Czy grozi nam credit crunch w sektorze finansów?

Ocena: 5 (ilość ocen: 3)

Ocena: 5
(ilość ocen: 3)

Credit crunch to sytuacja w której banki zbyt mocno ograniczają dostępność kredytów i pożyczek. To ryzykowne, ponieważ mniej kredytów, oznacza mniej środków na inwestycje, a stąd prosta droga do pogłębienia recesji. Co można zrobić, żeby temu zaradzić? Np. obniżyć stopy procentowe. Ale NBP już to zrobiło, a ryzyko zapaści kredytowej nie spadło. Za to kredytobiorcy płacą niższe odsetki, a oszczędzanie w Polsce stało się nieopłacalne. Czemu zabiegi NBP nie są skuteczne? Kto zyskał, a kto stracił na niskich stopach procentowych?

Banki straszą credit crunch – jest się czego bać?

Polacy zdążyli się chyba przyzwyczaić, że komunikaty banków, nigdy nie są bezinteresowne. Przypomnijmy choćby informacje o tym, że wygrane wyroki frankowiczów miały złamać sektor finansowy. ZBP malowało wręcz postapokaliptyczny obraz finansów po wyroku TSUE.

Każdy negatywny czynnik dla sektora bankowego urasta do rangi trzęsienia ziemi. A pozytywne efekty bywają niezauważone, dopóki kondycja banku nie wpływa na decyzje akcjonariuszy. Czy i teraz alarmowanie, że branży finansowej grozi zapaść kredytowa nie jest przesadzone?

Dostępność kredytów spadła – ryzyko credit crunch to nie żarty

Wystarczy rzucić okiem na ostatnie dane BIK pokazujące popyt i podaż na kredyty i pożyczki. Banki odcinają finansowanie oraz maleje liczba chętnych na nowe zobowiązania.

Np. rynek pożyczkowy skurczył się w kwietniu o ponad połowę w porównaniu do zeszłego roku. W okresie styczeń – maj 2020 r. dynamika kredytów gotówkowych była mniejsza o ⅓ niż w takim samym czasie ubiegłego roku. Najlepiej trzymają się kredyty mieszkaniowe, ale i tutaj spadki wynoszą ponad 20%.

bik indeks popytu na kredyty hipoteczne

(źródło: BIK)

Banki rzeczywiście zaostrzyły politykę kredytową. Kredyt hipoteczny znów jest luksusem. A kredyty gotówkowe już nie są tak łatwe do uzyskania jak jeszcze na początku roku. Oczywiście to nie tylko efekt ograniczeń banków. Konsumenci sami widząc, co się dzieje w gospodarce unikają dalszego zadłużania się.

Problem jednak w tym, że duża część potencjalnych kredytobiorców została po prostu odcięta od finansowania swoich potrzeb przez banki. Instytucje finansowe wykluczyły w większości przypadków zarobki z umów cywilnoprawnych oraz branż zagrożonych kryzysem. Zwiększyły też wymagany wkład własny przy kredytach mieszkaniowych. A alternatywą dla kredytu jest mało atrakcyjny rynek najmu w Polsce.

Jak bardzo prawdopodobny jest credit credit crunch w Polsce?

O ryzyku zakręcenia przez banki kurka z kredytami, traktuje ostatni raport specjalny NBP. To jak bardzo realne jest ryzyko credit crunch, pokazuje poniższa ilustracja:

ryzyko credit crunch według NBP

(źródło: NBP)

Widać, że koronakryzys wpływa na sytuację finansową banków różnymi kanałami. Jedne z czynników nie podlegają dyskusji. Na przykład większe bezrobocie przy bardzo dużym udziale kredytów w portfelach banków, to zrozumiały przepis na krach w gospodarce. Ale w przypadku ryzyka credit crunch działa inny mechanizm.

Banki przewidują pogorszenie zysków i zwiększenie strat. Jednak w obecnej sytuacji prognozy nie powinny być aż tak alarmujące. Niestety mimo szeroko zakrojonych działań pomocowych rządu i NBP, nastroje w instytucjach finansowych nie są najlepsze. Można wręcz powiedzieć, że skala zaostrzenia polityki kredytowej przez banki ma oznaki paniki.

Aktualnie ryzyko credit crunch to efekt dużej ostrożności i złych nastrojów bankowców. Nie jest to ryzyko wysokie, ale jak najbardziej realne (nie można go lekceważyć, ani wyolbrzymiać). Dlatego możemy spodziewać się, że w mediach zaczną pojawiać się komunikaty Związku Banków Polskich, wykorzystujące zapaść kredytową jako instrument nacisku wobec rządu.

Co robi NBP, żeby uniknąć credit crunch?

Finansowo banki nie zyskają na kryzysie (tak jak podczas hossy). Ale lobbując za rozwiązaniami korzystnymi dla sektora sięgają wzrokiem poza zawirowania gospodarcze. Żeby można było lepiej ocenić działania ZBP trzeba spojrzeć na to, jaką pomoc już otrzymały banki.

Tarcza Antykryzysowa to łącznie 200 mld złotych pomocy dla przedsiębiorców. Także instytucje finansowe otrzymały bezpośrednie i pośrednie wsparcie, czyli:

obniżenie stóp procentowych do 0,10% (z 1,50%),
obniżenie podstawowej stopy rezerwy obowiązkowej do 0,5% ( z 3,00 %),
zastosowanie operacji repo zasilających sektor bankowy w płynność,
zniesienie bufora ryzyka systemowego (wynosił 3%),
skup obligacji skarbowych i papierów dłużnych (do maja kwota zakupów NBP wyniosła 90,7 mld zł),
udostępnienie kredytu wekslowego na refinansowanie kredytów udzielanych przez banki przedsiębiorstwom.

Banki centralne doświadczone poprzednim kryzysem sięgają po wypróbowane i znane metody stabilizacji sektora finansów. Ich efekty nie są jednak tak skuteczne, jakby się tego chciało.

narzędzia stabilizacji finansów banków centralnych

Mimo wszystko, działania NBP w celu stabilizacji sektora finansów wydają się być adekwatne do sytuacji. Natomiast banki znalazły okazję do wzmocnienia nacisków na rząd, aby wymusić korzystne dla nich zmiany. Taka pomoc obecnie nie wydaje się paląca, ale w najbliższych miesiącach, może być już konieczna. Chociaż jeszcze nic na to nie wskazuje, oprócz wyobrażonych strat banków. Można zatem na to spojrzeć w ten sposób:

mówienie o credit crunch przez banki może być jak samospełniająca się przepowiednia. Spekulowanie na temat ryzyka i liczenie jeszcze nie powstałych strat przez instytucje finansowe, przypomina bańkę cenową – tyle tylko, że jest jej przeciwnym biegunem. Zamiast pewnych zysków (np. w zakupie mieszkania), banki obliczają, ile mogą stracić, gdy spełni się najgorszy scenariusz.

W tym całym zamieszaniu zapomniano jednak, o jednym istotnym elemencie – o konsumentach i kredytobiorcach. Ratowanie przedsiębiorców (pomoc bezpośrednia i pośrednia), ratowanie sektora finansów (bezpośrednio i pośrednio), przynosi jednym korzyści, innym straty. Czy zwykły obywatel wychodzi na tym, na plus?

Skutki działań NBP: lepiej się zadłużać niż oszczędzać?

Obniżka stóp procentowych oznacza, że kredytobiorcy zaoszczędzą na odsetkach. Ile dokładnie? To zależy od tego kiedy został zaciągnięty kredyt i czy oprocentowanie liczone jest na podstawie Wibor 3M czy 6M – w przypadku 3M oprocentowanie naszego kredytu spadnie po 3 miesiącach i analogicznie dla 6M po 6 miesiącach.

Bardziej ważne jest to, że im “młodsze” zobowiązanie, tym większy udział w racie części odsetkowej. Zatem to nowi kredytobiorcy skorzystają najwięcej na cięciach w stopie bazowej. Z tym, że nowym kredytobiorcom nie jest łatwo zostać (zaostrzenie polityki kredytowej przez banki). Co więcej, nie jest tak tanio, jak byśmy tego oczekiwali. Oprocentowanie spadło, ale banki podwyższyły marże i inne koszty, co w konsekwencji oznacza, że RRSO wielu produktów, tylko minimalnie zmalało.

Według obliczeń Marcina Czaplickiego kredytobiorcy mogli zaoszczędzić w kwietniu i maju ok. 594 mln zł netto. Interesująco prezentują się też wyniki dla lokat:

M.Czaplicki obliczenia dla skutków obniżek stóp procentowych - twitter

Oprocentowanie depozytów po obniżkach stóp procentowych

(źródło: NBP; opracowanie. M. Czaplicki)

Obniżka stóp procentowych jest jasnym sygnałem od NBP, aby zachęcić banki do udzielania nowych kredytów, a konsumentów skusić niskim oprocentowaniem.

oprocentowanie kredytów po obniżkach stóp procentowych

(źródło: NBP; opracowanie: M. Czaplicki)

Z tym, że banki widzą inne ograniczenia w utrzymaniu dostępności kredytów. Jest nią ryzyko związane z nowymi klientami, którzy mogą mieć później problemy ze spłatą długu.

Drugi koniec kija – konsumenci nie mogą, czy nie chcą brać kredytów?

Kredyt hipoteczny nadal jest produktem, który wiąże się z awansem społecznym. Własne mieszkanie na kredyt to zazwyczaj naturalna (i często lepsza) alternatywa dla najmu. W tym wypadku można zatem powiedzieć, że duża część konsumentów została wykluczona. Chciałaby wziąć kredyt mieszkaniowy, ale nie ma zdolności kredytowej. Może też jej brakować gwarancji stałej pracy.

Jeżeli jednak idzie o kredyt gotówkowy, to konsumenci mogą po prostu odkładać swoje potrzeby na później. Zakup nowego auta albo ekskluzywna wycieczka nie są już tak ważne (lub dostępne) jak przed pandemią.

Jaki będzie kolejny krok NBP, banków i konsumentów?

Ostatnia obniżka stóp procentowych była przeciwskuteczna zmniejszeniu ryzyka credit crunch. Dla banków to był wręcz sygnał, aby szukać możliwości zysku gdzie indziej. Rośnie przez to ryzyko uzależnienia sektora finansowego od państwa. Konsumenci natomiast nie mają zdolności kredytowej, albo ochoty na zaciąganie długu. Mogą się za to martwić malejącą wartością ich oszczędności.

Wygląda na to, że NBP popełniło pierwszy od wielu lat błąd przy ostatniej obniżce stopy bazowej. Ale nie jest to impulsem dla banku centralnego do zmiany swojej strategii. Przynajmniej tymczasowo.

Banki wykorzystują obecną sytuację do lobbowania rozwiązań i wprowadzenia przepisów korzystnych dla sektora. Muszą jednak uważać idąc na kurs kolizyjny i znaleźć umiar, bo sami mogą uwierzyć w widmo zapaści kredytowej, którym straszą. A konsumenci? Oni mogą tylko czekać na rozwój wypadków.

Najnowsze aktualności / recenzje

Dodaj komentarz