Widmo miliardowych kar za opóźnienia w OZE wisi nad Polską

Twoja ocena

Ocena: 0
(ilość ocen: 0)

turbina wiatrowa z bliska (2)Prawdopodobieństwo niespełnienia, przyjętych przez Polskę zobowiązań w sprawie OZE, rośnie. Jaki będzie tego skutek? Na pewno bolesny – nałożenie na nasz kraj miliardowych kar, za ich nie dotrzymanie.

Ostatnie dane z Głównego Urzędu Statystycznego niestety, ale nie napawają optymizmem. Według nich, w roku 2014 zaledwie 11,45% zużywanej energii pochodziło właśnie ze źródeł odnawialnych. To zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę, że do roku 2020 powinno to już być 15%. Jak przewiduje prezes Instytutu Energii Odnawialnej, Grzegorz Wiśniewski, przy obecnym tempie wzrostu możemy zaspokoić, co najwyżej 12,9% ogólnego zapotrzebowania.

Eksperci, jako przyczynę podają niedostateczną ilość stawianych w Polsce farm wiatrowych i słonecznych, a także za małe nakłady inwestycyjne na alternatywne źródła zielonej energii. Jednocześnie wskazując, że niekoniecznie musi ona pochodzić z kraju nad Wisłą. W obliczu naliczenia kary przez Komisję Europejską, najsensowniejszym rozwiązaniem wydaje się transfer brakującej energii z zagranicy. To jednak kosztuje, w dodatku nie mało. Jak wynika ze wstępnych wyliczeń kwota ta oscylowałaby w okolicach 7,5 mld złotych. Co i tak z uwagi na panujące w UE uregulowania prawne, jest kwotą niższą od zakładanej kary finansowej. Może ona jednak w ostatecznym rozrachunku urosnąć do kwoty blisko 18 mld zł.

Jak wskazuje Warszawski Instytut Studiów Ekonomicznych spowolnienie wzrostu OZE, wynika z niepokoju legislacyjno-regulacyjnego w tym obszarze. Podpisana w ubiegłym tygodniu nowelizacja ustawy o OZE, odwleka wejście w życie jej kluczowych zapisów o 6 miesięcy. Jest to zabieg celowy, mający na uwadze wprowadzenie zmian, wspierających produkcję energii z biomasy przez rolników. Lecz nie to, niepokoi branże OZE, tylko zapowiadana ustawa o lokalizacji farm wiatrowych, mogąca ją zastopować.

Patrząc z perspektywy partii rządzącej, jej obecne działania wpisują się w program kładący nacisk na politykę energetyczną opartą na węglu. Według opinii Włodzimierza Ehrenhalta, wiceprezesa Stowarzyszenia Energii Odnawialnej, możliwe jest ograniczenie udziału węgla w produkcji prądu z 90% do około 50%.

Szukając wzoru do naśladowania, wcale nie trzeba daleko szukać, wystarczy spojrzeć na Niemcy, którzy tylko w trakcie ostatniego roku zwiększyli udział OZE o blisko 6 punktów procentowych. Spoglądając trochę dalej, można dostrzec światowy wzorzec, w postaci małej Kostaryki z ogromnym znaczeniem OZE, w przypadku, której odsetek ten wynosi aż 99%.

fot. Andrea Kratzenberg/freeimages.com

Najnowsze aktualności / recenzje

Dodaj komentarz