Koronawirus zmienił kredyt hipoteczny w luksus dla bogatych

Ocena: 4.6 (ilość ocen: 9)

Ocena: 4.6
(ilość ocen: 9)

Kredyt hipoteczny w Polsce nie należał do najzdrowszych sposobów na zwiększenie swojego bezpieczeństwa, jakim jest własne mieszkanie. Wystarczy wspomnieć kredyty we franku, albo ciągłe ryzyko zmiany stopy procentowej. Ostatnie lata boomu w mieszkaniówce pozwoliły jednak wyrwać się wielu Polkom i Polakom z pułapki najmu. To właśnie jedna z chorób, która toczyła kredyty hipoteczne – często lepiej zadłużyć się na 30 lat, niż wynajmować. Koronawirus właśnie odebrał i tę – co prawda ryzykowną – drogę awansu milionom Polaków.

Zmiany jakie zaszły w bankach w związku z Covid-19 sprawiły, że kredyt hipoteczny stał się dobrem luksusowym. Wzrósł minimalny wkład własny. Osoby z umową o dzieło/zlecenie właściwie straciły możliwość uzyskania kredytu na mieszkanie. Taki sam los dotknął przedsiębiorców i branże, które najbardziej ucierpiały przez koronakryzys. Sprawdzam, co dokładnie się zmieniło w bankach i analizuję, co może czekać kredyty hipoteczne po pandemii.

Jakie zmiany w bankach przez COVID-19?

Mimo, że Rada Polityki Pieniężnej dwukrotnie obniżyła stopy procentowe (teraz wynoszą one rekordowo nisko 0,5%), to banki wcale nie odczuły tego jako zachęty do utrzymania akcji kredytowej.

Podobnie pesymistyczne nastroje mają konsumenci. Choć niższe stopy procentowe szczególnie polepszyły warunki kredytów gotówkowych, to według danych BIK, to właśnie te zobowiązania odnotowały najsilniejszy spadek popytu i podaży w marcu oraz kwietniu (dane za maj już są bardziej optymistyczne).

Inaczej ma się z kredytami hipotecznymi – to one nadal są widziane jako przepustka do polepszenia swojej sytuacji przez większość Polaków – zatem popyt utrzymuje się nadal na stosunkowo wysokim poziomie. Za to sprzedaż wyraźnie zmalała. To efekt ograniczeń sanitarnych i zaostrzenia polityki kredytowej przez banki.

Zmalało maksymalne oprocentowanie kredytów, ale na tym koniec dobrych wiadomości. Instytucje finansowe wprowadziły w kwietniu, tak ostre ograniczenia w sprzedaży kredytów mieszkaniowych, że ich warunki są w stanie spełnić tylko nieliczni – najlepiej mieć umowę o pracę na czas nieokreślony, ponadprzeciętne zarobki i nie pracować w branży wykluczonej przez instytucje finansowe.

Zmiany w polityce kredytowej Alior Banku

Alior Bank niczym jedna mała galijska wioska, stawia opór kolejnym restrykcjom polityki kredytowej. Nadal zaciągniemy kredyt hipoteczny w Alior Banku przy 10% wkładzie własnym. Drugim sygnałem to tego, że Alior Bank ma zamiar utrzymać akcję kredytową, jest obniżenie wysokości marży (aktualnie to jedyny bank, który zdecydował się na taki krok!).

Ale i tu znajdziemy przykłady zaostrzenia warunków udzielania kredytów hipotecznych. Kredytu mieszkaniowego w Alior banku nie otrzymają przedsiębiorcy pracujący w branżach zagrożonych kryzysem (m.in turystyka i rekreacja, gastronomia, transport, hotelarstwo). Tak samo wykluczeni są konsumenci, którzy pracują na podstawie umów cywilnoprawnych lub umowy o pracę na czas określony w branży dotkniętej koronakryzysem.

Od maja Alior Bank poszerzył jeszcze wykluczone zawody z kredytowania np. o branżę kosmetyczną i fryzjerską czy catering. Wymaga też przedstawienia wyciągu z konta na które wpływa wynagrodzenie.

BNP Paribas – zmiany w polityce kredytowej

To bank, którego oferta kredytu hipotecznego, należy do jednej z najtańszych na rynku (warunkiem jest skorzystanie z produktów dodatkowych). Widać jednak silne zaostrzenie w polityce kredytowej BNP Paribas. Pod szczególną uwagę będą brane dochody kredytobiorców pochodzące z branż zagrożonych epidemią – tak przedsiębiorców jak i indywidualnych konsumentów.

Indywidualny tryb rozpatrywania wniosków o kredyt hipoteczny w BNP obejmuje w dodatku:

obcokrajowców,
osoby z pogarszającą się historią kredytową,
klientów z więcej niż 6 zapytaniami do BIK,
kredytobiorców wnioskujących o trzeci lub kolejny kredyt hipoteczny,
osoby pracujące w zagrożonych branżach na tzw. śmieciówkach oraz umowie o pracę na czas określony,
osoby z niską podstawą wynagrodzenia lub dochodach z zagranicy.

Ograniczenia nałożone przez bank BNP Paribas na osoby chcące zaciągnąć kredyt hipoteczny są duże, ale nie wykluczają uzyskania finansowania. Indywidualne podejście do konsumentów, może oznaczać wydłużony okres na decyzję kredytową. BNP po podjęciu decyzji może zaproponować zgromadzenie większego wkładu własnego lub zmniejszenie kwoty kredytu.

BOŚ Bank zakręca kurek z kredytami hipotecznymi

W BOŚ Banku podwyższono minimalny wkład własny z 10% do 30% (a tymczasowo było nawet to 40%). Pozostałe nieruchomości (niemieszkalne) wymagają aż 50% wkładu własnego. Kredytu hipotecznego w BOŚ Banku nie otrzymają osoby z branż zagrożonych. Bank nie bierze pod uwagę dochodów z umów cywilnoprawnych, jednoosobowej działalności gospodarczej. Zaostrza warunki dla osób zarabiających na umowę o pracę na czas określony.

BPS – wkład własny w górę

BPS kiedyś często był liderem w promocyjnych ofertach kredytów hipotecznych. Obecnie także i tutaj doszło do ostrego zwiększenia wymagań dla kredytobiorców. Wskaźnik LTV kredytu hipotecznego w BPS nie może wynosić więcej niż 70% (wkład własny minimum 30%). Poza tym, bank nie bierze pod uwagę dochodów z umowy o dzieło/zlecenie oraz pochodzących z jednoosobowej działalności gospodarczej (wyjątkiem są wolne zawody takie jak prawnik, lekarz).

Kredytobiorca może otrzymać kredyt hipoteczny, jeżeli posiada umowę o pracę na czas określony ważną przez okres minimum 9 miesięcy od złożenia wniosku w BPS. Bank wymaga też bardzo dobrej historii kredytowej w BIK (min. 450 punktów).

Kredyt hipoteczny w Citi Handlowy

Oferta kredytu hipotecznego w Citi Handlowym, bardzo często zajmowała czołowe miejsca rankingów. Nadal jest to jeden z atrakcyjniejszych kredytów mieszkaniowych dla osób z ponad przeciętnymi zarobkami (to był warunek jeszcze przed koronawirusem). Teraz trzeba jednak posiadać minimum 30% wkładu własnego (podwyżka z 20%).

Citi Handlowy nie bierze pod uwagę przy analizie kredytowej dodatków do wynagrodzenia, premii rocznych, kwartalnych i miesięcznych.

ING Bank Śląski najbardziej konserwatywny w polityce kredytowej

Reakcja ING Banku Śląskiego na epidemią COVID-19 jest najostrzejszą ze wszystkich analizowanych banków. LTV kredytu hipotecznego zmalało z 80% do 70% (wkład własny w ING min. 30%). Nie akceptuje dochodów z umów cywilnoprawnych i działalności gospodarczej (także jako dochodu dodatkowego). Nie finansuje inwestycji mieszkaniowych, które rozpoczęły się w 2020 roku.

Trudniej o kredyt hipoteczny w mBanku

Po informacji o sprzedaży mBanku oferta kredytów hipotecznych przestała być tak atrakcyjna jak wcześniej. Teraz wiadomo, że mBank nie zmieni właściciela, ale kredyt mieszkaniowy nadal będzie tam trudno otrzymać.

W mBanku zdolność kredytowa liczona jest na okres max. 25 lat – także, jeśli okres kredytowania jest dłuższy. Zaostrza też kryterium wiarygodności finansowej (scoring BIK). Bank przestał akceptować dochód pochodzący z umowy cywilnoprawnej oraz działalności gospodarczej i branż zagrożonych skutkami epidemii. Dla osób starających się o swój trzeci lub czwarty kredyt mieszkaniowy LTV wynosi odpowiednio max. 70% i 60%.

Millennium Bank planuje utrzymać akcję kredytową

Millennium to druga instytucja – zaraz obok Alior Banku – która umiarkowanie podniosła poprzeczkę dla starających się o kredyt hipoteczny. Nadal uzyskamy finansowanie zakupu mieszkania przy 10% wkładzie własnym. Bank stawia jednak warunki.

Jeżeli nieruchomość jest warta więcej niż 750 tys. zł (w miastach powyżej 250 tys. mieszkańców) lub 500 tys. (dla pozostałych miast), to Millennium Bank będzie wymagać minimum 20% wkładu własnego.

Inne ważne utrudnienia dla klientów Millennium to brak możliwości negocjacji warunków kredytowych i brak akceptacji źródeł dochodów z umowy o dzieło/zlecenie oraz działalności gospodarczej (dotyczy przedsiębiorstw z branży zagrożonej i osób, których DG jest jedynym źródłem utrzymania lub firma działa krócej niż 24 miesiące).

Ograniczenia w kredycie hipotecznym od Pekao SA i BH

Pekao Bank Hipoteczny zmniejszył limit LTV z 90% do 80%. W Pekao SA wkład własny uzależniony jest od spełnienia określonych warunków:

min. 30% wkładu własnego dla kredytów hipotecznych, których zabezpieczeniem jest mieszkanie powyżej 80m2 lub dom o dowolnej powierzchni,

min. 20% wkładu własnego dla pozostałych typów nieruchomości, jeżeli dochód netto kredytobiorcy nie przekracza poziomu 150% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce (wskaźnik na podstawie danych GUS),

min. 15% wkładu własnego dla pozostałych typów nieruchomości pod warunkiem, że dochód netto kredytobiorcy przekracza 150% poziomu przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce.

Bank Pekao SA zwiększył też ilość wniosków rozpatrywanych indywidualnie. Szczególnie tych, które mogą być związane z podwyższonym ryzykiem. Nie akceptuje też już dochodów pochodzących z zagranicy oraz umów cywilnoprawnych.

PKO BP boi się kryzysu i zaostrza politykę kredytową

PKO jako największy bank w Polsce potrafił kontrolować prawie ⅓ sprzedaży kredytów hipotecznych. Teraz jednak, po raz pierwszy od zapisania limitu LTV w Rekomendacji S, podwyższył wymagany wkład własny z 10% do 20%.

Poza tym zaostrzył ocenę zdolności kredytowej dla osób pracujących z branżach o podwyższonym ryzyku związanym z epidemią koronawirusa.

Pamiętajmy, że jako konsumenci mamy prawo do wyjaśnienia decyzji kredytowej banku. Dzięki informacjom na temat kluczowych czynników, które zdecydowały o odmowie udzielenia kredytu hipotecznego, możemy podjąć lepsze działania, aby poprawić swoją zdolność kredytową.

Polityka kredytowa w Santander BP na czas koronawirusa

Kredyt hipoteczny w Santander BP mogą otrzymać tylko osoby uzyskujące dochód na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony. Na czas epidemii COVID-19, Santander nie bierze pod uwagę zarobków pochodzących z umowy o dzieło/zlecenie oraz umowy o pracę na czas określony. Tak samo wykluczone są dochody pochodzące z branż o wysokim ryzyku.

Zdolność kredytowa mocno w dół przez zaostrzenia

Według Fundacji Habitat ok. 40% Polek i Polaków trafia w lukę czynszową – to znaczy zarabia za mało, aby dostać kredyt hipoteczny, ale za dużo, aby otrzymać mieszkanie komunalne. To dane sprzed koronawirusa. Zatem trzeba by do nich dodać przynajmniej 1,3 mln zatrudnionych na umowy cywilnoprawne w Polsce. Plus pracowników i przedsiębiorców z branż zagrożonych.

Nie ma przesady w określeniu, że kredyt hipoteczny stał się luksusem. Ceny mieszkań w Polsce nadal są wysokie, to oznacza, że trzeba dysponować wysokim wkładem własnym. Nie każdy posiada min. 30% wartości nieruchomości w gotówce. Po drugie trzeba mieć ponadprzeciętne zarobki – i to nie z dowolnej formy zatrudnienia – a konkretnie z umowy o pracę na czas nieokreślony.

Co czeka rynek kredytów hipotecznych po koronawirusie?

Nie powinno nikogo dziwić, że rynek kredytów hipotecznych zachowuje się zgodnie z cyklem koniunkturalnym. Zaskakuje tylko to, że banki tak bardzo przestraszyły się koronawirusa. Nawet obniżki stóp procentowych przez RPP nic nie dały. Właściwie wszystkie instytucje finansowe wykluczyły z kredytowania zakupu nieruchomości osoby pracujące na umowach cywilnoprawnych i branże zagrożone kryzysem.

Można się spodziewać, że w czasie, gdy minie kryzys, banki wrócą chętnie do udzielania kredytów mieszkaniowych. Nie wiadomo jednak, jak długo przyjdzie nam na to czekać. W tej sytuacji, może warto się nie spieszyć z zakupem swojego pierwszego mieszkania? Wiele osób czeka tylko, aż ceny mieszkań zaczną spadać. Przecież jest kryzys, prawda?

Oczywiście deweloperzy starają się przedstawić kondycję branży w najlepszym świetle, dlatego trzeba brać ich opinie z rezerwą. Ale na rynek mieszkaniowy mogą trafić inwestorzy szukający dobrego miejsca na ulokowanie kapitału. Czy w sytuacji, gdy mieszkania dalej będą sprzedawane, można oczekiwać, że ich ceny gwałtownie spadną? Najbliższe miesiące pokazują, że na rynku mieszkań pojawią się promocje i zniżki. Warto zatem, trzymać rękę na pulsie.

Najnowsze aktualności / recenzje

Dodaj komentarz