Kredyt hipoteczny a koronawirus – co z rynkiem mieszkań?

Ocena: 4 (ilość ocen: 6)

Ocena: 4
(ilość ocen: 6)

Koronawirus zaraził lękiem światową gospodarkę. Utrudnienia związane z kwarantanną boleśnie dotknęły branżę gastronomiczną, turystyczną, hotelarską czy transportową. Na naszych oczach materializuje się widmo recesji. Większość państw deklaruje pakiety pomocy dla przedsiębiorców i obywateli. Pierwsze banki w Polsce oferują już wakacje kredytowe dla klientów mających problem ze spłatą.

Osoby z kredytem hipotecznym martwią się o to, jak koronawirus wpłynie na ich finanse. A co z tymi, którzy starają się o kredyt na mieszkanie? Czy koronawirus zatrzyma boom na rynku kredytów hipotecznych? Czy COVID-19 sprawi, że ceny mieszkań w 2020 roku spadną? Zapraszam do naszego raportu o wpływie koronawirusa na kredyty hipoteczne i rynek mieszkań.

Kredyt hipoteczny a koronawirus – będą problemy ze spłatą?

W związku z epidemią COVID-19 na świecie i w Polsce panuje niepokój. Po zachowaniu rynków finansowych widać raczej mieszankę nerwowości i umiarkowanego optymizmu. Nadal niewiele wiadomo o koronawirusie. Czy zostanie z nami na dłużej, czy może minie za 2-3 miesiące a koniunktura wróci do pełnej formy? Przy skrajnych emocjach (panika/euforia) wystarczy iskra, aby wywrócić do góry nogami przewidywania ekspertów. Jak w tych wyjątkowych okolicznościach mają sobie radzić kredytobiorcy z bankiem na hipotece?

wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej GUS 2020

(źródło: GUS)

Jak widać z najnowszych odczytów GUS, nastroje wśród konsumentów pogarszały się już od początku 2020 roku. Nie ma jednak paniki. Właściwe, jeśli jeszcze dodać informacje na temat zatrudnienia (wzrost o 1,1% w lutym i przeciętne wynagrodzenie brutto + 7,7%), to kondycja spłacających kredyt hipoteczny była satysfakcjonująca. Dodajmy do tego pakiet antykryzysowy rządu i NBP (np. obniżono już stopy procentowe do 1,00%), to najrozsądniej jest uniknąć paniki i zachować ostrożność. Co to znaczy w praktyce dla kredytobiorców?

Sytuacja nie jest tak zła jak się to może wydawać. Jeżeli posiadamy środki na spłatę kredytu nie ma sensu składać wniosku o wakacje kredytowe. Lepszym krokiem będzie gromadzenie oszczędności, aby ewentualnie przy późniejszej podwyżce stóp, móc nadpłacić kredyt hipoteczny. Trudniejsza decyzja stoi przed tymi, którzy stracili źródło utrzymania.

Koronawirus a kredyty we frankach szwajcarskich

Po orzeczeniu TSUE w październiku 2019 roku, frankowicze zyskali oręż w walce z bankami. Widać to bardzo dobrze w wyrokach dotyczących kredytów w CHF. Większość spraw w sądach wygrywają frankowicze. Jednak epidemia COVID-19 przełożyła się na osłabienie złotego i kurs CHF urósł do ok. 4,27 zł.

uśredniony kurs franka szwajcarskiego według danych NBP

(źródło: NBP)

To oznacza, że raty kredytów we franku szwajcarskim znowu poszły w górę. Dla części kredytobiorców spłacających zobowiązanie może to być poważny problem. Szczególnie, gdy ryzyko recesji zaczyna się materializować.


  • Kredyt hipoteczny dostosowany do Twoich potrzeb? Najlepsze oferty w zasięgu Twojej ręki?

    TAK! W enerad.pl przygotowaliśmy dla Ciebie kompleksowe wsparcie przy zaciąganiu kredytu hipotecznego. Skontaktuj się ze Specjalistą, który przeprowadzi Cię przez cały proces!

    Bezpłatne porównanie kredytów hipotecznych

  • Kredyt hipoteczny - porównanie ofert


Wakacje kredytowe – kiedy je wziąć?

Odpowiedzią ZBP na zagrożenie COVID-19 w Polsce jest udostępnienie wszystkim klientom banków usługi zawieszenia spłaty kredytu. Na liście banków umożliwiających wzięcie wakacji kredytowych pojawiły się już takie instytucje jak PKO BP, mBank, ING Bank Śląski, Credit Agricole i Pekao SA. Wkrótce dołączą do nich kolejne banki. O tym, czy opłaca się skorzystać z karencji w spłacie kredytu hipotecznego decydują warunki jakie stawia bank i nasza sytuacja finansowa.

W przypadku braku oszczędności i środków na spłatę kredytu mieszkaniowego samo zawieszenie kredytowe na kilka miesięcy, może być niewystarczające. Nasza rata po wakacjach kredytowych w końcu urośnie. Niewygodne jest też to, że to banki dyktują warunki karencji dla klientów. W czasie wakacji kredytowych mamy dwie możliwości:

będziemy zwolnieni z raty kapitałowej, a do spłaty pozostanie nam część odsetkowa,

albo instytucja finansowa zawiesi dla nas całość miesięcznej raty (część kapitałową i odsetkową).

Po wygaśnięciu wakacji kredytowych w grę wchodzi jeszcze opcja wydłużenia okresu kredytowego o czas karencji. Koszty kredytu hipotecznego najbardziej wzrosną, przy wariancie z zawieszeniem raty kapitałowo-odsetkowej i wydłużeniu kredytowania. Jeżeli po zakończeniu wakacji kredytowych nadal nie odzyskamy kontroli nad finansami, to alternatywnym wyjściem może być restrukturyzacja lub refinansowanie kredytu hipotecznego.

Dobra wiadomość dla kredytobiorców jest taka, że NBP obniżył stopy procentowe do 1,00%. To oznacza mniejsze oprocentowanie i niższe raty kredytu hipotecznego.

Kogo najbardziej dotknie recesja?

Zaraz po ogłoszeniu ograniczeń związanych z zagrożeniem epidemicznym w Polsce, dało się zauważyć, które branże na tym najbardziej ucierpiały. Co jednak z pracownikami – kredytobiorcami? Wskazówki dostarcza raport fundacji Instrat:

grupy pracowników zagrożone kryzysem według fundacji Instrat

(źródło: Raport fundacji Instrat: Akcja reakcja – stanowisko Instratu i rekomendacje jak reagować na recesję 2020 roku)

Rząd nie lekceważy ryzyko jakie wiąże się z epidemią koronawirusa, dlatego w ramach tzw. tarczy antykryzysowej planuje:

pokryć 40% wynagrodzenia dla pracowników, którzy będą spełniać określone warunki (to działanie uchroni dużą część zatrudnionych znajdujących się w najtrudniejszym położeniu),

udzielić mikropożyczek (do 5 tys. zł) dla przedsiębiorców,

przeznaczyć dodatkowe 7,5 mld złotych na ochronę zdrowia,

pakiet płynnościowy dla sektora finansów (częściowo wprowadzony już przez NBP m.in. decyzją o obniżce stóp procentowych, skupie obligacji od banków, czy wprowadzeniu kredytów wekslowych),

przeznaczenie 30 mld złotych na inwestycje publiczne.

Banki i konsumenci odłożą plany kredytowe na przyszłość?

Prognoza dla kredytów hipotecznych na 2020 rok zapowiadała kolejny – być może nawet najlepszy – rok pod względem wartości i ilości udzielonych zobowiązań. Indeks popytu BIK ze stycznia (+24,5%) oraz lutego (+27,7%) potwierdzał takie założenie. Nikt jednak nie spodziewał się, że aż takim zagrożeniem okaże się koronawirus. Epidemia COVID-19 wjechała w rozpędzony pociąg z kredytami hipotecznymi.

Konsumenci przy takiej niepewności przypuszczalnie odłożą plany o kredycie mieszkaniowym na później. Banki są w podobnej sytuacji. W czasie recesji rośnie ryzyko niewypłacalności kredytobiorców. Maleje zdolność kredytowa. Generalnie, chęci do udzielania wysokokwotowych zobowiązań gasną. Widać jednak, że instytucje finansowe i klienci z oporem rezygnują ze swoich planów. Banki tracą okazję do zwiększenia zysków, a konsumenci do zakupu nowego mieszkania i poprawienia komfortu życia.

Pomoc rządu w kryzysie zmienia układ gry?

Takie podejście do sprawy banków i konsumentów pogłębia tylko ryzyko zapaści gospodarczej. Z tego błędnego koła pozwala wydostać się interwencja państwa. Najpierw pakiet pomocy NBP, a teraz pakiet osłonowy rządu (wart ok. 212 mld zł) ma przekonać, aby banki nie wstrzymywały się z akcją kredytową a konsumenci nie tracili optymizmu.

Wygląda zatem na to, że banki powinny odzyskać wigor w udzielaniu kredytów hipotecznych, a konsumenci zyskać osłonę w postaci pomocy państwa. Tymczasem już widać, że instytucje finansowe nie są gotowe na udzielanie kredytów na mieszkanie w 100% online.

Braki kadrowe, kwarantanna oraz oddelegowanie części pracowników do pracy zdalnej oznacza duże problemy w realizacji wniosków o kredyt hipoteczny. Można się spodziewać, że cała procedura wnioskowania o kredyt mieszkaniowy znacznie się wydłuży. Innym kłopotem będzie na pewno bardziej restrykcyjna analiza zdolności kredytowej klientów.

Sprwadź swoją zdolność kredytową

Rynek mieszkań a koronawirus – będzie spadek cen?

Jeszcze do niedawna spadek cen mieszkań w 2020 roku wydawał się być niemożliwy. Teraz widać, że koronawirus zmniejszy popyt na mieszkania, ale to nie musi przełożyć się od razu na korektę w nieruchomościach. Choć zatrzymanie się wzrostów cen nieruchomości byłoby nawet mile widziane. Szczególnie, że warunki do powstania bańki mieszkaniowej w Polsce są idealne.

Deweloperzy dostrzegają ryzyko, ale sygnalizują, że tempo inwestycji mieszkaniowych nie ulegnie zmianie. Przynajmniej tymczasowo. Podaż w branży mieszkaniowej prezentuje się optymistycznie. Zeszły rok to rekordowe 207 tys. nowych mieszkań oddanych do użytku. W 2020 roku ma być ich równie dużo – jeśli nie więcej. Wraz ze skalą budownictwa rosły marże firm deweloperskich. Zysk na poziomie ¼ ceny nieruchomości nie jest niczym dziwnym. Branża ma zatem z czego schodzić, aby zachęcić atrakcyjną ceną sprzedaży. Ale żeby tak się stało, musiałby się spełnić najgorszy scenariusz recesji.

Niepewność skutków koronawirusa każe się domyślać, że sektor budowlany może wstrzymać się ze sprzedażą mieszkań, przy okazji dokonując niewielkiego cięcia cen w dół. Czy tak się stanie dowiemy się najwcześniej w połowie 2020 roku. Spadający popyt może jednak zmotywować sprzedających do poprawienia oferty.

Korekta cen mieszkań jest prawdopodobna, ale zauważymy ją dopiero w danych za II kwartał 2020 roku. Zagrożenie COVID-19 może dynamicznie się zmienić, dlatego wszelkie przewidywania są tymczasowe i kruche.

Sprawdź BEZPŁATNIE oferty kredytów hipotecznych

Co koronawirus zmieni w gospodarce?

Recesja spowodowana epidemią COVID-19 nie przypomina w niczym wcześniejszych kryzysów. Poprzednie załamanie gospodarcze w 2008 roku, miało swoje źródło w rynkach finansowych. Ostatnia podobna pandemia to grypa hiszpanka w latach 1918-19. Wtedy najsilniejsza była druga fala zachorowań, ale czy na tej podstawie można wyciągać jakiekolwiek wnioski? Wygląda na to, że raczej nie.

W związku z tym, że kryzys spowodowany jest czynnikiem zewnętrznym, gdy epidemia wygaśnie, gospodarka powinna szybko odzyskać równowagę. Przy skutecznej interwencji państwa, ryzyko kryzysu oddala się… pod warunkiem, że kwarantanna nie przedłuży się lub koronawirus nie zmutuje. W tym ostatnim przypadku odporność zbiorowa przestanie być tarczą ochronną dla populacji i zagrożenie koronawirusem wróci z podwójną siłą. Dlatego tak trudno ocenić działania rządów na świecie.

Fundacja Kaleckiego przygotowała np. dwa scenariusze wpływu koronawirusa na PKB. Oba pokazują trendy, a nie wartości jakie osiągnie PKB:

Scenariusz 1 epidemia wygasa krótko po szczycie zachorowań a PKB wraca do wcześniejszego trendu

(źródło: Fundacja Kaleckiego)

scenariusz 2 epidemia wygasa powoli

(źródło: Fundacja Kaleckiego)

Jak widzimy w przypadku pierwszej wersji, PKB powinno względnie szybko wrócić na linię wzrostu. Recesja będzie tymczasowa. Drugi wariant obrazuje sytuację, gdy koronawirus wygasa powoli. Nie mamy możliwości przewidzieć, który scenariusz się sprawdzi. Skoro czynnik zewnętrzny (epidemia) wywołał turbulencje w gospodarce, pozostaje teraz liczyć na efekty kwarantanny i pomocy rządowej. Takie działania wyglądają na jedyne racjonalne wyjście, w którym nie naraża się życia obywateli.

Najnowsze aktualności / recenzje

Dodaj komentarz