TOE – Towarzystwo Obrotu Energią i kampania informacyjna (???)

Twoja ocena

Ocena: 0
(ilość ocen: 0)

toe-logo-wiekszeSłuchając radia w ostatnim czasie, natknęliśmy się na bardzo niepokojącą reklamę. Towarzystwo Obrotu Energią, ostrzega w niej przed nieuczciwymi sprzedawcami prądu, krążącymi od domu do domu, z zamiarem wciśnięcia nam jakiejś fatalnej umowy, na której na pewno stracimy. Towarzystwo sugeruje, by takiego sprzedawcę-domokrążcę wylegitymować, a najlepiej zapytać o certyfikat TOE, sugerując jednocześnie, że brak takiego certyfikatu z miejsca demaskuje oszusta.

Towarzystwo Obrotu Energią jest, jak samo twierdzi zrzeszeniem dobrowolnym, samorządnym i apolitycznym, a zgodnie ze statutem jednym z jego celów jest rozwój konkurencyjnego rynku energii w Polsce. Zestawiając te słowa z treścią usłyszanej reklamy, mamy pewne wątpliwości. Jedna rzecz to ostrzeganie przed nieuczciwością – zupełnie inna to komunikat “UWAŻAJ NA SPRZEDAWCÓW PRĄDU”, który od razu sugeruje: przypadkiem nie zmieniaj sprzedawcy bo to na bank lipa…

Drodzy Czytelnicy: nie słuchajcie TOE, przeczytajcie poniższe słów parę, postaramy się sytuację nieco wyjaśnić.

Certyfikat TEO tylko dla wybranych?

Reklama jest częścią “Kampanii edukacyjno-informacyjnej ostrzegającej przed nieuczciwymi sprzedawcami energii” i ma na celu promowanie przedsiębiorstw posiadających certyfikat TOE. Próbowaliśmy przyjrzeć mu się bliżej. Niestety okazało się to niełatwym zadaniem. Nigdzie nie znaleźliśmy informacji, w jaki sposób otrzymać certyfikat, albo chociaż ile za niego zapłacić, jakie są warunki, kto może go dostać, na czym to polega, jak wygląda… no spotkały się chłopaki i dały sobie po certyfikacie. A reszta rynku? Ha! Nie mają certyfikatu… (“UWAŻAJ NA SPRZEDAWCÓW PRĄDU”…)

Jedyną dostępną wiedzą na ten temat, jest lista firm, które certyfikat otrzymały (http://www.toe.pl/pl/kampania-edukacyjna), a są to: Enea, Energa, PGE, Tauron, Plus, RWE i Multimedia Polska. Pierwsza refleksja jest taka, że to sami wielcy gracze na rynku. Druga naszła nas, po sprawdzeniu cen w porównywarce enerad.pl. Okazuje się, że sprzedawcy z certyfikatem do najtańszych nie należą.

To jednak nie wszystko. Naprawdę, najbardziej smuci nas przekaz płynący z reklamy, który jest dosyć jednoznaczny. Jeśli do Twych drzwi zapuka sprzedawca prądu (w zasadzie nie sprzedawca: akwizytor, ale nazywają go sprzedawcą…), zapytaj go o certyfikat TOE, który jest gwarancją uczciwości. Czy przypadkiem nie wynika z tego, że inni sprzedawcy, nie posiadający certyfikatu są… yyy mniej uczciwi?

Banner kampanii edukacyjnej TOE

Liberalizacja czy hibernacja?

Towarzystwo Obrotu Energią, ostrzega nas przed oszustami, sugerując jednocześnie, by prąd kupować tylko sprzedawców z certyfikatem, którzy jak już zauważyliśmy są najwięksi i najdrożsi na rynku. Co jednak ze sprzedawcami, którzy nie posiadają certyfikatu? Czy w takim razie Axpo jest potencjalnym oszustem, jak wynikałoby z przekazu płynącego z reklamy? Czy oszustem jest Duon? Elektrix? Epower? Reszta? Czy nie wynika z tego przypadkiem, że wszyscy sprzedawcy nie współpracujący z TOE to firmy nieco mniej godne zaufania…?

Wierzymy w dobre intencje TOE, ponieważ łączy nas wspólny cel – dotarcie do rynku, ludzi, odbiorców i uświadomienie im faktu, że tu i teraz mamy wolny rynek, że każdy może zmienić sprzedawcę prądu na jakiego chce, a dzięki temu oszczędzać i płacić niższe rachunki. Krótko mówiąc łączy nas jeden cel – dalsza liberalizacja rynku (TOE zapisało to jako “rozwój konkurencyjnego rynku energii w Polsce” – w tym miejscu: http://www.toe.pl/pl/o-toe).

Nie wiemy do końca, czy jest to po prostu nieprzemyślane działanie promocyjne (w zasadzie antypromocyjne), czy też (bardzo się o to martwimy) działanie celowe. Nie bardzo jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, w jaki sposób promowanie wąskiej grupy sprzedawców, oferujących w dodatku jedne z najwyższych cen na rynku, przy jednoczesnym sugerowaniu, że pozostali dostawcy to potencjalni oszuści, może prowadzić do dalszego “rozwoju konkurencyjnego rynku energii w Polsce”. Jeśli ziści się idea promowana w reklamie i wszyscy będą kupować prąd tylko od wymienionej wyżej siódemki, która podzieli między siebie “cały tort”, rynek zostanie de facto zahibernowany, a nie zliberalizowany. Zwłaszcza, że do czynienia mamy z wielką 5tką. Tą, która kilka milionów klientów już obsługuje.

Drogie TOE. Wiele nas łączy i naprawdę cieszymy się, że tak prężnie fukcjonujecie. Jednak naszym zdaniem walka o wolny rynek powinna wyglądać nieco inaczej. Naszym zdaniem nie ma w niej miejsca na promowanie wąskiej grupy, kosztem ogółu, przy jednoczesnej sugestii, że ten ogół to potencjalni oszuści. Nie na tym polega wolny rynek, a “Brak wiary w wolny rynek, jest brakiem wiary w wolność” jak mawiał Milton Friedman i te słowa dedykujemy Wam drogie TOE.

Drodzy czytelnicy, Użytkownicy eneradu, pamiętajcie również o jednym: ci “sprzedawcy oszuści” to tak naprawdę firmy sprzedażowe, które są przedstawicielami sprzedawców. To one wysyłają swoich akwizytorów. Ci akwizytorzy – jak wszyscy akwizytorzy – mają swoje cele sprzedażowe. Ich celem jest sprzedaż! Będą robić wszystko, żeby wcisnąć mydło i powidło… i prąd na dodatek. To my: KONSUMENCI musimy mieć ŚWIADOMOŚC, i to swiadomość właśnie powinno komunikować i promować TOE.

Bo tak, mamy do czynienia z pewnym absurdem: na rynku bowiem krążą również akwizytorzy reprezentujący właśnie te firmy, które ten super certyfikat mają… TOE ostrzega zatem przed samym sobą i posiadaczami certyfikatów… ehhh przyznacie Państwo, że to bez sensu?

Najnowsze aktualności / recenzje

  1. Po części muszę się zgodzić z TOE – niestety większość firm handlujących energią (lub ich podwykonawców), które korzystają z usług akwizytorów, nie sprzedają swoich produktów zbyt etycznie – wystarczy poszukać w Google opinii o takich firmach jak . np. Energetyczne Centrum, Novum (dawniej Telekomunikacja Novum), Polska Energetyka PRO (należy do grupy TelePolska Holding), Energy Match.

    Przedstawiciele handlowi szukają głównie osób starszych (nawet nieprzypadkowo chodzą po domach w godzinach, kiedy większość z nas pracuje). Często podają nieprawdziwe informacje (przedstawiają się jako „energetyka” lub wręcz sugerują działanie na rzecz sprzedawcy z urzędu), zdarza się, że sugerują konieczność podpisania umowy (np. że zmieniła się nazwa spółki/nastąpiła fuzja/likwidacja/itp.). Nierzadko konsument nie otrzymuje od razu kopii umowy oraz informacji o możliwości odstąpienia od niej w terminie 14 dni.

    A oferty takich firm nie należą wcale do najkorzystniejszych – długoterminowe umowy z wysokimi okarami za wcześniejszą rezygnację, stawkami opłaty handlowej, czasami dodatkowymi usługami, które są wymagane do skorzystania z oferty (np. ubezpieczenia).

    Akwizytorzy często utrudniają zapoznanie się z ofertą, pospieszają potencjalnego klienta.

    Na pewno nie jest to najlepsza możliwość zawarcia umowy. Sądzę, że lepiej samodzielnie porównać oferty (przy pomocy porównywarek takich jak enerad albo ręcznie obliczyć, czy oferta jest korzystna). I samemu nawiązać kontakt ze sprzedawcą.

    Oczywiście wracając do samego TOE – muszę zgodzić się z Waszą opinią – przynależność do jakiegoś stowarzyszenia (lub jej brak) nie świadczy o rzetelności.

Dodaj komentarz