Poziom inflacji i cen w Polsce – prognozy w dobie koronawirusa

Ocena: 4.5 (ilość ocen: 2)

Ocena: 4.5
(ilość ocen: 2)

Nowa rzeczywistość, którą wygenerowała epidemia SARS-CoV-2 sprawia, że zarówno przedsiębiorcy, jak i osoby prywatne zastanawiają się, co przyniosą najbliższe miesiące w aspekcie ekonomiczno – gospodarczym. Jaki poziom inflacji i cen w Polsce prognozują eksperci? Za co będziemy zmuszeni zapłacić więcej, a jakie produkty i usługi stracą na wartości? Jakie będą konsekwencje tego stanu rzeczy w dłuższej perspektywie dla polskiej gospodarki?

Inflacja w Polsce rok do roku i miesiąc do miesiąca

Już w ostatnim kwartale 2019 roku ekonomiści i specjaliści rynkowi prognozowali, że początek 2020 roku przyniesie ze sobą wzrost wskaźnika inflacji do najwyższego od wielu lat poziomu. I rzeczywiście, ogólny wzrost cen w marcu tego roku w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku był drugim pod względem wysokości od marca 2011 roku i wyniósł 4,6% (po zwyżce 4,7% w lutym). Jeżeli natomiast mówimy o tendencji miesiąc do miesiąca, to także była ona wzrostowa i zatrzymała się na poziomie 0,2%. Ekonomiści uważają, że wartość tych wskaźników zdecydowanie odzwierciedla obecną sytuację gospodarczą obarczoną skutkami pandemii.

Okazuje się jednak, że kryzys wywołany koronawirusem w dalszej perspektywie nie utrzyma obecnego poziomu inflacji na podobnym poziomie, co obecnie, a już kwiecień powinien przynieść wyjaśnienia w tym aspekcie. Główny Urząd Statystyczny od marca zrezygnował jednak z przekazywania informacji o tzw. szybkim wskaźniku wzrostu cen. Obecnie, aby sprawdzić reakcje rynku, należy wypatrywać komunikatów na oficjalnej stronie GUS lub w innych mediach, w połowie każdego kolejnego miesiąca. Poziom inflacji, a tym samym wskaźnik cen w marcu 2020 przedstawiał się następująco:

inflacja w marcu 2020

źródło: https://twitter.com/GUS_STAT/

Czy poziom inflacji w marcu istotnie zareagował na stan epidemii?

Zważywszy na prognozy dotyczące rekordowo wysokiej inflacji w pierwszym kwartale 2020 roku, które podyktowane były przede wszystkim wzrostem płacy minimalnej i rozbudowanym systemem wsparcia socjalnego, konsekwencje rozwoju pandemii w Polsce mogły przyprawiać o słuszne obawy. Dlaczego? Wystarczy przypomnieć sobie pierwszą dezorientację, wskutek której Polacy tłumnie ruszyli do sklepów i wykupywali ich zaopatrzenie, często w zawyżonych już cenach. Absurdalne wręcz kwoty, które trzeba było zapłacić za między innymi środki higieny i ochrony osobistej sprawiały, że niektórzy obawiali się kolejnych skoków wskaźnika inflacji.

Aspektem, który w dużej mierze zatrzymał proces wzrostu przeciętnego poziomu cen w gospodarce były niższe kwoty, jakie trzeba było wydać na paliwa (spadek cen benzyny o 4,7%, a oleju napędowego 5,5% miesiąc do miesiąca). Należy pamiętać, że choć już w grudniu 2019 przygotowywano nas na to, że inflacja w Polsce osiągnie poziom ok. 4,4%, to “zaakceptowanie” takich prognoz przychodzi łatwiej w dobie wysokich płac, niskiego bezrobocia i ogólnie pojętego dobrobytu. W obliczu światowego kryzysu, masowej utraty zatrudnienia, czy obniżki wynagrodzeń, postępujący wzrost inflacyjny zapewne niósłby ze sobą katastrofalne skutki, między innymi dla portfeli Polaków.

Początek epidemii koronawirusa w Polsce nie wpłynął istotnie na poziom inflacji. Choć ceny niektórych produktów spożywczych i higienicznych poszły w górę, to obniżka cen paliw pozwoliła zahamować sukcesywny spadek wartości nabywczej pieniądza.

Ceny towarów i usług 2020 – co drożeje, co tanieje?

Jak w porównaniu z marcem 2019 kształtowały się ceny produktów i usług konsumpcyjnych w marcu 2020? Według danych zaprezentowanych przez Główny Urząd Statystyczny (GUS), ceny usług wzrosły w ciągu 12-stu miesięcy o 6,5%, natomiast ceny towarów o 3,8%. Ze wskaźnikami i wyróżnieniami w tym obszarze można zapoznać się choćby analizując tweet udostępniony przez @GUS_STAT:

ceny marzec 2020

źródło: https://twitter.com/GUS_STAT/

W informacji sygnalnej przekazanej przez GUS zaznaczono, że ze względu na wprowadzone w marcu restrykcje i ograniczenia związane z rozprzestrzenianiem się koronawirusa, zebranie danych było trudniejsze niż dotychczas:

W wyniku wprowadzonych stopniowo w ciągu ostatnich tygodni ograniczeń w handlu i przemieszczaniu się osób, mających na celu przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się koronawirusa, zamknięto wiele sklepów i punktów świadczących usługi osobiste. Wstrzymano organizację imprez kulturalnych i sportowych. Usługi w zakresie podróży i zakwaterowania zostały znacznie ograniczone. Zmiany te istotnie wpłynęły na możliwości gromadzenia danych o cenach detalicznych.

Jednocześnie zaznaczono, że wskaźniki cenowe, które nie mogły zostać zebrane metodami zdalnymi (telefoniczną, mailową, poprzez strony internetowe), wyliczono na podstawie obowiązujących procedur metodologicznych Eurostatu w tym aspekcie. Największe trudności w dotarciu do danych zaobserwowano w branży rekreacyjnej, kulturalnej, turystycznej, transportowej, a także odzieżowej i po części spożywczej. Tym niemniej udało się zaprezentować, jakie grupy produktów i usług konsumpcyjnych miały największy wpływ na poziom inflacji w marcu 2020:

ceny towarów i usług marzec 2020

źródło: https://stat.gov.pl/

Mięso kształtuje ogólny wzrost cen żywności

Na zaprezentowanym wyżej wykresie wyraźnie widać, że ceny mięsa idą wyraźnie w górę. Dotyczy to zarówno mięsa wieprzowego (o 27,1% rok do roku i o 2,1% miesiąc do miesiąca), jak i drobiowego (8,3% rok do roku i 5,2% miesiąc do miesiąca). Czym jest to spowodowane? Przede wszystkim są to utrzymujące się konsekwencje afrykańskiego pomoru świń w Chinach. Można oczywiście kontrargumentować, że przecież choroba znajduje się już na etapie wygaszania. Nie zmienia to jednak faktu, że chińscy rolnicy nadal dokładają starań, aby odbudować trzodę, która została zdziesiątkowana przez ASF.

Nie tylko ceny mięsa zanotowały w marcu 2020 wzrosty. Podobnie jest w przypadku owoców, które zdrożały rok do roku o 19,3% i 1,7% miesiąc do miesiąca. W tym drugim ujęciu tańsze okazały się natomiast warzywa – spadek o 0,6%, ale już rok do roku ich ceny wzrosły o 7,9%.

Dlaczego odzież i obuwie drożeją?

Następną po mięsie pozycją na wykresie GUS-u, która zanotowała najwyższe wzrosty cen w marcu 2020, jest odzież oraz obuwie. Tu przyczyn należy szukać w słabnącej pozycji złotego wobec dolara. Znaczna część towarów w branży odzieżowej i obuwniczej jest nadal sprowadzana z Azji, a płaci się za nią właśnie w dolarach. W marcu ceny produktów ze wspomnianych branż wzrosły o 2,5% w ujęciu miesiąc do miesiąca. Pozytywną informacją jest jednak fakt, że w porównaniu z marcem 2019 roku, zanotowano spadek o 1,7%.

Trzeba mimo wszystko wziąć pod uwagę fakt trudności, jakie Główny Urząd Statystyczny miał w tym miesiącu w pozyskaniu pełnych danych z branży odzieżowej i obuwniczej i przyjąć, że mogły w tym obszarze zaistnieć nieznaczne odchylenia.

Wysokie koszty administracyjne i eksploatacyjne

W związku z dążeniami do spełnienia unijnych wymagań dotyczących odzyskiwania odpadów, wprowadzono nowe dyrektywy regulujące zasady segregacji śmieci. Odpowiadając na nowe wymogi, samorządy podwyższyły opłaty za wywóz odpadów o ponad połowę (52,9%) w ujęciu rok do roku. Jest to ogromna podwyżka, szczególnie jeżeli weźmie się także pod uwagę bardzo wysokie kary, jakie będą musieli zapłacić indywidualni odbiorcy lub wspólnoty za niestosowanie się do nowych dyrektyw. Cała idea jest oczywiście jak najbardziej słuszna, co nie zmienia faktu, że wzrost cen za wywóz śmieci musiał mieć w marcu swój udział w ogólnej wartości wskaźnika inflacji.

Kolejnym aspektem wpływającym na wzrastające koszty administracyjne i eksploatacyjne zarówno dla firm, jak i prywatnych odbiorców, są oczywiście znaczne podwyżki, jakie zanotowały ceny prądu 2020. W ogólnym rozrachunku, w wyniku podjętej decyzji administracyjnej, indywidualni użytkownicy płacą w uśrednionym ujęciu o 13,2% więcej niż rok temu w analogicznym okresie.

Paliwa i turystyka w dół, używki w górę

O spadających cenach paliw, szczególnie w ujęciu miesiąc do miesiąca już pisaliśmy. Zarówno za benzynę, jak i olej napędowy zapłacimy obecnie znacznie mniej niż jeszcze w lutym 2020. Istotny spadek musiała także niestety zanotować zorganizowana turystyka, która w wyniku wprowadzonych restrykcji zanotowały największy zastój w branży od wielu lat. Touroperatorzy liczą na odbicie po otwarciu granic, choć tegoroczne wakacje z pewnością będą należały do jednych z najtrudniejszych dla branży turystycznej.

W górę natomiast poszły w marcu ceny alkoholu i papierosów. Tu przyczyn nie trzeba szukać daleko. Oczywiście chodzi o podwyżkę stawek akcyzy na te produkty, które zanotowały skoki aż trzykrotnie w ostatnim kwartale 2019 roku. Odpowiedzialna za ten stan rzeczy jest oczywiście potwierdzona ustawowo decyzja rządu.

Poziom inflacji i ceny będą spadać przez koronawirusa?

Zarówno ekonomiści, jak i inni eksperci rynkowi zgodnie prognozują, że dalszy rozwój pandemii SARS-CoV-2 spowoduje spadek cen towarów i usług konsumpcyjnych, a co za tym idzie również poziom inflacji do końca 2020 roku powinien spadać. Pierwsze potwierdzenia tych przewidywań widać było już w kwietniu:

inflacja w Polsce - kwiecień 2020

źródło: https://stat.gov.pl/

Na spadek cen w reakcji na rozprzestrzenianie się epidemii, wpływ ma kilka czynników. Najważniejszym z nich jest obniżony popyt na towary i usługi, szczególnie te oferowane drogami tradycyjnymi. Dodatkowo, do spadku inflacji przyczyniły się sukcesywnie niższe ceny paliw (o 18,8% w ujęciu rok do roku). Nie sposób nie wspomnieć też o ostrożności przedsiębiorców, którzy w dużym stopniu zrewidowali zaplanowane z początkiem 2020 roku podwyżki cen produktów i usług.

Obniżenie cen towarów, to także obniżenie cen surowców na światowych rynkach. Jak podało IMF, wskaźnik cen surowców spadł w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy o ponad 21%. Bezpośrednią przyczyną takiego stanu rzeczy jest oczywiście znacznie ograniczony popyt.

Choć prognozy na najbliższe miesiące muszą cechować się sporą dozą niepewności, to ekonomiści szacują, że w okresie wakacyjnym, wskaźnik inflacji może oscylować w granicach 3,5%, a w grudniu spaść do nawet 3%. Niestety, w odniesieniu do górnego poziomu celu inflacyjnego, który wynosi 3,5%, taki wynik nadal nie napawa optymizmem. Trzeba jednak pamiętać, że szacunki te są bardzo ostrożne, gdyż nie wiadomo, czy nie czeka nas nawrót epidemii w okresie jesiennym.

Prognozowane niższe ceny – czy na pewno jest się z czego cieszyć?

Całkiem naturalnym wydaje się fakt, że spadek cen towarów i usług będzie powodem do zadowolenia dla przeciętnego konsumenta, w szczególności jeżeli musi on zmagać się z bezrobociem lub obniżeniem wynagrodzenia. Zarówno ekonomiści, jak i politycy ostrzegają jednak, że rozwój obecnej sytuacji wspierający sukcesywne obniżanie cen, może skutkować ryzykownym dla polskiej gospodarki zjawiskiem deflacji. Dlaczego należy się jej obawiać? Między innymi dlatego, że utrzymujący się stan deflacji może prowadzić do tzw. spirali deflacyjnej polegającej na wstrzymywaniu decyzji zakupowych, a tym samym na sukcesywnym obniżaniu popytu na towary i usługi.

Ekonomiści uważają jednak, że widmo wystąpienia długotrwałego spadku przeciętnego poziomu cen, który wzmacnia siłę nabywczą pieniądza, nie grozi nam jeszcze w tym roku. Dodatkowo, jeżeli deflacja rzeczywiście wystąpi, to najprawdopodobniej w wybranych branżach, takich jak rekreacja, transport czy odzież i obuwie. Bardziej zastanawiający jest natomiast obraz polskiej i światowej gospodarki po zwalczeniu pandemii koronawirusa. Jak będą kształtowały się ceny eksportu i importu? Jak zmienią się parametry w łańcuchach dostaw? Wszystkie te aspekty będą miały wpływ na ceny w naszym kraju, ale na wiążące odpowiedzi w tym obszarze, przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Najnowsze aktualności / recenzje

Dodaj komentarz