COVID TAX, czyli „podatek od epidemii”?! Za co zapłacimy więcej?

Ocena: 5 (ilość ocen: 2)

Ocena: 5
(ilość ocen: 2)

Sytuacja ekonomiczna na polskich i światowych rynkach należy obecnie do szczególnie dynamicznych. Niektóre produkty i usługi tracą na cenie, za inne natomiast trzeba zapłacić więcej niż przed wybuchem epidemii SARS-CoV-2. 18 maja wprowadzono w Polsce trzeci etap “odmrażania” gospodarki. Do pracy wróciło wiele działalności, jednak zobowiązano je do zachowania określonych restrykcji. Zaowocowało to doliczaniem tzw. opłaty sanitarnej do ceny usługi. Czym jest COVID TAX i za co trzeba będzie zapłacić więcej?

Trzeci etap “odmrażania gospodarki” – jakie usługi wróciły do pracy?

W związku z prowadzonymi na bieżąco analizami przyrostu i skali zachorowań na COVID-19, rząd zdecydował się na wyznaczenie daty 18 maja jako terminu wprowadzenia trzeciego już etapu “odmrażania” polskiej gospodarki. W związku z powyższym, po wielu tygodniach przestoju w działalności do pracy mogli powrócić niektórzy usługodawcy. Z czyjej oferty możecie ponownie skorzystać od kilku dni? Wydano zezwolenie na otwarcie:

gabinetów kosmetycznych,

salonów fryzjerskich,

restauracji, barów, kawiarni, pubów, a także punktów gastronomicznych usytuowanych w galeriach handlowych.

Co ważne, z usług gastronomicznych będzie można skorzystać nie tylko na wolnym powietrzu, czyli np. w ogródkach umiejscowionych przy lokalach, ale także w pomieszczeniach restauracyjnych. Oczywiście, zarówno gastronomię, jak i usługi fryzjerskie oraz kosmetyczne obowiązywać będą do odwołania restrykcje, których celem jest zminimalizowanie ryzyka ewentualnych zakażeń.

Wymogi i obostrzenia dotyczące branży gastronomicznej

Chociaż właścicielom restauracji, kawiarni i barów umożliwiono przyjmowanie klientów zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz lokali, to nałożono na nich obowiązek przestrzegania restrykcji sanitarnych. Należą do nich między innymi:

wymóg zachowania limitu osób przebywających w lokalu (4 mkw na osobę),

dezynfekcja stolika i krzeseł po każdym kliencie,

zachowanie 2 metrów odległości między stolikami lub zastosowanie przegród o wysokości 1 m ponad blatem stolika,

obsługa lokalu musi zachować dystans 1,5 m odległości w kontakcie z klientami,

zarówno obsługa sali, barmani, jak i kucharze mają obowiązek noszenia masek ochronnych i rękawiczek. Klienci mogą zdjąć maseczki po zajęciu miejsca przy stoliku.

Wymogi i zalecenia dla salonów fryzjerskich i kosmetycznych

Jedną z branż, która długo musiała znosić zakaz wykonywania działalności spowodowany epidemią koronawirusa, to branża beauty. Specyfika funkcjonowania gabinetów kosmetycznych i salonów fryzjerskich wymaga bowiem bliskiego kontaktu z klientem, a zachowanie 1,5 m odległości, jak ma to miejsce w przypadku gastronomii, jest zwyczajnie niemożliwe. W związku z powyższym, aby branża beauty mogła wrócić do pracy, wprowadzono m.in. następujące wymogi:

w salonie fryzjerskim – obowiązek noszenia przez obsługę i klientów maseczek, gogli lub przyłbic; w gabinecie kosmetycznym również, jeżeli rodzaj wykonywanego zabiegu na to pozwala,

używanie w miarę możliwości ręczników jednorazowych,

zakaz korzystania i gromadzenia się w poczekalniach,

obowiązek zdalnego umawiania się na wizytę (online lub telefonicznie).

Opłata sanitarna, czyli dlaczego będzie drożej?

Z zestawienia przytoczonych wyżej wymogów sanitarnych skierowanych do branży kosmetyczno-fryzjerskiej i gastronomicznej, wyraźnie wyłania się przyczyna, dla której za zadbanie o urodę, nową fryzurę, czy zamówienie dania w restauracji, będzie trzeba zapłacić więcej. Sprostanie restrykcjom kosztuje, a po tygodniach finansowego paraliżu, żaden przedsiębiorca nie będzie chciał narażać swojego budżetu na ryzyko nałożenia kary pieniężnej.

Zapewnienie środków higieny osobistej dla obsługi lokalu, jak również dla klientów może generować istotne koszty, gdyż są to produkty jednorazowe lub takie, które zużywają się w bardzo szybkim tempie. Dodatkowo, dochodzą do tego kwoty przeznaczone na instalację osłon, przegród lub zakup nowego wyposażenia. Niekiedy koniecznym może się okazać utworzenie nowego etatu dla pracownika, który będzie dbał o czystość w lokalu i przestrzeganie nałożonych restrykcji.

W ramach opłaty sanitarnej lub tzw. COVID TAX klienci salonów kosmetyczno-fryzjerskich i gastronomii za zamówione usługi mogą zapłacić od 5 do 30 zł więcej. Oczywiście są to koszty szacunkowe i zależą od wielkości oraz możliwości finansowych usługodawcy.

Rekompensowanie strat przyczyną wyższych cen

Tak zwana opłata sanitarna to nie jedyny powód, dla którego ceny w 2020 roku mogą być w wielu branżach wyższe niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Kolejną konsekwencją zamrożenia gospodarki jest fakt, że większość firm, w szczególności tych mniejszych będzie dążyło do zrekompensowania sobie strat poniesionych w czasie przestoju działalności. Jeżeli dodać do tego kolejną restrykcję regulującą ilość klientów mogących przebywać jednocześnie w lokalu, to doliczanie “podatku od epidemii” do ceny usług wydaje się być całkowicie zasadnym.

Wzrost kosztów stałych wynikających z ograniczeń sanitarnych związanych z dopuszczalną ilością klientów przebywających jednocześnie w restauracji, kawiarni, czy salonie fryzjerskim musi generować podwyżki. Kumulacja strat poniesionych przez przedsiębiorców wraz z kosztami respektowania obecnych restrykcji nie pozostawia złudzeń, że wszyscy jeszcze długo będziemy odczuwać skutki epidemii koronawirusa.

Dentyści doliczają nawet 300 zł do zabiegu! Jak się tłumaczą?

W momencie, w którym wielu przedsiębiorców decyduje się na chwilówki lub kredyty gotówkowe, aby utrzymać się na rynku i nie zwalniać pracowników, przedstawiciele jednej branży radzą sobie całkiem nieźle. Mowa tu o gabinetach dentystycznych, które zdecydowały się na doliczanie do ceny każdego zabiegu od 50 do 300 zł (!) lub wprowadzenie dodatkowego cennika zawierającego tzw. opłatę epidemiologiczną.

Nie trzeba było długo czekać na reakcję ze strony społeczeństwa, które jest oburzone postawą stomatologów. Zważywszy na to, że ceny zabiegów dentystycznych nigdy nie należały do tanich, podniesienie ich cen o tak duże kwoty musiało wzbudzić ogólny sprzeciw. Największe kontrowersje budzi fakt, że przed wybuchem epidemii gabinety stomatologiczne standardowo musiały przestrzegać najwyższych zasad higieny podczas wykonywania zabiegów. Co więc sprawiło, że obecnie za sprawą COVID TAX lub tzw. opłaty epidemiologicznej, dentyści podwyższyli ceny swoich usług o tak znaczne kwoty?

Jak społeczne zarzuty odpiera PTS oraz sami stomatolodzy?

W odpowiedzi na pojawiające się głosy o wykorzystywaniu przez stomatologów obecnie panującej sytuacji do pomnażania zysków, Polskie Towarzystwo Stomatologiczne winę przerzuca na Ministerstwo Zdrowia. Prezydent PTS prof. Marzena Dominiak poinformowała, że zwróciła się z prośbą do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o przyznanie stomatologom dotacji z budżetu państwa lub jeśli to niemożliwe, o uregulowanie rynku środków ochrony osobistej tak, aby ich ceny nie stanowiły wielokrotności kosztów wytworzenia. PTS zawnioskowało o wprowadzenie maksymalnych możliwych cen tych produktów.

W rozmowie z portalem medonet.pl Emma Kiworkowa, właścicielka kliniki stomatologicznej Villa Nova, również wymienia wysokie ceny środków ochrony indywidualnej jako główną przyczynę podwyżek w cenach zabiegów. Przekonuje dodatkowo, że obecnie stomatolodzy zobowiązani są do stosowania innego poziomu ochrony niż miało to miejsce przed wybuchem epidemii. Konieczne są dodatkowe maski, fartuchy, czepki czy ochraniacze na obuwie. Pani doktor wymieniła także ceny produktów, do których zakupu zmuszone są gabinety dentystyczne:

Ceny środków ochrony osobistej dla dentystów

Źródło: medonet.pl

W związku z koniecznością zastosowania dodatkowych środków ochrony, czas potrzebny na przyjęcie jednego pacjenta znacznie się wydłuża, co także powoduje finansowe straty. Doktor Kiworkowa w wywiadzie wskazywała również na potrzebę zatrudnienia opiekuna pacjenta, która miałby zadbać o przygotowanie go do zabiegu i np. zmierzenie mu temperatury. Na utworzenie nowego etatu, decyduje się podobno coraz więcej klinik i gabinetów. Z rozmowy z panią doktor można było wyczytać także, że po podniesieniu cen na całe środowisko stomatologiczne wylała się fala hejtu, szczególnie widoczna w mediach społecznościowych.

Argumentacja Polskiego Towarzystwa Stomatologicznego oraz samych dentystów wydaje się być spójna i przekonująca. Patrząc jednak z perspektywy pacjenta ciężko oprzeć się wrażeniu, że w tak dochodowej działalności, jaką jest prowadzenie gabinetu stomatologicznego, przerzucanie większości dodatkowych kosztów na pacjentów jest… co najmniej nie fair .

Muszę też dodać, że przeglądając ofertę hurtowni medycznych trafiłam na znacznie niższe ceny niż te podane przez panią doktor. Było tak choćby w przypadku płynu do dezynfekcji powierzchni. Kto wie, być może dostawcy już zareagowali na apele środowiska stomatologicznego i obniżyli ceny?

Czy wyższe ceny zagoszczą w usługach na stałe?

Po miesiącach przestoju do pracy będą wracać stopniowo kluby fitness, siłownie, kina i teatry. Czy w tych instytucjach również nastąpią podwyżki cen? Ze wszystkich wymienionych wyżej powodów, z dużym prawdopodobieństwem tak. Pytaniem, które jednak najczęściej zadają sobie obecnie konsumenci jest to, jak długo będą oni musieli sięgać głębiej do kieszeni? Czy wyższe ceny popularnych do tej pory usług zostaną z nami na dłużej i odstraszą część klientów?

Wszystko zależy oczywiście od tego, jak z finansowymi skutkami kryzysu poradzą sobie właściciele lokali gastronomicznych, salonów urody, klubów fitness, czy instytucji kulturalnych. Przywrócenie status quo sprzed epidemii może zająć całe miesiące, a w niektórych przypadkach nawet lata. Dodatkowo ceny będą uzależnione od stanu gospodarki, poziomu inflacji i popytu na dane usługi. Jeżeli okaże się, że wyższe stawki skutecznie ograniczą ruch klientów w poszczególnych branżach, powrót do “normalności” może być dodatkowo utrudniony.

Polacy nie boją się już koronawirusa?

Usługodawcy, szczególnie z działalności, które wymagają bliskiego kontaktu z klientem obawiają się nie tylko konsekwencji konieczności podniesienia cen, ale także tego, że popyt na ich usługi zostanie ograniczony przez strach przed zakażeniem. Czy ich obawy są słuszne? Wiele salonów kosmetycznych i fryzjerskich umożliwiło zdalne zapisy na zabiegi już w momencie ogłoszenia przez premiera zakresu kolejnego etapu “odmrażania” gospodarki. Efekt? Najbliższe wolne terminy na sierpień lub wrzesień. Nie ma lepszego potwierdzenia na to, że chęć zadbania o urodę zwyciężyła ze strachem przed koronawirusem, a COVID TAX okazał się do przełknięcia.

Trzeba też zapytać o możliwe konsekwencje takiej postawy. Czy rozluźnienie restrykcji, zmniejszenie społecznego dystansu i przebywanie w większych skupiskach ludzkich niż przez ostatnie miesiące może przyczynić się do kolejnego wzrostu zachorowań? Przy rzetelnym zachowywaniu wymogów sanitarnych ryzyko to powinno zostać skutecznie zminimalizowane. Jednak, aby tak było, do zaleceń powinniśmy stosować się wszyscy.

Najnowsze aktualności / recenzje

Dodaj komentarz