Ceny prądu 2020 – o ile wyższe rachunki?

żarówki - ceny prądu 2020Ceny energii elektrycznej rosną nie tylko w Polsce ale również w całej Europie. Dzięki ustawie zamrażającej ceny prądu w 2019 roku, podwyżki ominęły gospodarstwa domowe, mikro- i małe firmy, szpitale oraz jednostki sektora finansów publicznych. Natomiast 18,5 tys. średnich i dużych firm od 1 lipca płaci wyższe ceny za prąd. Jednak pomimo uchwalonych regulacji, musimy być przygotowani na to, że sytuacja taka nie będzie trwała wiecznie i już w 2020 roku za prąd zapłacimy nawet o 30 – 50 proc. więcej!

W ciągu najbliższych lat Polska może mieć najdroższy prąd w Europie!

W ubiegłym roku Polska miała najwyższe ceny hurtowe prądu spośród wszystkich krajów ościennych. Zgodnie z tym jak podaje PGE, średnia cena za 1 MWh energii w naszym kraju, była wyższa o 25-32 zł w porównaniu chociażby z Niemcami, Czechami czy Szwecją (co wpłynęło na wzrost importu energii elektrycznej z sąsiednich krajów do Polski).

Opracowanie: enerad.pl

Jak alarmuje Związek Przedsiębiorców i Pracodawców “W ciągu kilku lat możemy mieć najdroższy prąd w Europie, a już w tej chwili najwięksi odbiorcy płacą za megawatogodzinę istotnie więcej niż państwa regionu”. Jednak to nie koniec problemów, bowiem zdaniem ekonomistów, rosnące ceny energii odbiją się nie tylko na płacach Polaków, ale również na cenach w całym kraju (zarówno produktów jak i usług). Ponieważ stanowią one istotny dla wszystkich uczestników gospodarki parametr i w sposób naturalny wydatki ponoszone na prąd stanowią koszt, który jest bardzo dotkliwy, zwłaszcza w przypadku przedsiębiorstw produkcyjnych, cechujących się jego dużym zużyciem.

Co jest przyczyną tak drastycznych podwyżek prądu?

Na pewno w całej Europie ogromny wpływ na to mają drożejące uprawnienia do emisji CO², które muszą kupować elektrownie i fabryki, by pokryć własne emisje dwutlenku węgla. Jest to kluczowy element polityki UE na rzecz walki ze zmianą klimatu, zgodnie z którą Europa ma osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 roku. Oznacza to przede wszystkim maksymalne ograniczenie emisji CO² w przemyśle, transporcie i energetyce oraz zrównoważenie tych emisji, których ograniczyć się nie udało poprzez zwiększanie jej pochłaniania, np. dzięki sadzeniu drzew.

Przez wzrost kosztów emisji dwutlenku węgla cierpieć będą głównie gospodarki, które w dużej mierze uzależnione są od nieodnawialnych źródeł energii. W Polsce, w której aż 80 proc. energii produkuje się z węgla kamiennego, a cała branża OZE znajduje się w stagnacji, zrealizowanie tych założeń jest prawie, że nierealne. Nie wspominając oczywiście o tym, że obecnie na świecie pracuje aż 449 bloków jądrowych (54 są w budowie), natomiast w Polsce przy “dobrych wiatrach” pierwszy blok jądrowy powstanie dopiero w 2033 roku. Szacuje się, że przejście Polski na energetykę bezwęglową przy utrzymaniu stabilności sieci kosztowałoby nasz kraj około 900 mld euro (tylko 5 mld na ten cel proponuje UE).

Czy zamrożenie cen prądu było dobrym pomysłem?

Wstępne prognozy na 2019 rok, wskazywały na to, że podwyżki za prąd mogą wynieść od 15 do 40 proc. Dlatego też, już jesienią 2018 roku, zaczęto szukać skutecznych rozwiązań, które uchroniłyby gospodarstwa jak i przedsiębiorstwa przed wzrostem cen w kolejnym roku. Pomysłów było sporo, jednak skończyło się na podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę (w grudniu 2018 roku) ustawy, która przewiduje ustalenie cen energii elektrycznej dla odbiorców końcowych, na poziomie taryf i cenników sprzedawców obowiązujących 30 czerwca 2018 rok (obniżyła ona również akcyzę na prąd i zmniejszyła tzw. opłatę przejściową). Rządząca partia bardzo szybko przyjęła ustawę, zapewne ze względów zbliżających się wyborów europarlamentarnych i parlamentarnych.

Jednak ustawa ta wprowadziła niewyobrażalny chaos na polskim rynku energetycznym. Ponieważ nie tylko ograniczała ona rolę regulatora (prezesa URE), ale także brakowało jej praktycznych rozwiązań, co uniemożliwiało zawieranie umów na sprzedaż energii. W kilkunastoletniej historii funkcjonowania detalicznego rynku energii elektrycznej była to sytuacja bezprecedensowa, a zdaniem prezesa URE Macieja Bando można było mówić wręcz o końcu rynku energii w Polsce. Jego zdaniem “gdyby regulatorowi pozwolono działać w przypadku energii elektrycznej zgodnie z jego uprawnieniami, to nie byłoby tego całego zamieszania”. Również dodał, że “Energia jest towarem. Gdy jest susza i idziemy do warzywniaka, gdzie okazuje się, że pietruszka podrożała, nie oczekujemy od państwa rekompensaty za droższą pietruszkę, ani dopłat do wody do jej podlewania. Państwo samo też się do tego nie zgłasza”.

Z ustawą nie zgadzała się również Komisja Europejska

Już w czasie prac sejmowych posłowie opozycji wyrażali obawy o to, czy proponowane przez rządzącą partię rozwiązania (w szczególności rekompensaty dla spółek) nie okażą się przypadkiem niedozwoloną pomocą publiczną, którą zakwestionuje KE. Ponieważ zgodnie z unijnym prawem, jakiekolwiek unijne środki pomocy udzielane przez państwo UE przedsiębiorcom muszą najpierw zostać zgłoszone do Komisji w celu ich zatwierdzenia. Jak się okazało nie mylili się. Komisja Europejska szybko poinformowała polskie władze o tym, że mają przekazać do notyfikacji ustawę dotyczącą cen energii i ostatecznie nie zgodziła się ona na tak duże wsparcie.

Jednak zanim to nastąpiło, przez pół roku zarówno przedsiębiorstwa, jak i komercyjni odbiorcy energii (w tym i samorządy), nie wiedziały jakie ceny energii obowiązują. Efektem tych kilkumiesięcznych negocjacji z KE ceny za prąd zostały częściowo odmrożone i od 1 lipca 2019 roku, zarówno średnie, jak i duże firmy płacą rynkowe ceny energii. Natomiast uchwalona przez sejm 13 czerwca tego roku, nowelizacja ustawy zamrażającej ceny prądu w 2019 roku, pozostawia bez zmian rachunki za energię elektryczną dla: gospodarstw domowych, mikro- i małych firm, jednostek sektora finansów publicznych (w tym samorządów) oraz szpitali. Przy czym sprzedawcy prądu zostali zapewnieni o tym, że państwo im to zamrożenie wynagrodzi rekompensatami wyrównującymi lukę między zamrożonym rachunkiem, a wyższą ceną energii na rynku hurtowym.

Kiedy ruszą wypłaty rekompensat?

Projekt tego dokumentu został upubliczniony 5 lipca 2019 roku, jednak konsultacje nad nim trwały jeszcze do 10 lipca 2019 roku. Wzory dotyczące tego, jak rekompensaty wyliczać, zostały umieszczone w projekcie rozporządzenia (przy czym jest ich kilka i odnoszą się oddzielnie do pierwszego i drugiego półrocza 2019 roku). Minister Krzysztof Tchórzewski już wcześniej zdradził również to, kiedy ruszą wypłaty rekompensat za utrzymanie dotychczasowych cen. Otóż stanie się to we wrześniu, wtedy to rozpoczną się wypłaty rekompensat dla spółek obrotu (czyli firm sprzedających prąd) i prawdopodobnie potrwają one do października bądź połowy listopada. Zależeć to będzie od sprawności składania wniosków przez zainteresowane podmioty. Z informacji przekazanych przez Ministra Energii wynika, że na rekompensaty za pierwsze półrocze przeznaczonych zostanie 2,1-2,3 mld zł. Natomiast jak szacuje resort, za cały rok 2019 wyniosą one od 4,2 do 4,3 mld zł.

Ceny prądu 2020 – o ile wyższe rachunki dla gospodarstw domowych?

Zdaniem Adama Szafrańskiego (byłego prezesa URE, który w 2007 r. chciał uwolnić rynek energii, za co szybko został odwołany przez premiera Jarosława Kaczyńskiego), to “zamrożenie cen było gwałtowną, szybką reakcją, wynikającą z bieżącej potrzeby politycznej i społecznej. Obecnie jest czas, aby przemyśleć tę reakcję i zastanowić się, w jaki sposób uregulować sposób obniżenia ryzyka drastyczności wzrostu cen energii dla konsumentów w roku 2020”. Bo jak podkreślają eksperci energetyczni, rządowe próby zamrożenia cen prądu dotyczą tylko i wyłącznie 2019 roku, a w przyszłym roku, jak i kolejnych latach należy spodziewać się ich gwałtownego wzrostu. O ile? Ciężko jest to na razie dokładnie określić. Jednak trzeba mieć na uwadze to, że na cenę prądu w 2020 roku złoży się podwyżka z roku 2019 (nieodczuwalna obecnie dzięki dopłatom rządowym) oraz naturalna podwyżka mająca miejsce na przełomie 2019/2020 roku. Zdaniem ekspertów gospodarstwa w 2020 roku za prąd zapłacą nawet o 30 – 50 proc. więcej!

Przy czym prognozy na kolejne lata są również mało optymistyczne, ponieważ pomiędzy rokiem 2020, a 2030 ceny za energię elektryczną mają być nadal bardzo wysokie. A ewentualnych obniżek Polacy mogą spodziewać się dopiero za kilkanaście lat, w okolicach 2035 roku, ale wyłącznie pod warunkiem, że wyłączone zostaną bloki węglowe oraz nastąpi spadek cen uprawnień do emisji CO².

Ceny prądu 2020 – o ile wyższe rachunki dla firm?

Ceny dla odbiorców indywidualnych są do końca roku zamrożone, ale zarówno firmy jak i samorządy przez sześć miesięcy czekały na ostateczne decyzje dotyczące tego jak zaważą się ich losy. Dzięki nowelizacji ustawy, ceny na poziomie z czerwca 2018 roku objęły również mikro- i małe firmy oraz jednostki sektora finansów publicznych w tym i samorządy, które dostały cennik z podwyżkami rzędu 40-70 proc. Za to 18,5 tys. średnich i dużych firm już od 1 lipca 2019 roku płaci wyższe ceny za prąd (co jest ceną kompromisu z KE). Jednak wcale nie oznacza to, że zostały one bez pomocy, bowiem nowelizacja wprowadza możliwość ubiegania się o dopłatę do każdej zakupionej (a zużytej w II połowie 2019 r.) ilości energii, w ramach dozwolonej przepisami UE pomocy de minimis. Związana jest ona jednak z pewnym finansowym ograniczeniem, ponieważ maksymalna kwota takiej rekompensaty wynosi 200 tys. euro w ciągu trzech lat podatkowych.

Jak prognozują ekonomiści banku Credit Agricole, w 2020 roku ceny energii dla przedsiębiorstw będą kształtowały się zgodnie z mechanizmami rynkowymi i wzrosną o 40 proc. Również w kolejnych latach ta tendencja raczej nie ulegnie zmianie, co jest złą informacją dla firm, które muszą liczyć się z utratą konkurencyjności. Informacji na temat prawdopodobnej ewolucji cen prądu w 2020 r. dostarcza także Wieloletni Plan Finansowy Państwa (WPFP) 2019-2022. Przewiduje on, że w 2020 roku podobnie jak w 2019 r. utrzymana zostanie obniżona stawka akcyzy od energii oraz niższa stawka tzw. opłaty przejściowej. Natomiast w przeciwieństwie do bieżącego roku, w 2020 roku WPFP nie przewiduje „wydatków na inne mechanizmy w celu stabilizacji cen energii elektrycznej”, a także „wydatków z Funduszu Wypłaty Różnicy Cen na pokrycie firmom dystrybucyjnym różnicy pomiędzy ceną zakupu energii od producentów a ceną jej sprzedaży klientom końcowym”.

Katarzyna Fodrowska

W kręgu jej zainteresowań leżą tematy związane z budownictwem, architekturą, energetyką i naukami przyrodniczymi. Wolny czas lubi spędzać na czytaniu i spacerach, a także oddawaniu się swoim dwóm największym pasjom, jakimi są astronomia i taniec flamenco.

  1. to ciekawe że znaczna część państw europejskich w tym Niemcy mają znacznie niższe ceny hurtowe energii… wszyscy kupują żarówki ledowe, nowy sprzęt elektroniczny, aby zaoszczędzić na prądzie co za tym idzie zmniejszyć rachunki za prąd, a i tak więcej zapłacimy.

    • chciałem jeszcze dodać że jeżeli będą wyższe ceny prądu w 2020 roku to znacząco obciążą one nasz budżet domowy…

  2. zobaczymy za rok jak odczujemy te ceny prądu 2020. i o ile będą wyższe rachunki. rachunek wyższy o 40% nie wyobrażam sobie tego, to jest ogromna różnica.

    • nie o 40% jak prad pojdzie o 40% to rachunek pojdzie o jakies ok 20% chyba ze masz taryfy nocne i weekendowe te nie wiem jak sie zmienia. przy G11 troche ponad pol ceny to prad druga czesc to dystrybucja ktora sie nie zmieni. wiec rachunek bedzie ok 20% wyzszy, abonament (oplaty stale) ktory masz w rachunku tez sie nie zmienia.

  3. Jeżeli będą wyższe ceny energii elektrycznej w 2020, to tak na prawdę wszystko podrożeje, od usług po towary… wszyscy dostaną po kieszeni..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *