Czy to już koniec chwilówek?

Ocena: 5 (ilość ocen: 2)

Ocena: 5
(ilość ocen: 2)

Zapisy, które znalazły się w tzw. tarczy antykryzysowej mają na celu zapobiec wykorzystywaniu sytuacji związanej z epidemią koronawirusa przez firmy pożyczkowe. W tym celu wprowadzono nowy limit pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego, który może doprowadzić do likwidacji większości działających firm. Czy to koniec chwilówek?

Trudniej będzie uzyskać kredyt i pożyczkę pozabankową

Przedłużająca się walka z epidemią koronawirusa odbija się negatywnie na gospodarce i rynku pracy. Jeżeli państwo nie zapewni w końcu odpowiedniego wsparcia dla firm, to co piętnasty pracownik może stracić pracę (szacuje się, że do końca roku może zostać zwolnionych 2 mln osób). Przy czym, jak wskazują eksperci Personnel Service, będą to głównie zatrudnieni na umowy zlecenia, ale zwolnienia nie ominą również osób posiadających umowy o pracę (zwłaszcza z takich branż jak: rozrywkowa, turystyczna, transportowa, gastronomiczna, czy motoryzacyjna). Natomiast zdaniem analityków Polskiego Instytutu Ekonomicznego 4,2 mln osób (czyli co czwarta zatrudniona w polskiej gospodarce), pracuje w branżach narażonych na ekonomiczne skutki restrykcji wywołanych pandemią. Tak więc jeżeli sprawdzi się czarny scenariusz, to bezrobocie w kraju wzrośnie nawet do 10 proc.

Epidemia koronawirusa znacznie zmniejszy podaż pracy w Polsce, przez coraz więcej osób zmagać będzie się z utratą dochodów, czy płynności finansowej (dlatego już teraz warto sprawdzić to jak zaplanować swój domowy budżet na czas epidemii oraz jakie prawa ma bezrobotny). Wielu Polaków w tych trudnych chwilach będzie chciało podreperować swoje finanse korzystając z kredytu gotówkowego, pożyczki na raty, czy chwilówki online. Jednak może to być znacznie trudniejsze niż wcześniej, szczególnie dla osób prowadzących działalność gospodarczą oraz pracujących na umowie o dzieło lub zlecenie.

W obecnej sytuacji dużym wyzwaniem może okazać się również uzyskanie kredytu hipotecznego. Dlaczego? Ponieważ banki obawiają się konsekwencji kryzysu wywołanego pandemią COVID-19. Wprowadzone przez instytucje finansowe zmiany dotyczą przede wszystkim scoringu, a więc metody umożliwiającej ocenę wiarygodności kredytobiorcy (osoby fizycznej lub przedsiębiorstwa) w oparciu, o którą banki szacują, czy dana osoba będzie miała problem z terminowym oddaniem pieniędzy, czy też nie. Przy czym, wynik scoringu kredytowego jest zwykle przedstawiany w postaci punktowej zgodnie z zasadą, im więcej punktów, tym większa wiarygodność kredytowa potencjalnego kredytobiorcy (więcej na ten temat dowiecie się z naszego artykułu: zdolność kredytowa 2020 – będzie trudniej o kredyt hipoteczny?). Zmiany takie wprowadził już jeden z największych banków, podwyższył on bowiem wymagany wkład własny z 10 proc. do 20 proc. Jak podkreślił ostatnio główny analityk Expandera – Jarosław Sadowski:

To oznacza, że jeśli ktoś chce kupić mieszkanie o wartości 400 tys. zł, to musi mieć aż 80 tys. zł własnych oszczędności. Jeszcze w marcu wystarczyła kwota 40 tys. zł. Niestety podobne zmiany mogą wprowadzić też inne banki.

Nowy limit kosztów kredytu konsumenckiego

Jednak to nie wszystko, gdyż w niedługim czasie w bankach pojawią się także podwyżki marż, co sprawi, że uzyskanie kredytu będzie jeszcze trudniejsze niż do tej pory. W podpisanym niedawno przez prezydenta Andrzeja Dudę pakiecie ustaw antykryzysowych znalazł się także zapis znacznie obniżający maksymalny limit kosztów pozaodsetkowych. Jak to bowiem podkreślił prezesa UOKiK – Tomasz Chróstny “trudny czas dla konsumentów nie powinien być złotym czasem dla firm pożyczkowych”. Tak więc, mimo licznych protestów instytucji pozabankowych, w przypadku chwilówek trwających do 30 dni, poziom kosztów pozaodsetkowych będzie mógł wynosić maksymalnie 5 proc. Natomiast dla pożyczek na raty, których spłata może być rozłożona nawet na kilka lat, będzie to od 15 proc. do maksymalnie 21 proc. w okresie rocznym.

Co ważne, dzięki nowym przepisom (niezależnie od okresu na który pożyczka została udzielona), maksymalne koszty pozaodsetkowe nie będą mogły przekroczyć 45 proc. W praktyce oznacza to tyle, że w przypadku chwilówki w wysokości 1.000 złotych na 7 dni, koszty pozaodsetkowe będą niższe niż przed wprowadzonymi zmianami. Czyli oznacza to, że zamiast 250 złotych wyniosą ok. 50 złotych (zaś na niezmiennym poziomie 9% zostanie maksymalny poziom oprocentowania).

Należy tu podkreślić, że zarówno przychody z odsetek, jak i prowizji pokryć muszą nie tylko ogólne koszty działalności (związane z weryfikacją kredytową, utrzymaniem biur, pozyskiwaniem kapitału, prowizją dla pośredników sprzedaży, czy wynagrodzeniem dla pracowników), ale także straty firm pożyczkowych. Wynikają one m.in. z tego, że część zobowiązań nie zostanie spłaconych (nie oddaje ich ok. 11 proc. pożyczkobiorców, a 30 proc z nich ma większe lub mniejsze opóźnienia).

Nadchodzące spustoszenie w gospodarce może spowodować, że wskaźnik nieoddanych kredytów i pożyczek jeszcze wzrośnie. W związku z tym bankowcy, mieli dwa wyjścia. Pierwszym było zastosowanie takich kosztów kredytów, dzięki którym zyski już z tych spłacanych byłyby w stanie pokryć straty z nieuregulowanych zobowiązań. Natomiast drugą opcją było zaostrzenie kryteriów przyznawania pożyczki. W tym rozwiązaniu, pożyczkę mogłyby uzyskać wyłącznie osoby wyróżniające się dobrą historią kredytową i zdolnością kredytową (czyli pożyczkobiorcy, którzy z dużym prawdopodobieństwem będą w stanie zwrócić pożyczone pieniądze). Jednak jak się okazało, koszty pożyczek drastycznie zmniejszył nowy limit, a więc jedynym wyjściem pozostało zaostrzenie kryteriów przyznawania kredytów konsumenckich.

Czy czeka nas koniec chwilówek?

Wprowadzenie nowych przepisów ma zastosowanie wyłącznie do pożyczek zaciągniętych po wprowadzeniu tarczy antykryzysowej. Jak podkreślił prezes UOKiK, w przypadku kredytów konsumenckich uzyskanych wcześniej, koszty związane z opłatami i prowizjami najczęściej zostały już pobrane. Niejasny jest jednak czas, w którym proponowany będzie ten limit (na początku miały być 2-3 miesiące, a tymczasem ustawa obowiązywać ma przez cały rok). Rząd nie chciał, aby firmy pożyczkowe nadmiernie wzbogaciły się w czasie, kiedy wielu Polaków będzie zmagać się z dużymi trudnościami finansowymi.

Jednak pominięty został fakt, że tak drastyczne cięcie limitu kosztów pozaodsetkowych oznaczać będzie koniec chwilówek, ponieważ ich udzielanie przestanie być dla firm pożyczkowych kompletnie opłacalne. Mowa tu zwłaszcza o pożyczkach krótkoterminowych, z których wraz z początkiem roku wycofała się chociażby jedna z największych firm – Ferratum Bank. Firmy pożyczkowe w przeciwieństwie do banków czy SKOK-ów nie mogą zaliczać strat z niespłaconych pożyczek do kosztów. Oznacza to więc, że podatki płacą także z zobowiązań, które nie zostaną spłacone. Wyprzedzając nowe przepisy prawne, pierwsze firmy już zakończyły swoją działalność, zwalniają pracowników lub też wstrzymują udzielanie chwilówek (ryzyko kredytowe jest coraz wyższe, a zysk maleje).

Eksperci oraz przedstawiciel branży consumer finance nie mają wątpliwości co do tego, że w efekcie wprowadzonych zmian miliony Polaków mogą stracić dostęp do pożyczek pozabankowych. Co istotne, czeka nas fala bankructw firm pożyczkowych, w których pracę straci straci kilkadziesiąt tysięcy osób z branży pożyczkowej.

Z oferty firm pożyczkowych znikają darmowe chwilówki

Nadmierne regulacje dotyczące obniżenia maksymalnych opłat możliwych do pobierania przez firmy pożyczkowe skutkować będzie spadkiem dostępności chwilówek online. Szczególnie tych udzielanych na krótki okres czasu (czyli do 30 dni) i na niewielkie sumy (najczęściej do 3.000 zł). Posiadanie ich w swojej ofercie nie będzie już dla legalnie działających pożyczkodawców opłacalne i z nich zrezygnują. Dotkliwie odczują to zwłaszcza ci klienci firm, którzy do tej pory korzystali z udzielanych na bardzo korzystnych warunkach – pierwszych darmowych chwilówek. Dużą popularnością cieszą się one ze względu na koszt wynoszący 0 zł (RRSO 0%), ponieważ pożyczkodawca nie nalicza wówczas opłat związanych z prowizją, oprocentowaniem czy opłatą przygotowawczą. Ważne jest jednak, aby zobowiązanie terminowo oddać, ponieważ w innym przypadku promocja zostanie anulowana.

Niestety, nie mamy tu dobrych wieści, bowiem niektóre z firm pożyczkowych zaczynają wycofywać się z ich udzielania. Mowa tu takich pożyczkodawca jak: Vivus, Kuki i NetCredit, które jeszcze do niedawna miały je w swojej ofercie. Okazuje się, że obecnie na ich stronach internetowych próżno szukać darmowych chwilówek:

firma Vivus

screen ze strony vivus.pl - przykladowy koszt pozyczki

źródło: Vivus.pl

firma Kuki

screen ze strony kuki.pl - przykladowy koszt pozyczki

źródło: Kuki.pl

firma NetCredit

screen ze strony netcredit.pl - przykladowy koszt pozyczki

źródło: Netcredit.pl

Czy z darmowych chwilówek online zrezygnują również kolejne firmy pożyczkowe? Na takie decyzje musimy jeszcze poczekać. A może Wy sami zauważyliście jakieś zmiany w ofercie instytucji pozabankowych? Jeśli tak, to prosimy o jakieś przykłady 🙂

Koniec chwilówek oznacza odcięcie wielu Polaków od jedynego źródła finansowania

Zastosowane przez rząd ograniczenie, które ma chronić pożyczkobiorców przed wpadnięciem w spiralę zadłużenia spowoduje jednak drastyczne zaostrzenie warunków przyznania pożyczek. Będą one teraz dostępne wyłącznie dla osób, które znajdują się w dobrej sytuacji finansowej. A należy tu zaznaczyć, że wraz z coraz większym kryzysem, rosnąć będzie także liczba osób bezrobotnych, które będą miały problem z uzyskaniem dodatkowych funduszy. Jak sygnalizują eksperci, w tym trudnym dla gospodarstw domowych czasie, konsumenci powinni być traktować ze szczególną ostrożnością.

Polski Związku Instytucji Pożyczkowych apelował o zastosowanie procedury umożliwiającej pożyczkobiorcom m.in. bezpłatne odłożenie spłaty pożyczki oraz monitorowanie rynku pod kątem rzetelności ofert. Bowiem niektóre jednostki wyczuły teraz okazję do zarobienia pieniędzy w nieetyczny sposób, co zresztą dokładnie opisaliśmy w artykule: pożyczka i koronawirus – oferta specjalna dampozyczke.pl.

Koniec chwilówek nie jest więc działaniem, które ma na celu pomóc konsumentom, którzy znaleźli się przez epidemię w trudnej sytuacji finansowej. Dlaczego? Ponieważ, gdy większość firm pożyczkowych zbankrutuje, to skorzysta na tym głównie szara strefa. A to właśnie jej eliminacja, a nie legalnie działających instytucji pozabankowych, powinna być celem Ministerstwa Sprawiedliwości. Osoby o niskich i przeciętnych dochodach nie uzyskają ani kredytu w banku, ani chwilówki w firmie pożyczkowej. Będą zatem zmuszone szukać możliwości zdobycia dodatkowej gotówki na czarnym rynku, na którym nie obowiązują już żadne limity kosztów (co jeszcze bardziej pogorszy ich już tak trudną sytuację). W ocenie Związku Banków Polskich (ZBP):

Aktualna sytuacja nie powinna być tym momentem, w którym legislacja tworzy obszar dla szarej strefy. Propozycje limitu pozaodsetkowych kosztów kredytu na poziomie 21 proc. rocznie nie mają antylichwiarskiego charakteru. Oddziałują bezpośrednio na legalnie działający biznes, a nie faktyczną działalność funkcjonujących poza ustawą o kredycie konsumenckim lichwiarzy, którzy niechybnie rozpoczną działalność po zlikwidowaniu legalnej konkurencji.

Jak wynika z badania przeprowadzonego niedawno przez Związek Przedsiębiorstw Finansowych i Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH, w przypadku odmowy udzielenia kredytu/pożyczki (przez bank/firmę pożyczkową), aż 10,9 proc. badanych zwróciłoby się o pomoc do lombardu, a 13,2% zwróciłoby się do osoby ogłaszającej się jako osoba prowadząca działalność pożyczkową.

Sytuacja na rynku consumer finance. Raport ZPF i IRG SGH

źródło: ZPF/IRG SGH

Jak podkreśla Andrzej Roter, Prezes Zarządu ZPF:

Alarmujące już dziś jest to, że duża grupa osób jest zdecydowana, pomimo odmowy finansowania w nadzorowanych instytucjach kredytowych, to jest w bankach i instytucjach pożyczkowych, pozyskać je w lombardzie lub wręcz u mafii kredytowej. Przyjęcie propozycji UOKiK drastycznego obniżenia limitu kosztu kredytu konsumenckiego może zwielokrotnić skalę tego zjawiska. Przyjmując realistyczne założenie, że nawet 80 proc. z 3 milionów dotychczasowych klientów sektora pożyczkowego nie otrzyma w takiej sytuacji finansowania, to w efekcie nawet ponad 260 tysięcy z nich trafiłoby do lombardu, a prawie 360 tysięcy do mafii kredytowej.

Spłaty chwilówek częściowo zawieszone

Tak samo jak klienci banków (którzy mogą obecnie skorzystać z wakacji kredytowych na czas epidemii COVID 19),również i klienci firm pożyczkowych z niecierpliwością oczekiwali informacji dotyczących ułatwienia im spłaty zaciągniętych chwilówek. Na decyzję w tej sprawie nie trzeba było czekać albowiem branża pożyczkowa wzorem banków od samego początku chciała w jakiś sposób zareagować na pandemię koronawirusa. Bank Polski poinformował o odroczeniu spłaty rat kredytów gotówkowych i hipotecznych na trzy miesiące, a już 17 marca Zarząd Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych wystosował komunikat oraz rekomendacje dla swoich członków (NetCredit, Kuki, Vivus, Miloan, Via SMS). Wspólne zalecenia opublikował także Związek Przedsiębiorstw Finansowych (zrzeszający takie firmy jak: Smartney, Loando, czy Wonga) oraz Fundacja Rozwoju Rynku Finansowego.

Apelując wówczas o udostępnienie możliwości odroczenia spłaty rat pożyczkowych dla osób, które zostały bezpośrednio dotknięte tragedią. Przy czym odroczenie to następowałoby na podstawie złożenia udokumentowanego oraz uzasadnionego wniosku przez pożyczkobiorcę. Wakacje kredytowe pozwalają na tymczasowe zawieszenie spłaty pożyczki. Co istotne, odroczenie to dotyczy zarówno części kapitałowej, jak i części odsetkowej zobowiązania. Tego typu rozwiązania były już w części dostępne jeszcze przed wybuchem pandemii koronawirusa. Na ten moment jednak oferuje je większość firm pożyczkowych, których klienci liczyć mogą, na miesięczną lub dwumiesięczną przerwę w spłacie swoich zobowiązań. Dla przykładu:

firma Provident – już wcześniej oferowała klientom rozwiązania, które umożliwiały im odroczenie terminu spłaty raty w przypadku finansowych kłopotów. Większość pożyczkobiorców ma w umowach zapisy, które pozwalają skorzystać z tych rozwiązań, w tym z “okresowej przerwy w spłacie”. W tym celu należy złożyć wniosek (za pomocą infolinii). Co istotne, nie potrzeba przy tym żadnej dokumentacji. Natomiast osoby spłacające pożyczki w gotówce powinny skontaktować się w tym celu z konsultantem lub doradcą klienta. Z tego rozwiązania skorzystać mogą klienci, którzy wzięli pożyczkę minimum cztery tygodnie temu i spłacili równowartość 4 rat (lub też, jeżeli zobowiązanie spłacane było w miesięcznych ratach, to dwa miesiące temu i po uregulowaniu dwóch rat). Natomiast wszyscy nowi klienci muszą odczekać ten okres i spłacić wymienioną wcześniej liczbę rat;

firma Wonga – każdy jej klient, który odczuwa finansowe skutki epidemii może telefonicznie wnioskować o miesięczne odroczenie spłaty raty (bez względu na historię współpracy z klientem i liczbę spłaconych przez niego rat). Pożyczkobiorca może od 19 marca tego roku ubiegać się o miesięczne odroczenie spłaty zobowiązania;

firma Smartney – w jej przypadku działania pomocowe będą kierowane do klientów, którzy na koniec lutego nie mieli opóźnień w dotychczasowej spłacie rat. Pomoc realizowana będzie na wniosek uzasadniony złą sytuacją finansową spowodowaną epidemią koronowirusa (klient nie ponosi żadnych kosztów związanych z rozpatrzenie wniosku);

firma Bocian – od 23 marca gotowa jest na przyjmowania wniosków klientów. Zgodnie z rekomendacją na specjalne warunki spłaty pożyczki mogą liczyć osoby, które na koniec lutego nie miały zaległości w regulowaniu zobowiązania. Wniosek można złożyć telefonicznie, mailowo lub pisemnie, a przez najbliższe dwa miesiące spłacać raty obniżone o połowę (firma Bocian również nie pobiera żadnych opłat za złożenie wniosku, zaś obniżenie raty nie będzie się wiązało z obciążeniem pożyczkobiorcy dodatkowymi kosztami).

Wprowadzenie limitu pozaodsetkowych kosztów pożyczki może spowodować koniec chwilówek, z których tak chętnie korzystało wielu Polaków. Aby firmy pożyczkowe były w stanie przetrwać obecny czas, to potrzebne jest skrócenie okresu jego obowiązywania, albo podwyższenie limitu pozaodsetkowych kosztów pożyczki. Bez odpowiedniego wsparcia bowiem kilkaset firm pożyczkowych może z dnia na dzień zakończyć swój biznes.

Najnowsze aktualności / recenzje

Dodaj komentarz