Jak zaplanować swój domowy budżet na czas epidemii koronawirusa?

Ocena: 5 (ilość ocen: 1)

Ocena: 5
(ilość ocen: 1)

Już od jakiegoś czasu mówi się, że epidemia koronawirusa może przynieść skutki gorsze od kryzysu, który miał miejsce w 2008 roku, a nawet tego w 1929 roku, kiedy ceny akcji notowanych na Nowojorskiej Giełdzie Papierów Wartościowych drastycznie spadły. Wielu z nas z lękiem spogląda w przyszłość i nie ma już złudzeń co do tego, że wszyscy boleśnie odczujemy efekty wprowadzonej kwarantanny. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że nikt z nas nie zna odpowiedzi na pytanie: jak długo potrwa ta wyniszczająca gospodarkę sytuacja? Czy będzie to jeszcze kilka tygodni, miesięcy, czy może nawet lat? Tak więc, czas najwyższy usiąść i na spokojnie przemyśleć sobie to, jak najlepiej przygotować swój domowy budżet na czas epidemii. Od czego zacząć? Już podpowiadamy!

Ponad 60 proc. Polaków boi się utraty pracy

Jak wynika z raportu ekonomistów Citi Research, w tym roku czeka nas ostra recesja i będziemy blisko gospodarczego nokautu. Pandemia koronawirusa w Polsce wywoła najpoważniejszy kryzys od 1989 roku, a PKB spadnie o 3,2 proc. (dla przypomnienia w 2019 roku był to wzrost o 4,1 proc.). Uderzy on również w nasze finanse, zmniejszy się konsumpcja i zwiększy bezrobocie. Będzie to również oznaczać mniejsze wpływy podatkowe do budżetu. A należy tu podkreślić, że pieniędzy będzie potrzeba dużo. Dlaczego? Ponieważ niedofinansowana gospodarka oraz brak skutecznych sposobów, dzięki którym możliwe by było utrzymanie zatrudnienia może jeszcze bardziej pogrążyć nasz kraj. Jak wynika z analizy Citi, konieczność walki z koronawirusem COVID-19 spowoduje, że dług publiczny wzrośnie do 52,1 proc. w tym roku, a do 53 proc w 2021 roku.

Jak zaznaczają ekonomiści, pandemia w światowej gospodarce doprowadzi równolegle do dwóch negatywnych szoków: podażowego i popytowego. W pierwszym przypadku na skutek koronawirusa przerwana została produkcja i łańcuch dostaw, natomiast w drugim nastąpi spadek przychodów gospodarstw domowych. Jak podkreśla w rozmowie dla Pulsu Biznesu prof. Andrzej K. Koźmiński:

Głębokie zmiany mogą dotknąć również strukturę społeczną. Związane z globalizacją i postępem technologicznym, widoczna od wielu lat tendencja do eliminowania stanowisk wymagających średnich kwalifikacji mogą jeszcze bardziej się nasilić. To wspierałoby popyt z jednej strony na dysponujących najwyższymi kwalifikacjami inżynierów systemów, a z drugiej – na pracowników fizycznych.

Jak wynika z ostatniego sondażu SW Research dla portalu rp.pl. ponad 61,4 proc. ankietowanych obawia się utraty pracy lub obniżenia poziomu życia w związku ze skutkami pandemii koronawirusa. Natomiast nie boi się tego 22,6 proc. respondentów, a zdania w tej sprawie nie ma 16 proc. ankietowanych.

Przez epidemię koronawirusa musimy przygotować się na najgorsze

Obecne prognozy wskazują, że pracę w tym roku może stracić nawet 2 mln osób, ponieważ utrzymanie obecnej liczby miejsc pracy wydaje się niemożliwe, mimo zapowiedzianej pomocy płynącej z podpisanej przez prezydenta tzw. tarczy antykryzysowej. Tylko w marcu redukcję zatrudnienia przeprowadziło ponad 30 proc. przedsiębiorców, natomiast w kolejnych miesiącach planuje to zrobić 66,5 proc. przebadanych przez Pracodawców RP firm. Tak więc, nikt z nas nie ma pewności, czy przypadkiem nie znajdzie się na takiej “czarnej liście”, a nawet jeśli tego uniknie, to i tak musi być przygotowany na to, że w najbliższym czasie jego rezerwy finansowe znacznie się uszczuplą. Dlatego warto już teraz zapoznać się z tym: jakie prawa ma bezrobotny oraz ile wynosi zasiłek dla bezrobotnych.

Oszczędzanie dla wielu z nas może okazać się jednak trudne. Dlaczego? Ponieważ przez ostatnie lata, dzięki wyższym zarobkom i niskiemu bezrobociu (które było najniższe od 30 lat) przyzwyczailiśmy się do wysokiego standardu życia. Na szczęście wielu z nas zdążyło w tym czasie odłożyć także trochę “groszy na czarną godzinę”. W ostatnich latach oszczędzanie stało się popularne nawet w mniej zamożnych rodzinach, i tak jeszcze w 2019 roku aż 70 procent Polaków posiadało oszczędności. W gorszej sytuacji znalazły się osoby, które zamiast oszczędzać wolały korzystać z życia lub też z powodu niskiego wynagrodzenia trudno było im cokolwiek odłożyć. Łatwo bowiem mówi się o oszczędzaniu, kiedy zarabia się np. średnią krajową, a nie najniższą. Polska nadal jest biednym krajem, gdzie wielu jej obywateli próbuje przeżyć od pierwszego do pierwszego (ale należy tu podkreślić, że nawet najdrobniejsza kwota odkładana regularnie, z czasem może pozwolić nam zgromadzić spore oszczędności). Jednak nie to interesuje nas w dzisiejszym artykule, chcemy bowiem skupić się na tym jak najlepiej przygotować się na czekający nas kryzys.

Jakie działania podjąć na czas epidemii? Kilka praktycznych wskazówek!

Wszyscy musimy być przygotowani na to, że koszmar związany z wysokim bezrobociem wróci, co naturalnie uderzy w nasze finanse. Dlatego też warto już teraz podjąć odpowiednie działania, które pozwolą nam przygotować się na nieuniknione skutki “szalejącej” pandemii. W jaki sposób? Oto kilka praktycznych wskazówek:

Po pierwsze – oszacuj możliwy spadek swoich dochodów

Większe bezrobocie i mniejsza konsumpcja, to również znacznie bardziej okrojone wpływy podatkowe do budżetu, przy jednoczesnym wzroście wydatków na pomoc socjalną i ratowanie miejsc pracy. Niestety oznacza to, że czeka nas wiele miesięcy, a nawet lat bardzo trudnej sytuacji politycznej, gospodarczej oraz społecznej (najpierw będzie to recesja, a potem nastąpi obniżenie tempa rozwoju gospodarczego). Spowoduje to obniżenie standardu życia i nastrojów społecznych. Nadejdą czasy rosnącej niepewności o pracę, wypłaty, możliwość spłaty posiadanych kredytów, czy przyszłe emerytury. Eksperci wskazują, że dochody gospodarstw domowych powinny zmaleć o tyle, o ile spadnie produkt krajowy brutto.

Dlatego też pierwszym zadaniem, które nas czeka jest oszacowanie tego, czy i jak duże jest prawdopodobieństwo spadku naszych dochodów. Oczywiście są branże, które już poniosły ogromne straty (takie jak turystyczna, rozrywkowa, gastronomiczna, transportowa, motoryzacyjna, czy beauty) jednak nieuniknione jest to, że na zasadzie domina bankrutować będą też firmy z pozostałych sektorów. Zwłaszcza te, które jeszcze przed pandemią zmagały się z problemami finansowymi, a obecna sytuacja jedynie pogłębi ten stan. W korzystniejszej sytuacji są na ten moment osoby pracujące na etacie w dużych korporacjach, czy instytucjach państwowych. Za to najbardziej narażone na utratę dochodów są pracownicy małych i średnich firm, samozatrudnieni oraz osoby zatrudnione na podstawie umowy zlecenia, czy umowy o dzieło. Spadek dochodów odczują również pracownicy, których wynagrodzenie jest częściowo prowizyjne. A należy mieć na uwadze to, że obniżenie wpływów do domowego budżetu może doprowadzić nas do wpadnięcia w spiralę zadłużenia, z której wyjście będzie naprawdę bardzo trudne.

Po drugie – sprawdź jak mniejsze dochody wpłyną na domowy budżet

Znacznie łatwiejsze jest prowadzenie budżetu domowego przy stałych dochodach, ponieważ dokładnie wiemy wtedy, ile wynosi pensja i na tej podstawie rozpisujemy wszystkie czekające nas wydatki. Sprawa komplikuje się, wówczas gdy pod znakiem zapytania pozostają nasze przyszłe dochody. Jeżeli wiecie już, to jak mogą uszczuplić się Wasze wpływy do domowego budżetu, to konieczne jest przeanalizowanie tego, w jaki sposób odbije się to na regulowaniu comiesięcznych wydatków. Przy czym, może okazać się, że spadek dochodów będzie na tyle niewielki, że w domowym budżecie wciąż pozostaną środki na różnego rodzaju ekstra wydatki (lub przynajmniej będą one wystarczający na pokrycie wszystkich zobowiązań).

Gorzej natomiast gdy spadek dochodów oznaczać będzie brak pieniędzy na zaspokojenie wszystkich potrzeb i trudności w opłacaniu rachunków. Wówczas należy dokładnie przeanalizować to, ile wynoszą nas miesięczne rachunki za czynsz (wynajem mieszkania), opłaty za prąd i inne media, abonament telefoniczny oraz raty kredytów (kredytu hipotecznego, kredytu gotówkowego lub pożyczki na raty). Podsumowanie wszystkich niezbędnych wydatków ułatwi nam podjęcie skutecznych działań ratunkowych, które pomogą przetrwać ten jakże trudny okres. Nawet, jeżeli z obliczeń wynika, że nasza sytuacja finansowa jest dobra, to i tak warto jest w najbliższym czasie ograniczyć zbędne wydatki. Zawsze bowiem należy być przygotowanym na najgorszy możliwy scenariusz, a wcześniejsze uzbieranie tzw. finansowej poduszki bezpieczeństwa, może złagodzić sytuację związaną z utratą pracy lub chorobą najbliższych.

Po trzecie – sprawdź jakimi oszczędnościami dysponujesz

Jak wynika z badania na zlecenie Biura Informacji Kredytowej (BIK), aż dwie trzecie Polaków obawia się, że pandemia koronawirusa odbije się negatywnie na ich budżecie domowym, ponad połowa zaś będzie zmuszona naruszyć oszczędności, lokaty, inwestycje, by sfinansować bieżące potrzeby. Jak już wiecie, ważnym elementem porządkowania domowych finansów jest zbudowanie funduszu awaryjnego i poduszki bezpieczeństwa. Ponieważ nawet kilkaset czy kilka tysięcy złotych może okazać się pomocne w przypadku nieoczekiwanych i nagłych wydatków (i co ważne, nie zaburzy naszego domowego budżetu).

Według ekspertów, minimalny poziom rezerwy finansowej powinien być takiej wysokości, aby można było pokryć z niego koszty życia oraz bieżące potrzeby przez około pół roku (dla przeciętnego Polaka komfort finansowy zapewnia kwota 25 – 30 tys. zł). Aby jednak uzbierać dodatkowe środki, konieczne jest regularne oszczędzanie (zaleca się odkładanie co miesiąc przynajmniej 10 proc. swoich dochodów). Jak wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), jeszcze w zeszłym roku, w bankowych depozytach Polacy zgromadzili 775,8 mld zł, ale to nie wszystko, gdyż spora część oszczędności zainwestowana została np. w nieruchomości.

Dużą popularnością cieszą się zwłaszcza konta oszczędnościowe, obligacje skarbowe i lokaty. Tak więc, jeśli posiadacie oszczędności to zróbcie szybko ich remanent i sprawdźcie czy będziecie mogli z nich skorzystać w każdej chwili. Z ostatniego bowiem komunikatu Rzecznika Finansowego wynika, że klienci banków, którzy w ostatnim czasie zdecydowali się zerwać lokaty, skarżyli się, że na zwrot pieniędzy muszą czekać nawet 35 dni (co jest niedopuszczalną praktyką banków). A każda dodatkowa złotówka na pokrycie “deficytu budżetowego”, może być teraz na “wagę złota’.

Po czwarte – sprawdź z jakich wydatków możesz zrezygnować?

Wyróżnia się dwa rodzaje wydatków: sztywne i zmienne. Do tych pierwszych zalicza się zaspokajanie najważniejszych potrzeb, takich jak: jedzenie, mieszkanie, odzież, czy transport do pracy lub szkoły. Natomiast wydatki zmienne są nieregularne i nie można ich przewidzieć. Mowa tu przede wszystkim o różnego rodzaju awariach (np. samochodu lub sprzętu RTV i AGD), czy też wypadkach losowych, takich jak np. choroba. Jest również kategoria wydatków, które owszem są stałe, ale zdarzają się rzadziej niż raz na miesiąc, np. ubezpieczenie samochodu, zakup prezentów (urodziny, święta) lub wyjazd wakacyjny.

Wszystkie te wydatki należy jak najszybciej wziąć “pod lupę” i zobaczyć, jaka część z nich jest sztywna i nie da się z nią nic zrobić, a jaka bardziej elastyczna i można się jej szybko pozbyć. W tym ostatnim przypadku mowa m.in. o abonamentach telekomunikacyjnych, usługach streamingowych lub innych rachunkach za usługi, z których korzystamy, a bez których teoretycznie moglibyśmy się obyć. Przy czym cięcie to powinno się odbyć w sposób konsekwentny i zdecydowany. Przykładem może być chociażby rezygnacja z telewizji kablowej, przesiadka z samochodu na rzecz komunikacji miejskiej, zrezygnowanie z gotowych posiłków i przygotowywanie ich w domu. Jak widać są to pola potencjalnych oszczędności, jednak nie wszystkie można bowiem także zmienić sprzedawcę prądu i gazu, czy robić zakupy w tańszych sklepach.

Dlatego tak ważne jest przeanalizowanie wyciągów z konta bankowego i kart, które pomogą nam ustalić, czy przypadkiem nie tracimy pieniędzy na kompletnie zbędne rzeczy. Dobrze jest wstrzymać się na ten moment z dużymi wydatkami, które planowaliśmy już od dłuższego czasu, takimi jak np. zakup nowego auta, czy mieszkania (szczególnie jeśli planowaliśmy skorzystać w tym celu z kredytu).

Po piąte – zobacz czy możesz renegocjować warunki umowy kredytu lub pożyczki

W dobie nadchodzącego kryzysu, sytuacja może skomplikować się bardziej, gdy nie tylko nie posiadamy oszczędności, ale również gdy ubytek dochodów spowodowany epidemią koronawirusa będzie wyższy niż wartość comiesięcznych zobowiązań. Co można zrobić w takiej sytuacji? Pierwszym krokiem powinno być dokładne przejrzenie warunków wszystkich usług, z których dotychczas korzystaliśmy. Ponieważ zarówno w przypadku internetu, abonamentu telekomunikacyjnego, jak i dostawcy prądu możemy zawsze poszukać tańszej oferty.

Drugi krok dotyczy osób, które z dnia na dzień pozbawione zostały środków na spłatę rat kredytów. Tutaj, zgodnie z zapowiedzią Związku Banku Polskich, coraz więcej banków zapewnia swoim klientom możliwość zawieszenia spłat rat kredytów. W zakresie dopuszczonym przepisami obowiązującego prawa można odroczyć spłaty rat kapitałowo-odsetkowych lub rat kapitałowych przez okres do trzech miesięcy na wniosek kredytobiorcy. Wtedy to zostanie automatycznie wydłużone o ten okres, łączny czas spłaty zobowiązania (więcej na ten temat dowiecie się z naszych artykułów: kredyt gotówkowy a koronawirus – pożyczać czy brać wakacje kredytowe i wakacje kredytowe na czas epidemii COVID 19 – ile kosztują?). Złą wiadomością jest to, że oferta ta będzie płatna, jednak jeśli ma to nas uchronić przed procedurami windykacyjnymi, to na pewno warto skorzystać z tego udogodnienia. W tym celu należy jak najszybciej skontaktować się ze swoim bankiem i zapytać się, w jaki sposób można ubiegać się o wakacje kredytowe.

Niestety przed nami trudne chwile pełne wyrzeczeń. Dlatego też, jeśli macie obawy związane z utratą pracy lub spadkiem dochodów, to jak najszybciej zacznijcie wprowadzać działania związane z ograniczeniem bieżących wydatków.

Najnowsze aktualności / recenzje

Dodaj komentarz