Podwyżki cen prądu – dlaczego ceny rosną?

4.82 /5
(Ocen: 50)

Wraz z nowym rokiem w życie weszły podwyżki cen prądu, co nie pozostanie bez wpływu zarówno na nasz domowy budżet, jak i ceny wszystkich towarów i usług. Zgodnie z informacjami podanymi przez Urzędu Regulacji Energetyki, przeciętne gospodarstwo domowe zapłaci w 2022 roku rachunek za prąd wyższy o 24 proc. w stosunku do 2021 roku. Jest to zatem średnio 21 zł netto więcej miesięcznie! Dlaczego ceny prądu rosną i czym spowodowane są te podwyżki?

Sprawdź bezpłatnie oferty fotowoltaiki

Kolejny wzrost cen prądu w 2022 roku

To, że w 2022 roku będą nas czekać kolejne podwyżki cen prądu było pewne od dawna. Już kilka miesięcy temu, premier Mateusz Morawiecki wskazywał na antenie radia RMF FM, że ceny energii w Polsce wiążą się z polityką klimatyczną UE i jako członkowie Unii ponosimy jej koszty:

Dzisiaj ceny uprawnień do emisji CO2 oscylują wokół 50 euro, są bardzo drogie. To koszt polityki klimatycznej Unii Europejskiej, który znajdzie się w rachunkach klientów. Następnie firmy energetyczne biorą ten koszt UE, przedkładają propozycje taryf do niezależnego regulatora i gdybyśmy zrobili jakąś ingerencję wobec tego regulatora, byłoby to naruszenie przepisów.

Jak wskazuje URE, to właśnie koszty zakupu praw do emisji CO2 i wysokie hurtowe ceny energii są głównymi przyczynami wzrostu naszych rachunków za prąd w 2022 roku. W wyniku bowiem zatwierdzonych przez Regulatora nowych taryf na obrót (sprzedaż) energią elektryczną odbiorcy w grupie G11 (dla których sprzedawcami z urzędu są: Enea, Energa, Tauron i PGE), będą w tym roku płacić za prąd ok. 17 zł netto miesięcznie więcej (37 proc.).

Natomiast wzrost stawek dystrybucji dla tych wszystkich grup odbiorców wyniesie średnio 8 proc. Wynika to głównie ze wzrostu kosztów prowadzonej działalności operacyjnej i koniecznych inwestycji. Warto tu przypomnieć, że w taryfach dystrybucyjnych uwzględnione są również opłaty, które wynikają z przepisów prawa, które nie trafiają do dystrybutorów, mowa tu o:

  • opłacie mocowej, która w 2022 roku wzrosła o ok. 30 proc.
  • opłacie OZE, jeszcze w 2021 roku wynosiła ona 2,2 zł/MWh, a w tym zmalała do 0,9 zł/MWh;
  • opłacie kogeneracyjnej, która do tej pory wynosiła 0 zł, a od 2022 roku wyniesie 4,06 zł/MWh.

Tak więc, w 2022 roku łączny średni wzrost rachunku statystycznego gospodarstwa domowego rozliczanego kompleksowo (sprzedaż i dystrybucja w grupie G11) wyniesie ok. 24 proc., co miesięcznie oznacza wzrost o ok. 21 złotych netto:

rachunki za prąd 2022 URE

Źródło: URE


Rachunki za prąd coraz wyższe? Chcesz je skutecznie obniżyć? Sprawdź oferty fotowoltaiki i płać mniej za energię elektryczną!

W enerad.pl przygotowaliśmy dla Ciebie kompleksową usługę fotowoltaiczną. Wypełnij formularz, a skontaktują się z Tobą najlepsi fachowcy!

Sprawdź ofertę fotowoltaiki

Dodatek osłonowy 2022 uwzględniający też opłaty za prąd

Warto tu jednak przypomnieć, że wzrost cen prądu tylko do 270 MWh doprowadził w Polsce w 2019 roku do zamrożenia cen prądu. Również w 2021 roku trwały prace nad projektem ustawy o dodatku osłonowym, który ma chronić odbiorców przed podwyżkami cen prądu, żywności i paliw. Jak podkreśla szefowa resortu klimatu i środowiska Anna Moskwa, ma on stanowić realne wsparcie dla obywateli, na które przeznaczone zostaną ponad 4 mld zł, zaznacza także, że

Wsparciem objętych zostanie blisko 7 milionów gospodarstw domowych w Polsce, których przeciętne miesięczne dochody nie przekraczają 2100 zł w gospodarstwach jednoosobowych lub 1500 zł na osobę w gospodarstwach wieloosobowych.

Ten pierwszy element tarczy antyinflacyjnej wszedł już w życie, dzięki niej i innym zaplanowanym rekompensatom, podwyżka cen prądu w pierwszym kwartale 2022 roku będzie dla użytkowników mniej dotkliwa i wyniesie ok. 6 złotych miesięcznie. Dodatek osłonowy będzie wypłacany przez gminy, które otrzymają dotacje z budżetu państwa. Wysokość dopłat rekompensujących zarówno rosnące ceny gazu, jak i energii elektrycznej, ciepła oraz paliw, ma wynieść od 20 zł do 1437,50 zł dla jednego gospodarstwa domowego (to jakiej będzie wysokości zależeć będzie od dochodu, liczby osób w gospodarstwie oraz posiadania ogrzewania węglowego).

Wnioski o dodatek osłonowy wszyscy zainteresowani mogą składać do 31 stycznia 2022 roku. Natomiast wypłata dodatków będzie realizowana w dwóch równych ratach, tj do 31 marca i do 2 grudnia 2022 roku. Szanse na jego otrzymania mają również osoby, które spóźniły się ze złożeniem wniosku, bowiem będą mogły to zrobić nie później niż do 31 października 2022 roku (wówczas jednak wypłata 100 proc. dodatku zostanie zrealizowana do 2 grudnia 2022 roku).

Ważne, aby pamiętać o tym, że w przypadku dodatku osłonowego obowiązuje tzw. zasada złotówka za złotówkę, oznaczająca, że dopłata będzie przyznawana nawet po przekroczeniu kryterium dochodowego, a jej kwota będzie pomniejszona o kwotę tego przekroczenia. Minimalna kwota wypłaconego dodatku osłonowego to 20 zł.

Podwyżki cen prądu – co jest ich przyczyną?

Wpływ na tak drastyczne wzrosty cen prądu w 2022 roku ma przede wszystkim:

  • rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną, za które odpowiada m.in. wzrost zamożności społeczeństwa, rozwój technologiczny czy też podniesienie komfortu życia (klimatyzacja mieszkań, inteligentne systemy sterowania, ogrzewanie elektryczne). Wzrost zapotrzebowania na surowce i energię generuje również wyższa niż przed pandemią produkcja przemysłowa (w Chinach, podobnie jak w wielu innych krajach na świecie jest ona wyższa niż rok czy dwa lata temu);
  • luźna polityka monetarna banków centralnych – “dodruk pieniądza” przez amerykański FED i utrzymywanie niskich stóp procentowych przez niemal wszystkie banki centralne (w tym również NBP), napędza inwestycje w nieruchomości, jak i surowce, akcje, kryptowaluty (co dodatkowo zwiększa zapotrzebowanie na energię), czy też papiery, takie jak uprawnienia do emisji CO2 (ich ceny są obecnie rekordowe i przekraczają koszty samej produkcji energii elektrycznej z węgla);
  • upały i susze – ceny energii zależne są bowiem od sytuacji hydrologicznej, a coraz częściej występujące upały i susze rzutują na koszt prądu w szerokiej perspektywie (wzrost cen z tego powodu widoczny jest zazwyczaj dwa, trzy lata później);
  • wysokie koszty jego wytwarzania (stałe wysokie koszty krajowego węgla, sprawiają, że produkcja energii w Polsce staje się coraz mniej konkurencyjna);
  • brak węgla kamiennego, przez co koncerny energetyczne ograniczają w Polsce moce produkcyjne elektrowni węglowych. W efekcie tego, tylko pod koniec 2021 roku, każdego dnia wypadało z systemu energetycznego od kilku do nawet kilkunastu GW mocy. Brak węgla i konieczność jego oszczędzania ograniczają produkcję prądu. PGE, która nie ma własnych kopalń węgla kamiennego, przyznaje, że aktualny poziom jego zapasów w większości oddziałów Grupy PGE jest niższy od planowanych;
  • brak atomu we Francji, pod koniec ubiegłego roku, energię z całej Europy, w tym i Polski za pośrednictwem Niemiec, zasysała Francja, która jeszcze do niedawna była jej głównym eksporterem. Przyczyną tego była nadzwyczaj niska dostępność francuskich elektrowni atomowych, bowiem w wielu z nich w tym czasie trwały remonty, przesunięte wcześniej z powodu pandemii. Dodatkowo w dwóch z nich wykryte zostały usterki, które wydłużyły prowadzone prace wymuszając tym samym zatrzymanie dwóch kolejnych reaktorów;
  • brak gazu w Niemczech, w ostatnich tygodniach 2021 roku kraje Starego Kontynentu mierzyły się również z problemami w dostawach rosyjskiego gazu, którego ceny na giełdach mocno wzrosły. Niemcy, podobnie jak Austria posiadają najniższe zapasy tego surowca od lat, które pod koniec lutego mogą być na krytycznie niskim poziomie. Wysoka wycena dostaw energii we Francji akurat w tym czasie jest powiązana z brakami gazu w magazynach. Rynek obawia się, że Francuzi nie będą w stanie zaimportować wystarczającej ilości energii elektrycznej od naszych zachodnich sąsiadów, którzy zgodnie z wcześniej założonym planem w noc sylwestrową wyłączyli kolejne trzy z działających jeszcze sześciu reaktorów atomowych (pozostałe zostaną wyłączone za rok o tej samej porze);
  • drastyczny spadek produkcji energii na morskich farmach wiatrowych na Morzu Północnym, przez co konieczna była produkcja prądu w elektrowniach gazowych (spowodowało to większe zapotrzebowanie na gaz, a co za tym idzie – wzrost cen). Należy tu podkreślić, że to właśnie wiatr pomagał do tej pory obniżać zimowe ceny prądu na europejskich giełdach. Jednak jego niższa średnia wartość niż w ubiegłych latach, spowodowała drastyczny spadek produkcji energii elektrycznej w instalacjach największego operatora morskich farm wiatrowych w Europie (głównie w Wielkiej Brytanii) i na świecie, jakim jest duński Orsted (jej prezes określił tę sytuację jako „coś zupełnie nienormalnego”. W wyniku zaistniałej sytuacji, jesienią 2021 roku średnie ceny energii na rynku spot w Wielkiej Brytanii były ponad dwukrotnie wyższe niż u nas, w związku z tym wzmożony został import energii z pozostałej części Europy przez połączenia z Holandią, czy Francją;
  • zbyt mały import energii z elektrowni wodnych zlokalizowanych w Górach Skandynawskich – warto bowiem podkreślić, że stawki giełdowe w północnej części Norwegii i Szwecji są obecnie nawet kilkukrotnie niższe niż na południu tych państw (ok. 95 proc. produkcji energii w Norwegii pochodzi z energii wody). Zamiast jednak zwiększać przepustowość, oba te kraje, w samym środku kryzysu energetycznego, tuż przed nadchodzącą zimą, weszły w poważny konflikt energetyczny;
  • zwiększające się ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla w związku z polityką klimatyczną Unii Europejskiej, zmierzającą do zmniejszania opłacalności utrzymywania wysokoemisyjnych źródeł energii (czyli odejście od węgla).

Głównym bowiem problemem polskiej energetyki jest to, że pomimo tego, że produkcja energii z OZE jest coraz wyższa, to i tak nadal jej głównym źródłem są konwencjonalne źródła energii, przede wszystkim węgiel. Jego udział w miksie wytwórczym, wynosi obecnie ok. 70 proc.

źródła energii w naszym kraju w 2021 roku

Źródła energii elektrycznej w Polsce 2021 (opracowanie: enerad.pl, na podstawie danych ARE)

Przy czym warto tu od razu zaznaczyć, że udział paliw kopalnych, zarówno węgla jak i gazu w polskim miksie elektroenergetycznym jest najwyższy w UE. Zgodnie jednak z ostatecznie przyjętą wersja PEP 2040, ma on ulec zmniejszeniu do 56 proc. w 2030 roku i 28 proc. w 2040 roku. W dokumencie dodano jednak zapis, że w przypadku wysokich cen pozwoleń na emisję gazów cieplarnianych, udział ten zostanie radykalnie zmniejszony odpowiednio do 37 proc. i 11 proc. Jednak przy uwzględnieniu dalszego wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 z 40 euro do ok. 90-100 euro w 2030 roku, raczej bardziej prawdopodobna wydaje się realizacja tego drugiego scenariusza.

Co jednak może wydawać się zaskakujące, to cele przyjęte przez Polskę, które dotyczą udziału OZE w końcowym zużyciu energii brutto do co najmniej 23 proc. w 2030 roku i 28,5 proc. w roku 2040 (w tym w końcowym zużyciu energii elektrycznej odpowiednio 31,8 proc. i 39,7 proc.). W porównaniu bowiem z Unią Europejską, która udział OZE w produkcji energii elektrycznej w wysokości 38 proc. osiągnęła już w 2020 roku, wydają się one dość mało ambitne.

polityka energetyczna

Źródło: Polityka energetyczna Polski do 2040 roku

Zwiększająca się cena uprawnień do emisji dwutlenku węgla

Na ten moment jednak polskie elektrownie węglowe, które produkują ok. 70 proc. ogółu energii elektrycznej w celu dystrybucji i sprzedaży w krajowym systemie energetycznym, a których średni wiek wynosi 47 lat, są potężnymi emitentami dwutlenku węgla. Dla przykładu:

  • największa w Polsce elektrownia Bełchatów, opalana węglem brunatnym, wyemitowała w 2019 roku 33 Mt dwutlenku węgla;
  • natomiast druga co do wielkości elektrownia Kozienice na węgiel kamienny, w tym samym roku wyemitowała ponad 10 Mt CO2.

Za tak potężną emisję tego gazu cieplarnianego krajowe elektrownie ponoszą coraz wyższe opłaty. Bowiem ceny uprawnień do emisji CO2, szybują w niespotykanym dotąd tempie. Niestety, istnieje wiele przesłanek przemawiających za tym, że ten trend będzie z czasem nasilał się coraz bardziej, z uwagi na unijną politykę klimatyczną mającą na celu ograniczanie spalania paliw kopalnych.

Tylko w lutym tego roku, ceny uprawnień do emisji CO2 przebiły rekordowe 40 euro za tonę. Natomiast już na początku maja po raz pierwszy w historii cena uprawnień do emisji CO2 w Unii Europejskiej przekroczyła 50 euro za tonę, w sierpniu wzrosła do nowego poziomu – 61,29 euro euro/t, a w grudniu certyfikat uprawniający do wyemitowania tony CO2 kosztował już niemal 90 euro!. To rekordowo dużo, zwłaszcza, że jeszcze:

  • w analogicznym czasie 2020 roku oscylowały one wokół 20 – 25 euro;
  • dwa lata temu ich cena zbliżona była do 20 euro;
  • a trzy lata temu – do 10 euro.

Największy w Polsce producent prądu PGE rocznie wytwarza ok. 59 mln ton CO2, więc przy cenie uprawnień 41 euro za tonę, ich koszt wyniósłby 11,1 mld zł rocznie, co stanowi równowartość jednej czwartej przychodów grupy PGE. Tak drastycznie rosnące koszty uprawnień do emisji CO2 to przede wszystkim:

  • konsekwencje likwidacji od zeszłego roku przyznawania darmowych uprawnień dla elektrowni przez Komisję Europejską. W efekcie czego producenci energii są zmuszeni do kupienia ich na giełdzie European Energy Exchange w Lipsku. Dla przykładu, firma PGE w 2019 roku dostała darmowe uprawnienia na prawie 12 mln ton CO2, w 2018 – na 14 mln ton, a w 2020 jedynie na 681 tys. ton;
  • skutek tego, że w bieżącym roku fundusze inwestycyjne zostały dopuszczone do udziału w aukcjach uprawnień. Dyrektywa MIFID 2 klasyfikuje CO2 jako instrumenty finansowe, a przez to, że uprawnienia do emisji CO2 postrzegane są na równi z papierami wartościowymi (i to takimi, które zgodnie z założeniami analityków w miarę nowych, ostrzejszych celów klimatycznych będą rosły) zaczęła się więc spekulacja.

Tak szybko rosnące koszty uprawnień do emisji CO2 przekładają się na ceny energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii, a w dalszej kolejności – na rachunki za prąd dla gospodarstw domowych i firm. Tylko w lutym ceny energii na TGE w kontraktach na przyszły rok sięgnęły nawet 287,60 zł za megawatogodzinę (w ciągu miesiąca wzrosły o 14 proc.). Natomiast obecnie, kontrakty na energię z dostawą w całym przyszłym roku rozliczane są już po 386 zł/MWh, a w godzinach szczytowego zapotrzebowania po 428 zł/MWh. Tak drogiego prądu na giełdzie nie mieliśmy w Polsce jeszcze nigdy w historii. Oznacza to zatem, że w 2022 roku musimy być przygotowani na kolejne, duże podwyżki cen prądu.

Tylko transformacja energetyczna spowoduje spadek cen prądu

Niestety to dopiero początek drastycznych podwyżek cen energii elektrycznej. Jak bowiem podkreślają eksperci – ceny prądu będą rosły tak długo, jak długo utrzymywać będziemy wysoki udział węgla w produkcji energii. Pocieszający jednak w tej sytuacji może być fakt, że w miarę przechodzenia na odnawialne źródła energii, sytuacja ma się stopniowo zmieniać na korzyść odbiorców. Jak wskazuje Instytut Jagielloński, transformacja energetyczna spowoduje spadek średnich cen hurtowych:

  • o 5 proc. względem obecnych poziomów w roku 2030;
  • o 26 proc. w 2050 roku.

Jednak zgodnie z Politykę energetyczną Polski, która stanowi odpowiedź na najważniejsze wyzwania stojące przed naszym krajem w zakresie pokrycia zapotrzebowania na energię oraz wyznacza kierunki rozwoju sektora energii, transformacja energetyczna nie będzie przebiegała w Polsce tak łatwo, ponieważ pociągnie za sobą ogromne nakłady finansowe. Inwestycje bowiem w sektorach paliwowo-energetycznych będą bowiem angażować środki finansowe w kwocie ok. 867-890 mld złotych (przy czym prognozowane nakłady w sektorze wytwórczym energii elektrycznej sięgać będą ok. 320-342 mld z czego ok. 80% zostanie przeznaczonych na moce bezemisyjne tj. OZE i energetykę jądrową).

Natomiast według Polskiego Instytutu Ekonomicznego, koszty utrzymania status quo w krajowym sektorze paliwowo-energetycznym do 2040 roku, wyniosłyby 1.064 mld zł. Co oznacza, że byłyby znacznie wyższe niż koszty realizacji scenariusza Polityki energetycznej Polski, która zakłada jednak stopniowe odchodzenie od węgla bez uwzględnienia zarówno kosztów zdrowotnych, jak i środowiskowych. Co więcej, nowe źródła energii podniosą ceny prądu ze względu na koszty ich budowy, a zdaniem wielu ekspertów, na stabilizację cen energii elektrycznej można liczyć dopiero za 9 lat. Jak jednak donosi “Rzeczpospolita”, z raportu Fundacji Instrat wynika, że jeżeli Polska będzie realizować rządową Politykę Energetyczną Państwa do 2040 roku, to w latach 2021-2030, koszt wytwarzania prądu wzrośnie aż o 61 proc.

To niewątpliwie przełoży się na podwyżki rachunków za prąd – może nawet o taki sam procent, ale wiele zależy też od innych czynników, takich jak stale rosnące koszty zakupu uprawnień do emisji CO2.

Zdaniem autorów raportu, szansą na obniżenie kosztów produkcji prądu nawet o połowę jest zwiększenie inwestycji w odnawialne źródła energii. Problem jednak w tym, że rządowe plany zakładają dalsze duszenie potencjału OZE zamiast jego uwalniania. Za przykład posłużyć może zarówno blokowanie rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie, jak i nagła zmiana mechanizmów wsparcia dla właścicieli fotowoltaiki.

Informacje o autorze

Katarzyna Fodrowska

W kręgu jej zainteresowań leżą tematy związane z budownictwem, architekturą, naukami przyrodniczymi i bieżącymi wyzwaniami stojącymi przed polską energetyką. Specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących prądu, gazu, pomp ciepła i odnawialnych źródeł energii. Propagatorka zdrowego stylu życia i ekologicznych rozwiązań. Wolny czas lubi spędzać na czytaniu i spacerach, a także oddawaniu się swoim dwóm największym pasjom, jakimi są astronomia i flamenco.

Dodaj komentarz
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments