Polska kupi prąd z Ukrainy – co dalej z polską energetyką?

Twoja ocena

Ocena: 0
(ilość ocen: 0)

slup wysokiego napiecia duzyAfrykańskie upały ustąpiły, ale pamięć o nich chyba pozostanie na długo i to nie za sprawą rekordowych temperatur, ale walki Polski z brakiem prądu. Niestety, sektora energetycznego nie da się zmodernizować ot tak sobie, więc doraźnym działaniem jest kupowanie energii od naszych sąsiadów. W poniedziałek została podpisana umowa z Ukrainą na import prądu.

Upały bezlitośnie obnażyły naszą słabość i jakby nie patrzeć skompromitowały nas na arenie międzynarodowej. Państwo aspirujące do bycia jedną z czołowych gospodarek na świecie walczyło z brakiem… prądu. Ograniczenia dotknęły firmy oraz instytucje o mocy umownej powyżej 300 kW i znacznie utrudniły pracę oraz obniżyły wydajność np. produkcyjną. W tym miejscu należy sobie postawić pytanie – jaki zagraniczny inwestor będzie ryzykował i zainwestuje swój kapitał na polskim rynku, skoro w XXI wieku mamy problem z energią elektryczną? Strach myśleć o konsekwencjach, na szczęście nie pozostaliśmy bierni i zostały przedsięwzięte pierwsze kroki ratowania kraju przed energetycznymi zagrożeniami. Ale czy to wystarczy?

Kupimy prąd z Ukrainy

W zeszłym tygodniu Polska zwróciła się do Ukrainy z prośbą o zakup prądu – odpowiedź premiera Arsenija Jaceniuka, przy zgodzie ministerstwa energetyki, była pozytywna. Jak podkreślił premier, Ukraina musi wesprzeć przyjazną jej Polskę. Umowa została sfinalizowana w poniedziałek (17.08.2015 r.) i według jej warunków będziemy mogli od naszych sąsiadów sprowadzić ponad 100 MW, co stanowi około 1 proc. zapotrzebowania Polski – jak zapewnia Cezary Szwed, członek zarządu Polskich Sieci Elektroenergetycznych, aktualnie nie ma potrzeby importowania prądu.

Quo vadis polska energetyko?

Prąd to podstawa funkcjonowania każdej firmy i każdego gospodarstwa domowego, niestety w XXI wieku możemy się przekonać na własnej skórze, jakie zagrożenia niesie ze sobą brak energii elektrycznej. Przez lata zaniedbywany sektor energetyczny sprawił, że groziła nam prawdziwa katastrofa. Sytuacji nie da się naprawić w krótkim czasie, a wielu specjalistów podkreśla, że kolejne lata mogą przynieść nam jeszcze większe problemy.

Odpowiedzią na naszą fatalną sytuację mogłaby być budowa elektrowni atomowej, czy zwiększenie udziału OZE – niestety, takie inwestycje wymagają czasu oraz nakładu środków finansowych. Wydaje się, że jedynym rozwiązaniem na dzisiaj, które może uratować nasz kraj przed energetyczną katastrofą, jest kupowanie prądu od innych państw, ale jak długo taka sytuacja może trwać? Na braku zdecydowanych działań w sektorze energetycznym stracimy wszyscy… Bo co to za kraj, który w XXI wieku ma problemy z dostawami prądu?

Najnowsze aktualności / recenzje

Dodaj komentarz