Reklama chwilówki w internecie? Jakim stronom można zaufać?

reklama chwilówki w internecieCzy wiesz czemu prawdopodobnie wybierzesz niewłaściwą pożyczkę? Dziwne pytanie? Otóż nie. Gdyż wielu pożyczkobiorców decyduje się na produkt niedopasowany do swoich potrzeb. Jak to możliwe? Częściowo, dzięki sloganom reklamowym. Dzisiaj sprawdzam, co kryje się za obietnicami w reklamach chwilówek!

Wszyscy jesteśmy idealistami?

Brzmi niedorzecznie? Ale coś w tym jest, że np. denerwujemy się na korki w mieście lub kruczki w umowach. Czy nie jest trochę tak, że trzymamy się absurdalnej nadziei na świat, w którym drogi są zawsze przejezdne, a reklamy zawsze mówią całą prawdę?

Hasła reklamowe nie miałyby sensu, gdyby nie uderzały w tę czułą i głęboko ukrytą nutę – że to, co jest reklamowane nie ma skutków ubocznych, żadnych konsekwencji. Zaspokoi nasze potrzeby, sprawi nam przyjemność, wystarczy jeden klik, jeden telefon, jeden podpis… No świat idealny, a my mamy właśnie okazję go skosztować.

Reklamy chwilówek w internecie sięgają po te same chwyty. Szybka kasa, przyjazna pożyczka, ba! Nawet darmowa chwilówka! Na osoby, które rzeczywiście potrzebują łatwiej gotówki takie hasła działają. Jednak co gorsze wśród rzetelnych instytucji pozabankowych trafiają się i pseudo-pożyczkodawcy. A to właśnie na nich można sparzyć się najboleśniej.

Jak zatem nie dać się nabrać reklamom chwilówek a równocześnie z nich nie rezygnować? Nie trzeba od razu zaszywać się w Bieszczadach. Wystarczy odrobina wiedzy, wyobraźni i ograniczone zaufanie do swojego hura-optymizmu;)

O czym muszą informować pożyczkodawcy?

Ustawa o kredycie konsumenckim i tzw. ustawa antylichwiarska uregulowały w wielu aspektach rynek pożyczek. Określiły np. limit kosztów pozaodsetkowych, to kto może być pożyczkodawcą, czy też właśnie informacje, które muszą znaleźć się w reklamie chwilówki a potem w umowie.

W reklamie oferty pożyczki muszą się znaleźć dane na temat:
kwoty pożyczki,
wysokości prowizji i oprocentowania,
całkowitej kwoty zobowiązania i sumy środków do zapłaty,
wysokości RRSO,
daty spłaty chwilówki.

Wszystkie te informacje według ustawy powinny być przedstawione w sposób czytelny, widoczny i słyszalny – np. na stronie internetowej. Dla ułatwienia zrozumienia oferty przez konsumenta, pożyczkodawca musi też umieścić przykład reprezentatywny chwilówki. Do innych ważnych obowiązków informacyjnych firmy pożyczkowej należy:
nieodpłatne udostępnienie umowy pożyczki,
przekazanie na trwałym nośniku danych o pożyczkodawcy i pośredniku (imię, nazwisko, nazwę i adres firmy),
termin i sposób wypłaty chwilówki,
czas obowiązywania umowy,
termin i kolejność spłaty zobowiązania,
koszty pożyczki i warunki na jakich opłaty mogą ulec zmianie,
poinformowanie o skutkach braku spłaty (np. wysokość odsetek karnych czy kosztów przedłużenia pożyczki).

W formularzu informacyjnym pożyczkodawca ma obowiązek umieścić prawa przysługujące konsumentowi. Zaciągając zobowiązanie każdy klient firmy pożyczkowej może:
w terminie 14 dni od zawarcia umowy pożyczki odstąpić od niej (bez podawania przyczyny),
dokonać spłaty całości lub części zobowiązania przed terminem wyznaczonym w umowie,

Na firmy pożyczkowe ustawodawca nałożył także obowiązek sprawdzenia zdolności kredytowej konsumenta. Jednak precyzyjne kryteria ustala już sama instytucja pozabankowa. Może kierować się zatem swoją wewnętrzną procedurą oceny zdolności kredytowej klienta, ale także sprawdzić zewnętrzne bazy danych. Jeżeli na podstawie informacji podanych w bazach danych, pożyczkodawca odrzuci wniosek klienta, musi niezwłocznie poinformować go o tym, oraz wskazać bazę, w której dokonał sprawdzenia.

Wszystkie powyższe informacje muszą znaleźć się w umowie o pożyczkę. Uważna lektura tego dokumentu powinna być pierwszą na liście rzeczy do wykonania przez pożyczkobiorcę. Z tej okazji przysługuje konsumentowi prawo do wyjaśnień dotyczących umowy. To bardzo przydatne, ponieważ ułatwia realizację wartościowej zasady “podpisuje tylko to, co rozumiem”.

…I czy to wystarczy, aby nie popełnić błędu?

Formularz danych, prawa konsumenta, informacje o wszystkich kosztach w przypadku terminowej i nieterminowej spłaty. Tak dużo wiedzy powinno ułatwić wybór odpowiedniej chwilówki. Przynajmniej w teorii. W praktyce jesteśmy słabo wyedukowani w sprawach finansów i podejmowaniu decyzji zakupowych (w znacznej mierze nie z naszej winy). Kierujemy się bardziej emocjami niż wyobraźnią.

Chwilówki online pozwalają na porównanie i zestawienie ze sobą kilkunastu różnych ofert. Przy wyborze powinniśmy nie tylko kierować się wysokością RRSO (które zazwyczaj jest przydatne, ale nie jest tak zawsze), ale i wiedzieć, że aby właściwie porównać ze sobą pożyczki musimy patrzeć na oferty z takimi samymi parametrami jak kwota i okres umowy.

Często jednak nie korzystamy z rankingów pożyczek i kierujemy się intuicją. Wtedy możemy niestety trafić na oszustów, starających się wyłudzić od nas pieniądze lub skończymy z drogą chwilówką, którą ciężko będzie nam spłacić. Poszukiwanie pożyczki odpowiedniej dla siebie nie musi być wyborem między większym a mniejszym złem (choć jest wiele tańszych sposobów na pozyskanie brakującej gotówki).

Czy zatem wszystkie obowiązki jakie nakłada na pożyczkodawcę ustawa o kredycie konsumenckim wystarczą, aby wybrać dobrą chwilówkę? Oczywiście, że nie. W tej układance to my, klienci jesteśmy najważniejszym i często najsłabszym ogniwem. Ufamy ładnie wyglądającym stronom z pożyczkami, ale nie przyglądamy się już ich regulaminom. Mylą nas pozory uczciwości i piękne hasła. Myślimy, że w końcu znaleźliśmy idealną ofertę podczas, gdy zmierzamy w sidła założone przez naciągaczy.

Piękne hasła – złe praktyki. Jak rozpoznać pseudo-pożyczkodawcę?

Może się wydawać, że pseudo-pożyczkodawcę łatwo zidentyfikować. Oszuści są jednak pomysłowi. Najgorsze jednak jest to, że jeśli osoba bardzo potrzebująca pożyczki trafi na niewłaściwą stronę, przestaje zauważać sygnały mówiące, że coś tu się nie zgadza.

Wygląd serwisu pseudo-pożyczkodawcy nie wzbudza zwykle zastrzeżeń. Informacje o pożyczce są więcej niż obiecujące. Chwilówkodawca nie sprawdza baz, chwali się wysokim procentem akceptowalności wniosków (nawet zadłużeni mają szansę na pożyczkę!). Koszty zobowiązania mogą być typowe lub po prostu nieistotne (np. mamy przecież aż 98% szans na uzyskanie pożyczki!). Dostaniemy pieniądze i spłacimy długi, wyjdziemy na prostą… wystarczy tylko złożyć wniosek.

Żeby to zrobić trzeba wysłać sms-a z weryfikacją tożsamości lub skontaktować się telefonicznie. I w tym miejscu należy się zatrzymać! Opłata za uzyskanie pożyczki powinna wzbudzić naszą uwagę. U rzetelnych pożyczkodawców to koszt od 1 grosza do złotówki (i zwykle zwracany). Naciągacze proszą o wysłanie wiadomości kosztującej kilka, kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt złotych.

Po wysłaniu sms-a okazuje się, że zapłaciliśmy jedynie za usługę pośrednictwa i nie mamy gwarancji otrzymania chwilówki, ani kontroli nad tym jakie warunki umowy zostaną nam ewentualnie przedstawione. Jesteśmy w punkcie wyjścia – bez pożyczki i bez kilkudziesięciu złotych. Pozostaje nam tylko nadzieja i czekać na odpowiedź od inwestora czy prawdziwego pożyczkodawcy.

Pseudo-pożyczkodawcy mówią jedno a robią drugie

Na stronie mogą podawać nieprawdziwe koszty pożyczki i kwotę opłaty weryfikacyjnej. Np. opisywane przez nas Fargo Finanse wskazywało nieprawidłową wysokość RRSO oraz fałszywą cenę sms-a (według strony kosztował 0,20 groszy, gdy regulamin podawał 30,75 zł brutto!).

Informacje na stronie są w taki sposób prezentowane, że na pierwszy rzut oka może nam się wydawać, iż mamy do czynienia z firmą pożyczkową. W istocie są to zazwyczaj tylko pośrednicy, którzy pobierają z tego tytułu dodatkową opłatę i w najlepszym razie podwyższają koszty pożyczki, a w najgorszym wyłudzają od nas pieniądze.

Sposób w jaki reklamowana jest chwilówka u pseudo-pożyczkodawcy, to najzwyklejszy haczyk, na który mają się skusić klienci. Obietnice szybkiej, taniej gotówki. Bez ukrytych kosztów. Minimum formalności, maksimum akceptowalności wniosków. Na dokładkę mogą być komentarze od zadowolonych pożyczkobiorców oraz różne nagrody, którymi chwali się przedsiębiorca. Za każdym razem ciśnie się na usta to samo zdanie “zbyt piękne, aby było prawdziwe”. Niestety u wielu osób górę bierze hura-optymizm (“ale mam szczęście, że znalazłem tę stronę!”) i nadzieja, że uda się uzyskać pożyczkę.

Jako pozór autentyczności pseudo-pożyczkodawca tworzy formularz zgłoszeniowy. Umieszcza regulamin oraz zgody. Jeśli w formularzu najczęściej można napisać dowolnie wymyśloną tożsamość (w końcu liczy się tylko to, aby wysłać drogiego sms-a), to w regulaminie i zgodach znajdziemy kwiatki, które demaskują intencje pseudo-pożyczkodawcy.

Regulamin prawdę Ci powie

Pisałem już, że trzeba czytać umowy oraz regulaminy? Tak? To nie zaszkodzi powtórzyć, bo właśnie te dokumenty zdradzają z kim naprawdę mamy do czynienia. Dowiemy się z nich na jakie usługi rzeczywiście możemy liczyć. Czy mamy przed sobą stronę pośrednika pożyczkowego, czy pożyczkodawcy.

Pamiętajmy, że ustawa o kredycie konsumenckim zobowiązuje do m.in. podania danych o firmie. Zatem zwracajmy uwagę nie tylko na to, co jest w regulaminie, ale i tego, czego nie ma, a być powinno. To znaczy pośrednik czy firma pożyczkowa powinna poinformować nas o prawach jakie nam przysługują. Przykładowo możliwości odstąpienia od umowy czy wyjaśnienia jej zapisów.
Pseudo-pożyczkodawcy pomijają to milczeniem lub niezgodnie z prawem odmawiają klientowi jego praw. Tak było w recenzowanym przez nas dampozyczke.pl, gdzie w jednej ze zgód klient miałby zrzec się prawa do odstąpienia umowy.

Jeśli na stronie nie znajdziemy informacji o firmie pośredniczącej oraz instytucjach pożyczkowych, do których nasz wniosek jest wysyłany – nie możemy takim witrynom zaufać. Jeżeli przedsiębiorca poda dane o pożyczkodawcy, należy go sprawdzić w Rejestrze Instytucji Pożyczkowych na stronach KNF. Jego brak w bazie danych, to jasny sygnał do opuszczenia witryny.

Jakie chwyty reklamowe stosują instytucje pozabankowe?

Uczciwe firmy pożyczkowe najchętniej odcięły by się od działalności pseudo-pożyczkodawców. Żeby zyskać zaufanie klientów, rzetelni chwilówkodawcy skrupulatnie stosują się do kodeksu dobrych praktyk i przepisów prawa. Ale hola hola – to nie oznacza, że są oni kryształowo czyści. Wcale nie tak trudno znaleźć w firmach pożyczkowych działania, które powinny poprawić. Możesz zerknąć na listę złych praktyk instytucji pozabankowych, którą sporządziłem.

Stosowanie się do zapisów ustaw i dbanie o wizerunek firmy to podstawy cywilizowanego rynku pożyczek. Tu na szczęście nie spotkamy się z dwulicowym podejściem, gdy strona pożyczkodawcy mówi jedno, a regulamin drugie. Jednak nadal możemy wybrać nieodpowiednią chwilówkę.

Często – zbyt często – górę nad naszym rozsądkiem bierze przekaz reklamowy. Pewnie myślisz “mnie to nie dotyczy!”. Rzecz w tym, że reklama uderza tam, gdzie siła naszej woli jest najsłabsza. Reklamy chwilówek sprytnie rozbrajają naszą ostrożność i ani się obejrzymy a zaczynamy sami siebie przekonywać o zasadność akurat tej oferty (“O! Na prawdę darmowa pożyczka…”). Przecież nie ma nic złego w promowaniu chwilówki. Każdy na tym zyskuje. Prawda?

Darmowa chwilówka – marketingowy majstersztyk

Warunkowo bezpłatne pożyczki to chyba najskuteczniejsze narzędzie reklamowe chwilówkodawców. Winisz darmowe chwilówki za to, że są? Popadasz w przesadę i przegrywasz z marketingiem. Taki produkt wygląda na bezproblemowy. W regulaminie jest czarno na białym na jakich zasadach oddajesz tyle ile pożyczyłeś. Podstawowym warunkiem jest punktualność w spłacie. Jeśli się spóźnisz promocja jest automatycznie anulowana (płacisz jak za standardową chwilówkę) i w dodatku zapłacisz za spóźnienie/przedłużenie zobowiązania. No, ale to już jest wina spóźnialskich, którzy wiedzieli jakie są tego konsekwencje.

Zatem pożyczkodawca nic nie ukrywa i nie udaje fundacji charytatywnej. Także same pożyczki nie są w sobie – od tak – złe. Dzięki nim szansę na gotówkę mają osoby wykluczone przez banki lub poszukujące wygody i szybkiej wpłaty środków. Rozsądni konsumenci, dzięki darmowym pożyczkom, mają świetne źródło gotówki w razie tymczasowych problemów.

To jeden punkt widzenia. Nie jest błędny, ale z pewnością niekompletny. Dlatego spójrzmy na tę sprawę inaczej i zadajmy sobie pytanie: na czym zarabiają firmy pożyczkowe? No przecież nie na punktualnych konsumentach bezpłatnych chwilówek. Poza tym z tej zwykle można skorzystać tylko raz w ramach jednej instytucji. Zysk chwilówkodawcy to strata klienta, który korzysta ze standardowego zobowiązania lub spóźnia się ze spłatą. I tu pryska czar narracji firm pożyczkowych o stosowaniu prokonsumenckich zasad.

Ponadto, większość z nich posiada niebezpieczny zapis o kolejności uregulowania długu. Chodzi oto, że oddawane przez klienta pieniądze najczęściej idą w pierwszej kolejności na odsetki, koszty pożyczki a dopiero na końcu na kapitał. Innymi słowy może zdarzyć się tak, że jeśli nie spłacimy całego długu za jednym razem, od pozostałej kwoty będą powstawały kolejne odsetki.

To jak zatem nie przegrać z darmową chwilówką i uniknąć stania się “stałym aktywem” firm pożyczkowych? Przecież pierwszej bezpłatnej pożyczki nie zlikwidujemy. Byłoby nawet szkoda. Na pewno są osoby, które spłacają ją na czas i cieszą się z takiej okazji. Zacznijmy od zrozumienia swoich decyzji – to w końcu jest w zasięgu naszej kontroli.

Czemu wybieramy złe pożyczki?

Przepisy uregulowały maksymalną wysokość pozaodsetkowych kosztów chwilówki. Przykładowo pożyczając 1.500 zł na 30 dni, obecne koszty wyniosą nas nie więcej niż 424 zł. Nadal dużo, ale mamy gwarancję, że przekroczenie tej granicy, jest naruszeniem ustawy i w takiej sytuacji możemy dochodzić swoich praw. Poza tym konkurencja między instytucjami pozabankowymi sprawia, że łatwo znaleźć znacznie tańsze pożyczki. Skąd zatem złe wybory przy tak obfitej ofercie?

Niestety ich źródłem jesteśmy my sami. Przy pseudo-pożyczkodawcach dajemy się skusić nadziejom uzyskanie gotówki, podczas, gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ktoś chce wyłudzić od nas pieniądze. W przypadku uczciwych firm pożyczkowych gubi nas optymizm.

Czy biorąc darmową chwilówkę w ogóle zastanawiamy się, że możemy nie oddać jej na czas? Pewnie nie. A zamiast tego widzimy oczami wyobraźni pieniądze na koncie. 30 dni szybko mija i trzeba zwrócić dług a wtedy “idealiści finansowi” zderzają się z rzeczywistością. Portfel pusty, co robić? Kolejna chwilówka? I tak zaczynają się kłopoty.

Jak uchronić się przed nieodpowiednim wyborem pożyczki? Ograniczone zaufanie do instytucji pozabankowych nie wystarczy. Uchroni nas przed oszustwem. Jednak uczciwe firmy pożyczkowe właśnie dbają o wiarygodność w oczach klientów. W tym przypadku reklama chwilówek wykorzystuje naszą słabość, jaką jest zbytnie zaufanie do swoich odczuć i możliwości finansowych.

Zamiast wyobrażać sobie na co już wydajemy pożyczone pieniądze lepiej sprawdzić, ile wynosi suma opłat przy nieterminowej spłacie. Jeśli ryzyko spóźnienia z uregulowaniem długu jest rzeczywiste (a najczęściej jest – lepiej się samemu nie oszukiwać), to może warto sprawdzić konkurencyjną ofertę lub skorzystać z najtańszej, ale standardowej chwilówki?

Jeśli myślisz, że ze spłatą chwilówki pójdzie jak spłatka i wybrałeś warunkowo najtańszą ofertę, to prawdopodobnie zbytnio zaufałeś swoim możliwościom i twój wybór mógł paść na bardziej odpowiednią dla Ciebie pożyczkę.

Czujesz się oszukany? Zobacz, co możesz zrobić!

W sytuacji, gdy wydaje nam się, że zostaliśmy oszukani warto zwrócić się o pomoc do odpowiednich organów. Jako, że konsument jest ekonomicznie słabszą stroną umowy, obejmuje go ochrona prawna. Na straży dbania o zbiorowy interes konsumenta stoi UOKiK oraz Rzecznik Finansowy (jeśli chodzi o rynek instytucji pozabankowych). Nad bankami sprawuje pieczę KNF.

W sprawach indywidualnych, skargi i reklamacje lepiej jest kierować do Rzecznika Finansów lub lokalnego rzecznika konsumentów. O prawach jakie przysługują pożyczkobiorcy piszę więcej w innym miejscu.

fot. pixabay.com

Mateusz Gwardecki

Absolwent Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Na portalu hipoteki.net zajmuje się kredytami hipotecznymi. Na enerad.pl wspiera nas w różnych tematach z branży finansowej. Wielbiciel książek, w których szuka inspirujących idei, dlatego tak bardzo lubi fantastykę naukową.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *