Co z mieszkaniówką w Polsce?

Twoja ocena

Ocena: 0
(ilość ocen: 0)

Należy pozbyć się złudzeń. Do zrobienia jest jeszcze bardzo dużo. Wysiłki muszą zostać zdwojone i każda pomoc jest na wagę złota. O tym świadczy ogromny sukces programu Mieszkanie dla Młodych i wielkie poruszenie, jakie wywołują nowe rozwiązania proponowane w kolejnym rządowym rozwiązaniu – Mieszkaniu Plus.

Jaka jest obecnie sytuacja?

Statystyki są zatrważające. Okazuje się, że wśród państw Europy mamy najgorszą sytuację mieszkaniową. Inne zestawienia wliczają w to również Amerykę Północną. Praktycznie połowa z nas mieszka w zatłoczonych lokalach. Co to znaczy? Że małżeństwa średnio mają dla siebie mniej jak jeden pokój. Tak samo dzieci powyżej 12 roku życia nie mają zapewnionego własnego kąta. Dla maluchów poniżej 12 lat skład osobowy nie powinien przekraczać dwójki w jednym pomieszczeniu. Co więcej osoby niezamożne stanowią 20% całego społeczeństwa.
Borykamy się również z problemem dostępności mieszkań na wynajem. Współczynnik takich lokali, które są użytkowane w Polsce stanowi ok 5%. Przy czym koszty najmu są wysokie, ze względu na niską konkurencję. W niewielkim stopniu w rozwiązanie problemu angażuje się państwo budując, według raport OECD (fot.) ok 8% wszystkich mieszkań.
tablea m1 cd
Co wychodzi dość blado przy Holandii. Warto zwrócić uwagę na końcówkę zestawienia. Na ten wynik wpływ mają wysokie zarobi i tradycyjne, np. amerykańskie podejście do własności i nieruchomości.
Czym dalej odkrywać, tym sytuacja jest gorsza. Statystyczny Polak musi najdłużej wśród Europejczyków odkładać na mieszkanie – zakup, bez dodatkowych pobocznych kosztów, siedemdziesięciometrowego mieszkania zająłby ponad 7 lat. Więcej jak połowa – 53% osób młodych w wielu 18 – 35 lat mieszka z rodzicami. Na wsi jest współczynnik sięga 70%, jednak tutaj należy pamiętać o tym, że domy stawiane przez rodziców mogły być dwupokoleniowe, a nawet przeznaczone dla trzech rodzin. Statystycznie jeden Polak może liczyć na mniej niż 25 metrów kwadratowych. To w Europie trzeci wynik… Od końca.

Jaki jest plan?

Mieszkanie dla Młodych pomogło do tej pory osiemdziesięciu tysiącom Polaków. To wciąż kropla w morzu potrzeb, ale również krok w dobrym kierunku. Deweloperzy wciąż budują coraz więcej, jednak nie wszystkich stać na stawiane przez nich nieruchomości. A popyt jest, o czym świadczy chociażby zaledwie miesiąc czasu w jakim rozeszły się środki na MdM 2018. W zamożniejszych sześciu największych miastach Polski sprzedano ok 65 tysięcy mieszkań w samym tylko 2016.
To nie zmienia jednak sytuacji uboższych. Tu potrzeby są ogromne. Mieszkań w ramach budownictwa społecznego powstaje jak na lekarstwo. Tym bardziej w mniejszych społecznościach.
Widoczny jest jednak też inny trend. Już nie zadowalamy się mikro mieszkaniami. Kawalerki rozchwytywane podczas kryzysu, kupowane wcześniej doraźnie, na chwilę, są coraz mniej popularne. Polacy myślą przyszłościowo chcą większe mieszkania. Dlatego obserwujemy wzrost popularność tych dwu i trzypokojowych.

Tylko konsekwentnie realizowania polityka mieszkaniowa może odmienić sytuację mieszkaniową w Polsce. Potrzeba czasu, w grę wchodzą wręcz dekady. Tylko kompleksowe rozwiązania i dobre, realizowane z żelazną konsekwencją plany mogą zmienić obecny smutny obraz. Warto się zastanowić, czy chociaż przez pierwsze lata, nie rezygnować zupełnie z rozwiązań znanych z Mieszkania dla Młodych. Zasady MdM okazały się mądrze rozpisane, a program pomógł w spełnieniu wielu marzeń o własnych czterech kątach.

Najnowsze aktualności / recenzje

  1. Roboty jest tyle ze wszystkie opcje powinny wziac sie do pracy. Tu nie chodzi o podzialy. Nalezy zrobic wszystko zeby bylo lepiej. Starczy miejsca i na prawicowe i lewicowe rozwiazania. Byle bylo wiecej pomysłów takixh jak mdm

  2. Ja bym nie przepłacał. Wziąłbym najlepiej mieszkanko z rynku wtórnego. Jest tańsze, a nie różni się zwykle specjalnie. Wciąż nowe są strasznie drogie. Przez co kredyt hipoteczny też rośnie.

  3. spokój i cisza, bez nerwów, chociaż najmniejsze mieszkania mają drożeć szybciej. skok o 25% w dwa lata. chociaż sam w to nie wierzę. bo i dlaczego? nie szukamy już najmniejszych przecież. każdy chce mieć te dwa pokoje chociaż. Może to w kontrze do mieszkania plus… że niby skoro się nie załapią to będą szukali najmniejszych i najtańszych. Ale to ceny powinny wszędzie w takim razie spadać, skoro będzie większa konkurencja

Dodaj komentarz