Ceny prądu 2020 – rachunki wyższe o 10 czy 40%?

żarówki - ceny prądu 2020Dzięki ustawie zamrażającej ceny prądu w 2019 roku, podwyżki ominęły gospodarstwa domowe. Natomiast średnie i duże firmy płacą wyższe ceny za prąd. Jednak pomimo uchwalonych regulacji, musimy być przygotowani na to, że już w 2020 roku rachunki za prąd mogą być wyższe o 10 czy nawet 40%!

W ciągu najbliższych lat Polska może mieć najdroższy prąd w Europie!

W ubiegłym roku Polska miała najwyższe ceny hurtowe prądu spośród wszystkich krajów ościennych. Zgodnie z tym jak podaje PGE, średnia cena za 1 MWh energii w naszym kraju, była wyższa o 25-32 zł w porównaniu chociażby z Niemcami, Czechami czy Szwecją (co wpłynęło na wzrost importu energii elektrycznej z sąsiednich krajów do Polski).

Opracowanie: enerad.pl

Jak alarmuje Związek Przedsiębiorców i Pracodawców “W ciągu kilku lat możemy mieć najdroższy prąd w Europie, a już w tej chwili najwięksi odbiorcy płacą za megawatogodzinę istotnie więcej niż państwa regionu”. Jednak to nie koniec problemów, bowiem zdaniem ekonomistów, rosnące ceny energii odbiją się nie tylko na płacach Polaków, ale również na cenach w całym kraju (zarówno produktów jak i usług). Ponieważ stanowią one istotny dla wszystkich uczestników gospodarki parametr i w sposób naturalny wydatki ponoszone na prąd stanowią koszt, który jest bardzo dotkliwy, zwłaszcza w przypadku przedsiębiorstw produkcyjnych, cechujących się jego dużym zużyciem.

Co jest przyczyną tak drastycznych podwyżek prądu?

Na pewno w całej Europie ogromny wpływ na to mają drożejące uprawnienia do emisji CO2, które muszą kupować elektrownie i fabryki, by pokryć własne emisje dwutlenku węgla. Jest to kluczowy element polityki UE na rzecz walki ze zmianą klimatu, zgodnie z którą Europa ma osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 roku. Oznacza to przede wszystkim maksymalne ograniczenie emisji CO2 w przemyśle, transporcie i energetyce oraz zrównoważenie tych emisji, których ograniczyć się nie udało poprzez zwiększanie jej pochłaniania, np. dzięki sadzeniu drzew.

Przez wzrost kosztów emisji dwutlenku węgla cierpieć będą głównie gospodarki, które w dużej mierze uzależnione są od nieodnawialnych źródeł energii. W Polsce, w której aż 80% energii produkuje się z węgla kamiennego, a cała branża OZE znajduje się w stagnacji, zrealizowanie tych założeń jest prawie, że nierealne. Nie wspominając oczywiście o tym, że obecnie na świecie pracuje aż 449 bloków jądrowych (54 są w budowie), natomiast w Polsce przy “dobrych wiatrach” pierwszy blok jądrowy powstanie dopiero w 2033 roku. Szacuje się, że przejście Polski na energetykę bezwęglową przy utrzymaniu stabilności sieci kosztowałoby nasz kraj około 900 mld euro (tylko 5 mld na ten cel proponuje UE).

Czy zamrożenie cen prądu było dobrym pomysłem?

Wstępne prognozy na 2019 rok, wskazywały na to, że podwyżki za prąd mogą wynieść od 15 do 40%. Dlatego też, już jesienią 2018 roku, zaczęto szukać skutecznych rozwiązań, które uchroniłyby gospodarstwa jak i przedsiębiorstwa przed wzrostem cen w kolejnym roku. Pomysłów było sporo, jednak skończyło się na podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę (w grudniu 2018 roku) ustawy, która przewiduje ustalenie cen energii elektrycznej dla odbiorców końcowych, na poziomie taryf i cenników sprzedawców obowiązujących 30 czerwca 2018 rok (obniżyła ona również akcyzę na prąd i zmniejszyła tzw. opłatę przejściową). Rządząca partia bardzo szybko przyjęła ustawę, zapewne ze względów zbliżających się wyborów europarlamentarnych i parlamentarnych.

Jednak ustawa ta wprowadziła niewyobrażalny chaos na polskim rynku energetycznym. Ponieważ nie tylko ograniczała ona rolę regulatora (prezesa URE), ale także brakowało jej praktycznych rozwiązań, co uniemożliwiało zawieranie umów na sprzedaż energii. W kilkunastoletniej historii funkcjonowania detalicznego rynku energii elektrycznej była to sytuacja bezprecedensowa, a zdaniem prezesa URE Macieja Bando można było mówić wręcz o końcu rynku energii w Polsce. Jego zdaniem “gdyby regulatorowi pozwolono działać w przypadku energii elektrycznej zgodnie z jego uprawnieniami, to nie byłoby tego całego zamieszania”. Również dodał, że “Energia jest towarem. Gdy jest susza i idziemy do warzywniaka, gdzie okazuje się, że pietruszka podrożała, nie oczekujemy od państwa rekompensaty za droższą pietruszkę, ani dopłat do wody do jej podlewania. Państwo samo też się do tego nie zgłasza”.

Z ustawą nie zgadzała się również Komisja Europejska

Już w czasie prac sejmowych posłowie opozycji wyrażali obawy o to, czy proponowane przez rządzącą partię rozwiązania (w szczególności rekompensaty dla spółek) nie okażą się przypadkiem niedozwoloną pomocą publiczną, którą zakwestionuje KE. Ponieważ zgodnie z unijnym prawem, jakiekolwiek unijne środki pomocy udzielane przez państwo UE przedsiębiorcom muszą najpierw zostać zgłoszone do Komisji w celu ich zatwierdzenia. Jak się okazało nie mylili się. Komisja Europejska szybko poinformowała polskie władze o tym, że mają przekazać do notyfikacji ustawę dotyczącą cen energii i ostatecznie nie zgodziła się ona na tak duże wsparcie.

Jednak zanim to nastąpiło, przez pół roku zarówno przedsiębiorstwa, jak i komercyjni odbiorcy energii (w tym i samorządy), nie wiedziały jakie ceny energii obowiązują. Efektem tych kilkumiesięcznych negocjacji z KE ceny za prąd zostały częściowo odmrożone i od 1 lipca 2019 roku, zarówno średnie, jak i duże firmy płacą rynkowe ceny energii. Natomiast uchwalona przez sejm 13 czerwca tego roku, nowelizacja ustawy zamrażającej ceny prądu w 2019 roku, pozostawia bez zmian rachunki za energię elektryczną dla: gospodarstw domowych, mikro- i małych firm, jednostek sektora finansów publicznych (w tym samorządów) oraz szpitali. Przy czym sprzedawcy prądu zostali zapewnieni o tym, że państwo im to zamrożenie wynagrodzi rekompensatami wyrównującymi lukę między zamrożonym rachunkiem, a wyższą ceną energii na rynku hurtowym.

Rekompensaty nie pokrywają różnicy pomiędzy kosztami a cenami sprzedaży energii

Jak wynikało z informacji przekazanych przez Ministra Energii, na rekompensaty za pierwsze półrocze przeznaczonych ma być 2,1-2,3 mld zł. Natomiast jak szacuje resort, za cały rok 2019 wyniosą one od 4,2 do 4,3 mld zł. Od września sprzedawcy prądu mogą już mniej lub bardziej policzyć, jakie rekompensaty będą im przysługiwały za sprzedaż energii w 2019 roku po cenach zamrożonych w czerwcu. I tak, w przypadku pierwszego półrocza, tego roku, chodzi o “kwotę różnicy ceny”, zaś w przypadku drugiej półrocza o “rekompensatę finansową”.

Pojawiło się jednak sporo komentarzy, dotyczących tego, że wsparcie finansowe jest niewystarczające. Ponieważ jak wynika z obliczeń kilku spółek, rekompensaty pokryją im straty na sprzedaży energii po administracyjnie narzuconych cenach tylko w 50-60%. W związku z czym wiele firm, aby poprawić swoją sytuację, szykuje się do wystąpienia do prezesa URE o indywidualne ustalenie tzw. kosztów jednostkowych (taką możliwość daje tzw. ustawa prądowa).

Państwowe spółki podejmują działania wbrew polityce rządu

Rządzący obiecywali i nadal trzymają się wersji, że podwyżki ceny energii na razie nie grożą gospodarstwom domowym. Minister Jacek Sasin, wicepremier oraz minister aktywów państwowych, zapytany w rozmowie w RMF FM o to, czy będzie podwyżka cen prądu stwierdził “Mówiłem bardzo wyraźnie, że podwyżki dla indywidualnych odbiorców nie będzie. I zrobimy wszystko, żeby tak się stało”.

Jednak czy na pewno? Warto przypomnieć, że całkiem niedawno Polacy zostali poinformowani o tym, że wdrożona zostanie opłata mocowa. A jakby tego było mało, okazało się, że państwowe spółki energetyczne podejmują działania wbrew polityce rządu. Ponieważ jak ujawnili dziennikarze RMF FM, ze wstępnej analizy wniosków dotyczących wysokości taryf na sprzedaż energii elektrycznej dla gospodarstw domowych w 2020 roku, które trafiły do URE wynika, że postulują one o znaczne podwyżki cen prądu.

Mówi się o tym, że miałyby one wynosić od kilkunastu do nawet 40%! Taki ruch PGE, Taurona, Enei i Energi nie oznacza jednak buntu. Prezesi państwowych spółek energetycznych zmuszeni byli do złożenia takich wniosków. Dlaczego? Ponieważ w innym wypadku, jak nie teraz to przy innej władzy groziłoby im postępowanie prokuratorskie za “działanie na szkodę spółki”. Czyli jest to raczej ruch taktyczny, a tak czy owak, Urząd Regulacji Energetyki najprawdopodobniej odrzuci złożone propozycje i wymusi przedstawienie nowych.

Nie wszystko jest jeszcze przesądzone

Mechanizm związany z zatwierdzaniem stawek dla gospodarstw domowych na kolejny rok, działa w ten sposób, że spółki zwracają się z wnioskiem do URE, a ten na ich podstawie zatwierdza je na kolejny rok. Już w ubiegłym roku, zamieszanie związane z ich zatwierdzeniem trwało bardzo długo, ponieważ rząd zapowiedział zamrożenie cen. Warto tu również zaznaczyć, że już wówczas spółki zwróciły się do Urzędu Regulacji Energetyki z prośbą o podniesienie taryfy o 30%.

Również we wrześniu Rafał Gawin prezes URE w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” wskazał, że bardzo nieodpowiedzialnym byłoby powiedzenie odbiorcom indywidualnym, iż podwyżek na pewno nie będzie. Już teraz wiceszef rządu zapowiedział wielką naradę z prezesami państwowych spółek i dodał w rozmowie z RMF FM, że “Jest intencją rządu, by te ceny dla indywidualny odbiorców nie wzrosły. Będziemy tutaj szukać takich możliwości, żeby firmy energetyczne były w stanie utrzymać dotychczasowe taryfy dla tych odbiorców”.

Zamrożenie cen prądu obowiązuje tylko do końca roku. Jeśli zatem, nie będzie przedłużenia terminu zamrożenia cen lub też innej ingerencji ze strony rządu, to od początku 2020 roku rachunki za energię mogą wzrosnąć. Należy tu przypomnieć, że przedsiębiorstwo energetyczne może wprowadzić taryfę do stosowania nie wcześniej niż po upływie 14 dni i nie później niż do 45 dnia od dnia jej opublikowania przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Dlatego też, jak dodała rzecznik prasowa URE “by nowe ceny mogły wejść w życie od 1 stycznia, prezes URE musiałby zakończyć postępowania taryfowe do połowy grudnia br.”

Ceny prądu 2020 – o ile wyższe rachunki dla gospodarstw domowych?

Już od dłuższego czasu, ciężko nie zauważyć, że rządząca partia stosuję strategię, dzięki której ma być postrzegana w oczach Polaków jak bohater, który ratuje kraj przed całym złem tego świata. Mowa tu nie tylko o różnych programach socjalnych, ale również o zamrożeniu cen prądu dla gospodarstw domowych. Jak widać, na przekór wszystkiemu, rząd będzie nadal szukał rozwiązań, które umożliwią mu utrzymanie dotychczasowej taryfy dla odbiorców. Jak niedawno stwierdził Jerzy Kwieciński, były minister finansów, inwestycji i rozwoju “Mechanizm, w którym państwo będzie utrzymywało takie same ceny energii dla wszystkich użytkowników, czyli zarówno biznesu, samorządów jak i osób fizycznych, jest nie do utrzymania “.

To jak sprawy z cenami za prąd na 2020 rok potoczą się dalej, zależeć będzie od wyników narady z prezesami spółek. Jednak ciężko jest oprzeć się wrażeniu, że rząd cały czas wysyła do Polaków komunikat, że mimo wszelkich przeciwności i tak będzie prowadzić dalsze negocjacje z kim trzeba, po to, by w żadnym wypadku obywatelom nie działa się krzywda. Jednak czy należy “ślepo” wierzyć w rządowe obietnice i czy na pewno Polacy nie muszą obawiać się wzrostu cen prądu w przyszłym roku? Oczywiście ciężko jest teraz w jednoznaczny sposób odpowiedzieć na to pytanie. Ponieważ pod uwagę trzeba wziąć kilka możliwych scenariuszy. Jakich?

W pierwszym z nich wzrost cen prądu może okazać się faktem. Wówczas winę za podwyżki, rządzący zrzucą na spółki energetyczne, przywołując chociażby obecną sytuację, jako przykład tego, że już wcześniej planowały podnieść ceny prądu. Również prawdopodobnym wariantem może być to, że rządzący tylko “rozłożą ręce” i stwierdzą, że robili wszystko co w ich mocy, aby uchronić nas przed podwyżkami, jednak zabiegi te nie przyniosły założonych rezultatów.

Naturalnie, może okazać się także, że ceny prądu dla gospodarstw domowych zostaną zamrożone również i w przyszłym roku. Jednak najprawdopodobniej, ceny energii elektrycznej wzrosną o kilka procent. Jak zresztą przewiduje Narodowy Bank Polski, podwyżka ta może wynieść około 10%. Nawet ten możliwy scenariusz może nie zburzyć pozytywnego wizerunku rządzącej partii. Dlaczego? Ponieważ zawsze, na swoją obronę może ona przytoczyć to, że podwyżki miały być wyższe, a wzrost cen prądu o tylko 10% to i tak ogromny sukces.

Ceny prądu 2020 – o ile wyższe rachunki dla firm?

Ceny dla odbiorców indywidualnych są do końca roku zamrożone, ale zarówno firmy jak i samorządy przez sześć miesięcy czekały na ostateczne decyzje dotyczące tego jak zaważą się ich losy. Dzięki nowelizacji ustawy, ceny na poziomie z czerwca 2018 roku objęły również mikro- i małe firmy oraz jednostki sektora finansów publicznych w tym i samorządy, które dostały cennik z podwyżkami rzędu 40-70%. Za to 18,5 tys. średnich i dużych firm już od 1 lipca 2019 roku płaci wyższe ceny za prąd (co jest ceną kompromisu z KE). Nie inaczej będzie również w 2020 roku. Jacek Sasin, na pocieszenie odpowiedział, że duże przedsiębiorstwa podwyżek unikną, gdyż dla nich „ta podwyżka była już w tym roku”. Dodał również, że “Dla tych małych, średnich udało się utrzymać te ceny, ale nie da się tego robić w nieskończoność. Podmioty gospodarcze muszą liczyć się z tym, że będą musiały płacić za prąd tyle, ile wynika to z rynkowych cen wytwarzania energii”.

Jednak trzeba tu zaznaczyć, że średnie i duże firmy nie zostały bez pomocy, bowiem nowelizacja wprowadza możliwość ubiegania się o dopłatę do każdej zakupionej (a zużytej w II połowie 2019 r.) ilości energii, w ramach dozwolonej przepisami UE pomocy de minimis. Związana jest ona jednak z pewnym finansowym ograniczeniem, ponieważ maksymalna kwota takiej rekompensaty wynosi 200 tys. euro w ciągu trzech lat podatkowych.

Ceny energii dla przedsiębiorstw będą kształtowały się zgodnie z mechanizmami rynkowymi i również w kolejnych latach ta tendencja raczej nie ulegnie zmianie, co jest złą informacją dla firm, które muszą liczyć się z utratą konkurencyjności. Informacji na temat prawdopodobnej ewolucji cen prądu w 2020 r. dostarcza także Wieloletni Plan Finansowy Państwa (WPFP) 2019-2022. Przewiduje on, że w 2020 roku podobnie jak w 2019 r. utrzymana zostanie obniżona stawka akcyzy od energii oraz niższa stawka tzw. opłaty przejściowej. Natomiast w przeciwieństwie do bieżącego roku, w 2020 roku WPFP nie przewiduje „wydatków na inne mechanizmy w celu stabilizacji cen energii elektrycznej”, a także „wydatków z Funduszu Wypłaty Różnicy Cen na pokrycie firmom dystrybucyjnym różnicy pomiędzy ceną zakupu energii od producentów a ceną jej sprzedaży klientom końcowym”.

Katarzyna Fodrowska

W kręgu jej zainteresowań leżą tematy związane z budownictwem, architekturą, energetyką i naukami przyrodniczymi. Wolny czas lubi spędzać na czytaniu i spacerach, a także oddawaniu się swoim dwóm największym pasjom, jakimi są astronomia i taniec flamenco.

  1. to ciekawe że znaczna część państw europejskich w tym Niemcy mają znacznie niższe ceny hurtowe energii… wszyscy kupują żarówki ledowe, nowy sprzęt elektroniczny, aby zaoszczędzić na prądzie co za tym idzie zmniejszyć rachunki za prąd, a i tak więcej zapłacimy.

    • chciałem jeszcze dodać że jeżeli będą wyższe ceny prądu w 2020 roku to znacząco obciążą one nasz budżet domowy…

  2. zobaczymy za rok jak odczujemy te ceny prądu 2020. i o ile będą wyższe rachunki. rachunek wyższy o 40% nie wyobrażam sobie tego, to jest ogromna różnica.

    • nie o 40% jak prad pojdzie o 40% to rachunek pojdzie o jakies ok 20% chyba ze masz taryfy nocne i weekendowe te nie wiem jak sie zmienia. przy G11 troche ponad pol ceny to prad druga czesc to dystrybucja ktora sie nie zmieni. wiec rachunek bedzie ok 20% wyzszy, abonament (oplaty stale) ktory masz w rachunku tez sie nie zmienia.

  3. Jeżeli będą wyższe ceny energii elektrycznej w 2020, to tak na prawdę wszystko podrożeje, od usług po towary… wszyscy dostaną po kieszeni..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *