz się, że ceny nieruchomości są wzięte z kosmosu? Chcesz zrozumieć, co dzieje się na rynku mieszkaniowym? Zobacz naszą analizę cen mieszkań na 2020 rok! 


Spis treści:
Koronawirus a ceny mieszkań – tego nikt nie przewidział!
Prognoza cen mieszkań w 2020 roku – bez szans na spadki?
Co będzie decydować o cenach nieruchomości w 2020 roku?
Wyższy popyt niż podaż mieszkań
Dwa zagadkowe czynniki: koniunktura  i podwyżka płacy minimalnej w 2020 roku
Czy 2020 rok będzie dobrym momentem na zakup mieszkania?
To trzeba wiedzieć o cenach nieruchomości w 2020 roku


Koronawirus a ceny mieszkań – tego nikt nie przewidział!

Nikt nie spodziewał się, że zagrożenie dla rynku nieruchomości będzie nosiło maskę epidemii. Na początku 2020 roku, głównym problemem były idealne warunki do powstania bańki spekulacyjnej i rosnące ceny mieszkań. Teraz prognozy dla rynku mieszkaniowego trzeba zweryfikować. Jak bardzo? Czy można rozwiać wątpliwości jakie przyniósł ze sobą koronawirus? Pora na aktualizację przewidywań.

Deweloperzy patrzą na rynek nieruchomości bez paniki

Sektor deweloperski mierzy się z nowymi problemami w związku z epidemią COVID-19. Niezwykle ciężko jest załatwić wszelkie formalności w przypadku rozpoczęcia nowej inwestycji. Mniej kłopotów sprawiają za to trwające prace budowlane. To oznacza, że nowo oddanych mieszkań nie będzie mniej, ale przestój w inwestycjach może się odbić w przyszłych latach.

Deweloperzy nie zauważają też na razie potrzeby cięć w cenach. Nie wykluczają też drobnej korekty, ale w najgorszym razie ceny mieszkań zatrzymają się na krótki czas w miejscu. Choć najbliższe tygodnie zapowiadają, że sprzedaż mieszkań znacznie spadnie, to cześć firm zdążyła już przestawić się na prezentowanie oferty on-line. Wirtualne zwiedzanie domu czy wideorozmowy z klientami to skuteczna odpowiedź na zaistniałe ograniczenia.

Branża ma też zapasową strategię, gdyby kupujący nie chcieli jednak kupować mieszkań. Przedsiębiorcy już liczą, jakie zyski może im przynieść zmiana modelu biznesowego – ze sprzedaży, na wynajem mieszkań. Wreszcie deweloperzy mogą po prostu wstrzymać się ze sprzedażą i przeczekać najtrudniejszy okres. W perspektywie roku, widmo głębokiej recesji spowodowanej koronawirusem, może być tylko złym snem.

Inwestorzy, zwykli kupujący i banki

Koronawirus wpłynął też na rynek rynek kredytów hipotecznych. Ale tu też, starający się o kredyt mieszkaniowy, mogą przede wszystkim martwić się o swoją zdolność kredytową. Banki nie zamierzają zakręcać kurka z kredytami hipotecznymi. Klienci spełniający ich wymagania z pewnością uzyskają finansowanie zakupu wymarzonej nieruchomości. Problemem będą jednak ograniczenia związane z kwarantanną. Czas oczekiwania na decyzję kredytową wydłuży się a sfinalizowanie umowy o kredyt mieszkaniowy będzie wymagało wizyty w banku. Chyba, że banki stwierdzą, że w XXI wieku, kredyt hipoteczny można jednak zaciągnąć bez wychodzenia z domu.

W innej sytuacji znajdują się inwestorzy. Dotychczas ogromna część zakupionych mieszkań była efektem inwestycji (według różnych statystyk to od 40 do 70% kupionych mieszkań to „sprawka” inwestorów). Przy zaistniałych okolicznościach, brak odpowiedzi na to, co może wydarzyć się jutro, będzie skutkować wycofaniem się części inwestorów z rynku mieszkaniowego. Nie będzie to jednak exodus inwestycji, bo przy niskich stopach procentowych, atrakcyjność zakupu mieszkania nadal będzie opłacalnym (choć o większym ryzyku niż do tej pory) przedsięwzięciem.

Wszystko rozstrzygnie wpływ epidemii COVID-19 na gospodarkę

Deweloperzy, kredytobiorcy, inwestorzy i banki podejmują działania na podstawie prognoz dla Polskiej gospodarki. Przez to, że wszystkie scenariusze są możliwe decyzje bywają różne. Jeśli wśród analityków dominuje strach, to widać wśród nich wyścig „kto da jeszcze bardziej ujemny przyrost PKB w Polsce?”. Nie ma jednak w tych prognozach równowagi, bo optymiści są bardzo ostrożni. Trzy miesiące temu, 2 procentowy wzrost PKB byłby czarnowidztwem. Teraz brano by go w ciemno.

wzrost gospodarczy w Polsce w 2020 roku według PIE
(źródło: PIE)

Dynamika PKB w Polsce na lata 2020-2021
(źródło: Polityka Insight)

Eksperci zgadzają się raczej co do tego, że recesja będzie głęboka. Szokiem jest przestój gospodarki przez najbliższe tygodnie (miesiące?). Warunki kwarantanny chronią życie obywateli, ale pogłębiają kryzys. W scenariuszu pesymistycznym, problemy będą długotrwałe. Linia dynamiki PKB będzie przypominała zatem literę „U”, „W” a może nawet „L”. Scenariusze optymistyczne podają wersję, gdzie po gwałtownym spadku w gospodarce, koniunktura błyskawicznie odbije w górę (trend PKB wyglądający jak litera „V”).

Na razie na rynku nieruchomości nie ma ani paniki, ani hura-optymizmu. Czy wszystkim graczom na rynku udzieli się atmosfera oczekiwania? Poniżej umieszczamy, skróconą i uaktualnioną prognozę dla cen nieruchomości w Polsce.

Prognoza cen mieszkań w 2020 roku – bez szans na spadki?

Rynek mieszkaniowy to przede wszystkim rynek lokalny. A to oznacza, że zmiany wartości nieruchomości najlepiej obserwować w mniejszej skali (np. miasta, a nawet dzielnicy). W końcu trzeba zauważyć, że same nieruchomości dzielą się np. na te z grupy premium czy klasy budżetowej. Ale między tym, co w mieszkaniówce lokalne i ogólnokrajowe występują obopólne zależności. Dlatego możemy, podzielić się naszym komentarzem na temat tego, jak będzie wyglądał rynek mieszkaniowy w 2020 roku.

Oto nasza prognoza w skrócie:

  • ceny mieszkań w 2020 roku nadal będą rosły, ale w tempie, które nie powinno przekraczać +10% rok do roku. W skutek epidemii koronawirusa, ceny nieruchomości nie powinny wzrosnąć o więcej niż 5-6%
  • jeżeli gospodarka w Polsce silniej odczuje spowolnienie koniunktury, to wzrost wartości nieruchomości może zatrzymać się w okolicy od 0,00% do +2,50%, ale to mniejsze tempo wzrostu cen zależy od tego jak głęboka i długa będzie recesja w Polsce oraz strategii deweloperów (mogą np. wstrzymać się ze sprzedażą mieszkań i przeznaczyć je na wynajem, jeśli przewidują, że recesja będzie krótkotrwała,
  • w 2020 roku spodziewamy się, większych zmian w cenach mieszkań pomiędzy kwartałami (korekta cen widoczna w danych za II kwartał, po czym – jeśli zagrożenie epidemiczne minie w połowie 2020 roku – zobaczymy odbicie w III kwartale z ryzykiem problemów pod koniec roku). Powodem niepewności i zmian jest oczywiście przebieg walki z COVID-19 i skuteczność działań rządu dla ochrony pracowników i przedsiębiorców,
  • zakładamy, że trendy z roku 2019 na rynku mieszkaniowym dalej utrzymają się w roku 2020, czyli szybszy wzrost cen mieszkań na rynku wtórnym oraz rosnąca różnica między cenami ofertowymi i transakcyjnymi. W czasie kryzysu rynek wtórny odpowiada z opóźnieniem na zachodzące okoliczności. Właściciele nieruchomości najpewniej wstrzymają się ze sprzedażą. Rynek wtórny w 2020 może się skurczyć w pierwszych kwartałach. Może się też okazać, że niektóre mieszkania używane były za wysoko wyceniane przez sprzedających. 

To na jakiej podstawie przyjęliśmy powyższe założenia, opisujemy w dalszej części analizy. Tu fundamentalne dane o rynku nieruchomości nadal są aktualne i okazują się być pewnym punktem dla dalszych obserwacji sytuacji w mieszkaniówce.

[Aktualizacja luty 2020] Na podstawie najnowszych danych za IV kwartał 2019 roku można założyć, że ceny nieruchomości w 2020 roku rzeczywiście powinny utrzymać się w granicach wzrostu +10% r/r. Jednak nowym trendem, który należy wziąć pod uwagę jest zmniejszająca się różnica między cenami transakcyjnymi na rynku pierwotnym i wtórnym. Kupujący mogą mieć dość drogich mieszkań i szukają okazji nawet w zamian za niższy standard nieruchomości.

Marzec zdezaktualizował powyższy akapit. Ceny mieszkań urosną najwyżej o 5-6% w 2020 roku. Pierwsze 2-3 miesiące epidemii koronawirusa uderzą szczególnie w rynek wtórny. Kupującym lepiej opłaca się wstrzymać z nabyciem nieruchomości. Wpływa na to nie tylko niepewność, ale i czasem przeszacowana wysokość cen ofertowych na rynku wtórnym. Perspektywa delikatnej korekty cen u deweloperów, zwiększa atrakcyjność zakupu nowego lokum. Inwestorzy i zwykli nabywcy mogą jednak trafić na okazję cenową na rynku wtórnym ze względu na rosnące ryzyko problemów finansowych części właścicieli.

Co będzie decydować o cenach nieruchomości w 2020 roku?

Atmosfera na rynku mieszkaniowym panująca od 2-3 lat w Polsce skłania rodaków, do stwierdzenia, że ceny mieszkań dalej będą rosły. Np. według badania “Finansowego Barometru ING” aż 79% ankietowanych jest przekonanych, że ceny mieszkań w Polsce wzrosną w przeciągu 12 miesięcy.

Taka opinia może oznaczać ryzyko zwiększenia czynnika spekulacyjnego w sektorze – „skoro wartość nieruchomości będzie większa, to lepiej nie wstrzymywać się z zakupem mieszkania”. To niebezpieczny skrót myślowy, bo może i generalnie ceny będą większe, ale w skali lokalnej różnice cen nie muszą być duże. Oprócz spekulacji (której ryzyko jak widać rośnie), na wartość nieruchomości w 2020 roku wpływać będzie szereg innych czynników. 

Droższa budowa w 2020, to droższy zakup nieruchomości

Na ceny mieszkań w Polsce wpływają przede wszystkim podstawowe czynniki. Jeżeli budowa mieszkania kosztuje więcej, to i cena jego zakupu musi być wyższa. Dokładnie takie zjawisko obserwujemy na rynku nieruchomości. Drożeją materiały, grunty oraz robocizna. O ile? Spójrzmy na poniższy wykres:

stawki kosztorysowe w budownictwie deweloperskim

(źródło: NBP; Sekocenbud)

Między II kw 2018 a II kwartałem 2019 średnie koszty w budownictwie deweloperskim wzrosły o ok. 14%! A w tym czasie ceny mieszkań wzrosły ogółem o +8,1% według danych GUS. To sugeruje, że deweloperzy nie przerzucają wszystkich kosztów na kupujących. Jednak bardziej interesujące jest to jakich cen w budownictwie należy spodziewać się w przyszłości. To prezentuje kolejny wykres:

prognoza kosztów budowy nieruchomości i stawek robocizny

(źródło: PKO BP)

Widzimy, że ceny budynków mieszkalnych (jedno i wielorodzinnych) mają wzrosnąć według prognoz o ok. 10-15% do końca 2020 roku. Wolniej będą drożeć za to ceny materiałów. Wyzwaniem dla deweloperów będzie duży wzrost kosztów robocizny netto.

Wyższy popyt niż podaż mieszkań

Wskaźniki na temat jakości mieszkalnictwa w Polsce pozostawiają wiele do życzenia. Mieszkań jest za mało i są zbyt przeludnione. Wysoki odsetek młodych ludzi jest zmuszonych mieszkać wraz z rodzicami. 

Liczba mieszkań przypadająca na 1000 mieszkańców w krajach UE

(źródło: Property Index 2019 – Deloitte, NBP (średnia dla UE w przybliżeniu); opracowanie: enerad.pl)

Co gorsza rynek najmu w Polsce nadal pozostawia wiele do życzenia. Często kalkulacja między wynajmowaniem mieszkania a jego kupnem za kredyt hipoteczny, wychodzi na korzyść drugiej opcji. Nie powinno zatem dziwić, że Polacy są głodni mieszkań i są gotowi w tym celu zadłużyć się na wiele lat. 

Na ceny mieszkań wpływa elastyczny popyt (który łatwo może zmienić się w czasie) oraz sztywna podaż (inwestycja mieszkaniowa trwa ok. 2 lata). Popyt na mieszkania zawsze będzie wysoki w Polsce, ale jeżeli nie może zostać on zaspokojony, pozostaje najem lub mieszkanie u rodziców.

Aktualnie przy rekordowo niskich stopach procentowych dostępność kredytu hipotecznego jest wysoka, zatem potrzeby mieszkaniowe mogą być realizowane, co widać po dużej akcji kredytowej oraz liczbie oddanych budynków przez deweloperów. 

Z sytuacji korzystają deweloperzy i banki

Jednak w ten klasycznie ekonomiczny czynnik krzywej popytu i podaży, wkrada się już bardziej przemyślana strategia deweloperów oraz banków. Przykładowo eksperci zauważają, że deweloperzy są skłonni wstrzymywać się ze sprzedażą mieszkań, aby ich cena była dla inwestora jak najbardziej korzystna. 

(źródło: NBP; Sekocenbud)

Zysk deweloperów to około 25% ceny mieszkania.

Podobnie banki korzystają na wysokim popycie. Chętnie udzielają kredytów hipotecznych, ale wyścig między rosnącymi cenami a rosnącymi wynagrodzeniami, oznacza, że instytucje finansowe w końcu zaczynają wybierać tych kredytobiorców z najlepszą zdolnością kredytową. 

średnie oprocentowanie kredytu hipotecznego w państwach Unii Europejskiej

ródło: Hypostat 2019 – European Mortgage Federation; opracowanie enerad.pl)

A jak widać kredyty hipoteczne w Polsce mają wysokie oprocentowanie, jeśli porównać je do reszty innych krajów UE.  

Rządowe programy mieszkaniowe w 2020 roku

Brak mieszkań i niski standard to problem społeczny a w konsekwencji i ekonomiczny (np. zmniejsza mobilność pracowników). Jeżeli rynek nie działa w sposób idealny, to pojawia się pole do popisu dla państwa.

Niestety od ostatnich kilku lat jedynym sukcesem polityki mieszkaniowej Polski, było właściwie zdiagnozowanie źródła problemów – brak narodowego programu budowy tanich mieszkań na wynajem. Jednak od zamiarów do ich realizacji program Mieszkanie Plus zdążył się zmienić i przekształcić – a jakże! – w komercyjny twór.

W 2020 roku efekty rządowego programu mieszkaniowego pozostaną równie niewidoczne jak w ostatnich latach. A pierwszy większy sukces projektu jest stale odkładany. Według najnowszych zapowiedzi Mieszkanie Plus  ma się “rozpędzić” w 2021 roku.  

Dwa zagadkowe czynniki: koniunktura  i podwyżka płacy minimalnej w 2020 roku

Dotychczasowe oceny rozwoju gospodarczego dla Polski przewidywały, że w 2020 roku, spowolnienie koniunkturalne będzie przebiegać bardzo łagodnie. Aktualne komentarze nadal są optymistyczne, ale już wyraźnie mniej w porównaniu do początku 2019 roku. Potwierdza to np. listopadowa prognoza od NBP:

prognoza PKB Polski

(źródło: NBP; opracowanie: enerad.pl)

Prognoza inflacji CPI dla Polski

(źródło: NBP; opracowanie: enerad.pl)

PKB zwalnia szybciej, a inflacja w 2020 ma być wyższa. A obok analizy NBP znaleźć można i te, które przewidują bardziej twarde lądowanie polskiej gospodarki.

W każdym razie sytuacja gospodarcza będzie różnymi kanałami wpływać na ceny mieszkań w 2020 roku. Żeby jednak ceny spadły musiałby dojść do kryzysu. Zatem bardziej prawdopodobne jest, że spowolnienie gospodarcze w 2020 roku będzie delikatnie korygować w dół rosnące ceny nieruchomości w Polsce

Radykalna podwyżka płacy minimalnej

Rządowy plan radykalnej podwyżki płacy minimalnej pozostawia najwięcej pytań o jego efekty. W zamyśle taki zabieg ma zachęcić przedsiębiorców do inwestycji. W praktyce tak “skokowe” podniesienie płacy minimalnej jest eksperymentem, wcześniej nieznanym w prawdziwym życiu. Może zatem przynieść zamierzone efekty albo zwiększyć koszty pracy, bezrobocie i inflację.

Nie powinno zatem dziwić, że trudno odgadnąć jakie będzie miało to skutki dla cen mieszkań w 2020 roku. Na przykład według niektórych symulacji, ekonomiści sądzą, że negatywne skutki podwyżki płacy minimalnej są mało prawdopodobne. Zakładamy, że efekt płacy minimalnej nie będzie miał pozytywnego wpływu na zdolność kredytową. Nie zwiększy się też przez nią dostępność kredytów hipotecznych.

Najprawdopodobniej przyczyni się ona do zwiększenia inflacji na początku 2020 roku. Tym samym, nominalnie ceny mieszkań mogą wyraźnie wzrosnąć. Czy realne ceny nieruchomości “pokryją” w całości podwyżkę płacy minimalnej i ewentualne podwyższenie wyższych zarobków (w efekcie tzw. “skapywania w górę”)? Odpowiedź na to pytanie powinniśmy już znać po I kwartale 2020 roku.

Czy 2020 rok będzie dobrym momentem na zakup mieszkania?

Według prognoz NBP inflacja w I kwartale 2020 roku ma wynosić 3,5%, czyli prawdopodobnie najwięcej w całej UE. Na pewno przełoży się to na ceny mieszkań. Pytanie, jaki będzie stosunek wartości nieruchomości do wynagrodzeń Polaków. 

Początek roku stoi zatem pod dużym znakiem zapytania. Kolejne miesiące powinny pokazać jaką strategię przyjmą sprzedający i kupujący mieszkania. Warto przypomnieć, że według cyklu Kuznetsa szczyt cen nieruchomości zostanie osiągnięty w 2023 roku. Po drodze to tej górki powinno znaleźć się jednak miejsce na korektę. 

Jeżeli ceny mieszkań nie będą drastycznie się zmieniać, to można założyć, że rok 2020 powinien być generalnie okresem ciągłych wzrostów, ale już mniej “stromych” niż w poprzednich latach.

Kupujący powinni jednak uważać, aby nie kierować się emocjami, które podsycają spekulacje cenowe. Rzeczywiście fundamentalne czynniki skutkują drożejącymi mieszkaniami. Ale z czasem może być trudno odróżnić, czy aby cena konkretnego lokalu mieszkalnego nie jest przeszacowana z powodu “klimatu” hossy na rynku. 

To trzeba wiedzieć o cenach nieruchomości w 2020 roku

Ryzyko spekulacji na rynku mieszkaniowym będzie rosło. Nadal jednak nie wykształciła się na nim bańka cenowa. Porównując realne ceny mieszkań skorygowane o inflację widać, że nie są jeszcze tak samo wysokie jak w 2008 roku (mimo, że nominalnie są już miejscami wyższe).

W dodatku, od tego czasu poziom przeciętnego wynagrodzenia (II kw 2007/II kw 2019) wzrósł o 48% podczas, gdy ceny transakcyjne dla rynku pierwotnego w analogicznym czasie wzrosły o 13,73% (dla 7 miast). 

Modele ekonomiczne, które nie biorą pod uwagę czynników społeczno-kulturowych, nie widzą na polskim rynku mieszkaniowym bańki cenowej. Gdy jednak uwzględnić ten brakujący element, znajdziemy rosnący problem społeczny.

Na rynek nieruchomości napływa kapitał od osób, które widzą w nim dobrą lokatę swoich pieniędzy (w I kwartale 2019 roku udział mieszkań zakupionych na gotówkę wynosił 71%). To pompuje rynkowe ceny. Dlatego coraz trudniej o wkład własny w 2020 roku, zatem więcej kredytobiorców zaciąga zobowiązanie o wskaźniku LtV wyższym niż 80%. To oznacza zazwyczaj droższe zobowiązanie.

O kredyt hipoteczny w 2020 roku będzie trudniej niż aktualnie. Warto zatem zadbać o wysoki wkład własny oraz przyszykować się na kolejne miesiące wyższych cen mieszkań. Jednak w porównaniu do cen nieruchomości w 2019 roku, najbliższe miesiące kryją przed sobą więcej zagadek. Przyda się zatem trzymać rękę na pulsie i obserwować jak zachowa się rynek mieszkaniowy w pierwszych stu dniach 2020 roku.

Sprawdź swój kredyt hipoteczny!
Zobacz swoją zdolność kredytową!

INFORMACJE O AUTORZE

Mateusz Gwardecki

Absolwent Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Zwolennik biznesu odpowiedzialnego społecznie. Zainteresowany nowoczesną bankowością i znaczeniem pieniądza. W wolnych chwilach lubi czytać fantastykę naukową i przeszukiwać rynek idei.

Najnowsze aktualności / recenzje

  1. Ile Panu zapłacono za ten artykuł sponsorowany? Wszyscy mówią że zaczyna się zapaść na rynku najmu, ceny już pomału zaczynają spadać bo pojawiają się oferty w dużo niższych cenach a Pan twierdzi że ceny mieszkań będą rosły jakby nigdy nic w otoczeniu pandemii wirusa? Niech Pan opublikuje kolejny artykuł z pół roku z weryfikacją swoich „tez”.

    • Możliwe, że prognozy dla cen mieszkań trzeba będzie zmieniać z dnia na dzień, nie trzeba czekać pół roku 🙂 Wpływ pandemii na rynek nieruchomości jest trudny do określenia. Dlatego opierałem się w analizie na danych i konkretnych założeniach. Mam wrażenie, że udało mi się uniknąć nieuprawnionych przekonań i emocji.
      Dane NBP o cenach mieszkań za I kwartał 2020 roku poznamy pod koniec kwietnia (a i one nie będą idealne). Do tego czasu pozostaje bazować np. na prognozach PKB – a tu ekonomiści zgodnie wskazują, że przed nami jest kilka możliwych scenariuszy. W optymistycznym scenariuszu problemy w gospodarce będą dotkliwe, ale krótkie (V kształtne odbicie). A wtedy przewiduje, że średni wzrost cen mieszkań w 2020 roku będzie dodatni w skali 12 miesięcy (sektor deweloperski jest na razie bardziej odporny na koronawirusa niż przykładowo turystyka). W gorszym scenariuszu, zakładałem możliwość, że ceny mieszkań staną w miejscu – przy inflacji 3,5% r/r to oznacza, że będziemy mieli na rynku przyzwoitą korektę.
      Najgorsze scenariusze mówią o głębokiej i długiej recesji, ale tu ekonomiści ścigają się w prognozach „kto da bardziej ujemny przyrost PKB”. Ja w tym wyścigu nie biorę udziału, m.in. dlatego, że nie wiem, kto takie apokaliptyczne scenariusze sponsoruje 😉

  2. Ha ha ha. Ludzie potracą prace i firmy pobankrutują. Ukraińcy wyjechali a w rolnictwie nie będzie na wiosnę komu pracować. Oczywiście te aspekty wpłyną na podniesienie cen mieszkań. Wniosek z artykułu wyciągam wiec mogę stwierdzić, że autor chyba nie bardzo wie co właśnie stało na świecie albo że właśnie świat staną. Rząd może próbować ratować i odraczać spłaty, ale nie zmienia to faktu że do końca roku będzie pozamiatane razem z rynkiem nieruchomości. Deweloperzy nic nie wybudują bo po pierwsze nie będzie chętnych do kupna a po drugie nie będzie z czego bo fabryki nie pracują łącznie z hutami. Prognozowane bezrobocie do końca roku to może być nawet 30 procent. Najpierw poleci ziemia i domy a potem mieszkania. Wcześniej jeszcze nieruchomości komercyjne.

    • Deweloperzy mają problemy z rozpoczęciem nowych inwestycji. Lepiej jest w przypadku aktualnych prac budowlanych. Kilka tłustych lat na rynku mieszkaniowym na pewno daje możliwość przetrwania branży nawet przy gorszych warunkach przez 2-3 miesiące – jeśli nie dłużej. Bardziej aktywni deweloperzy mogą okoliczności pandemii wykorzystać jako kartę przetargową w negocjacjach zakupu gruntów. A jeśli chodzi o kupujących, to wstrząs spowodowany koronawirusem jest dotkliwy, ale po początkowym szoku wielu inwestorów ponownie zauważy, że rynek nieruchomości daje okazje do zysków (szczególnie w perspektywie długoterminowej). Poza tym obecnie, przy spadkach na giełdach, wysokiej inflacji i braku alternatyw dla inwestycji kapitału, mieszkania wydają się „bezpieczną przystanią”. Czy tak rzeczywiście jest? Odpowiedź już nie jest taka prosta -na ten temat, trzeba by napisać oddzielny artykuł 😉

  3. Największym problemem rynku nieruchomości nie są astronomiczne ceny. Większym niebezpieczeństwem jest ilość tzw inwestorów i spekulantów na rynku. Jeśli 70% mieszkań jest kupowana za gotówkę a większość kupujących nie zamierza w nich mieszkać tylko na nich zarabiać to chyba jasne, że zaczną się ich pozbywać gdy interes przestanie się opłacać. Stóp procentowych już nie można obniżać bo są bliskie zeru za chwilę zacznie galopować inflacja i będą musieli je podnieść. Wtedy wszyscy rzucą się sprzedawać mieszkania.

Dodaj komentarz