Ceny gazu 2023 – czy czekają nas kolejne gigantyczne podwyżki?

4.92 /5
(Ocen: 12)

Działania zbrojne w ramach rosyjskiej inwazji na Ukrainę już od kilku miesięcy napędzają zwyżki światowych cen surowców. Wielokrotne rekordy pobiły ceny zwłaszcza tych z nich, których Rosja jest istotnym producentem, a więc – węgla i gazu ziemnego, co związane jest z utrudnieniami w dostawach i niechęcią nabywców do korzystania z tego właśnie źródła. Niestety to dopiero początek kłopotów, a ceny gazu w 2023 mogą wzrosnąć znowu i to znacznie.

Początek 2022 roku upłynął pod znakiem podwyżek

Przez wiele lat cennik gazu zmieniał się na korzyść Polaków, a opłaty za niego nie spadały. Sytuacja jednak uległa zmianie wraz z nadejściem 2021 roku, kiedy to ze względu na wzrost cen błękitnego paliwa na Towarowej Giełdzie Energii, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, na wniosek PGNiG Obrót Detaliczny, zatwierdził wyższe ceny gazu w taryfie tej spółki dla gospodarstw domowych o 5,6 proc. Na kolejne podwyżki nie trzeba było jednak długo czekać, bowiem z początkiem sierpnia 2021 roku, ceny gazu dla gospodarstw domowych wzrosły o kolejne 12,4 proc. Również rok 2022 przywitał nas kolejnymi drastycznymi wzrostami cen gazu, którego notowania na światowych rynkach poszybowały w górę. O ile, w przypadku odbiorców domowych rachunki za gaz netto wzrosły o ok. 54 proc., o tyle już dla przedsiębiorców okazały się one nawet o kilkaset procent wyższe.

W Polsce jest kilku liczących się dostawców gazu, jednak zarówno większość gospodarstw domowych jak i firm korzysta z usług Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa Obrót Detaliczny. W 2020 roku PGNiG obsługiwało prawie 86 proc. klientów, rzutując przy tym na oferty innych uczestników rynku gazu w kraju.

Wprowadzone przez PGNiG gigantyczne podwyżki mają negatywny wpływ na działalność nie tylko dużych odbiorców gazu (w tym elektrownie i elektrociepłownie, czy firmy zajmujące się produkcją chemikaliów i wyrobów chemicznych), ale i też na średnie oraz małe przedsiębiorstwa i odbiorców samorządowych. Mocno bowiem poturbowani przez pandemię COVID-19 przedsiębiorcy, muszą w tym roku mierzyć się z kolejnymi przeciwnościami, w postaci nagłego i drastycznego wzrostu cen gazu (nowy cennik „Gazu dla Biznesu” obowiązuje od 24 grudnia 2021 roku). Zaistniała sytuacja, oczywiście nie pozostaje bez wpływu na gospodarstwa domowe, ponieważ część wyższych kosztów związanych z dostawą gazu dla firm, przerzucana jest na konsumentów np. w cenach sprzedawanych produktów i oferowanych usług.

Drastycznie wzrosły także ceny prądu

Należy tu jednak podkreślić, że początek 2022 roku upłynął pod znakiem drastycznych podwyżek, nie tylko cen gazu, ale i cen prądu, ponieważ wtedy to, łączny średni wzrost rachunku statystycznego gospodarstwa domowego rozliczanego kompleksowo (sprzedaż i dystrybucja w grupie G11) wyniósł ok. 24 proc. w stosunku do roku 2021 (jest to więcej średnio o ok. 21 złotych netto miesięcznie). Natomiast znowu, w znacznie trudniejszej sytuacji znalazły się polskie firmy, w przypadku, których podwyżki te były znacznie wyższe (do sprawdzenia).

Przyczyny wzrostu cen prądu są złożone, w dużej mierze jednak zaliczyć można do nich m.in. zwiększony popyt na energię po pandemii, wzrost cen węgla i gazu ziemnego na rynku hurtowym, czy też rosnący koszt zakupu uprawnień do emisji CO2. Dla przykładu, tylko w lutym 2022 roku, ceny emisji CO2 osiągnęły niespodziewanie wysoki poziom – 100 euro za tonę, gdzie jeszcze, w 2020 roku było to zaledwie 20 euro za tonę. Przy czym jest to tym bardziej obciążające dla polskiej energetyki, ze względu na to, że opiera się ona w zdecydowanej większości na nieodnawialnych źródłach energii, takich jak węgiel kamienny i brunatny.

Rządowa Tarcza Antyinflacyjna zmniejsza wzrost rachunków za gaz i prąd

W związku z tak wysokimi podwyżkami, zarówno cen gazu jak i prądu, nie tylko w Polsce, ale i w pozostałych krajach Unii Europejskiej, Komisja Europejska przedstawiła katalog działań, jakie mogą wdrażać poszczególne kraje, by złagodzić skutki tych podwyżek dla klientów końcowych. W Polsce w celu zrekompensowania kosztów tegorocznych podwyżek (nie tylko energii, ale i żywności) Sejm w ramach Rządowej Tarczy Antyinflacyjnej, wprowadził dodatek osłonowy, który objął ok. 7 mln gospodarstw domowych, w tym także tych najuboższych energetycznie. Dzięki takiemu rozwiązaniu odbiorcy indywidualni w mniejszym stopniu odczuwają tegoroczne podwyżki i jednocześnie mają jedne z najniższych rachunków za prąd w Europie.

Ponadto rosnące ceny energii skłoniły polski rząd do wprowadzenia tymczasowych obniżek podatków pośrednich na wybrane towary. Zgodnie z uchwaloną zmianą ustawy o VAT od 1 lutego 2022 roku, stawka tego podatku w przypadku:

  • gazu ziemnego obniżona została z 23 do 0 proc;
  • energii elektryczną obniżona została z 23 do 5 proc.

Rozwiązanie to objęło wszystkich odbiorców energii i gazu (łączny koszt obniżki to ponad 2 mld zł). Dodatkowo, gospodarstwa domowe zostały również zwolnienie z akcyzy z ówczesnych 5 zł/MWh do 0 zł/MWh, zaś dla dla pozostałych odbiorców przewidziano obniżkę akcyzy do minimum wymaganego przez Unię Europejską. Obniżka stawki VAT i akcyzy za prąd miały wstępnie obowiązywać do końca lipca 2022 roku, jednak Sejm zatwierdził przygotowane przez rząd przedłużenie tarcz antyinflacyjnych, dzięki czemu niższe podatki zostaną z nami do 31 października 2022 roku.

Ceny prądu i gazu dla gospodarstw domowych są w Polsce regulowane

Mało optymistyczne jest jednak to, że nawet w czasie obowiązywania obniżek, ceny rosną nadal i to w astronomicznym tempie. Strach zatem myśleć, jak kształtowałyby się bez publicznych dopłat. Ponadto, nadal wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że w przeciwieństwie do klientów biznesowych (w przypadku których, ceny prądu i gazu reguluje rynek), to ile za energię płacą gospodarstwa domowe zależy od decyzji prezesa URE. Pilnuje on bowiem tego, aby ceny prądu i gazu były dla nich “uzasadnione i racjonalne”. Taryfy dla przedsiębiorców nie podlegają już jednak takiej ochronie.

Sytuacja ta nie będzie jednak trwała wiecznie, a opłaty za gaz będą dla gospodarstw domowych coraz wyższe. Unia Europejska domaga się bowiem, by podobnie jak w przypadku opłat za energię elektryczną, również ceny gazu dla odbiorców indywidualnych zostały w końcu uwolnione. Wówczas to, będą one w jeszcze większym stopniu kształtowane przez ceny samego surowca (uwolnienie cen gazu dla gospodarstw domowych może spędzać sen z powiek zwłaszcza osobom, ogrzewającym dom gazem, dlatego już teraz wiele z nich szukając najtańszego źródła ogrzewania decyduje się na ekologiczną pompę ciepła).

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, od 2017 roku prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdza taryfy na gaz sprzedawany wyłącznie odbiorcom w gospodarstwach domowych. Przy czym jeszcze do niedawna ostatnie, zatwierdzone przez Regulatora taryfy miały obowiązywać do końca 2023 roku. Jak się jednak okazuje, w marcu tego roku rząd, w obliczu imperialnej polityki Rosji, zdecydował o przedłużeniu ochrony taryfowej w odniesieniu do cen gazu przez prezesa URE na odbiorców domowych oraz instytucje pożytku publicznego aż do 2027 roku. Jak wówczas argumentowano:

Decyzja ta ma ograniczyć ryzyko gwałtownego wzrostu cen, a w portfelach Polaków zostanie więcej pieniędzy.

Ochroną taryfową objęte zostały: gospodarstwa domowe, spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe, a także jednostki użyteczności publicznej (w tym szpitale i szkoły).

Ceny gazu już teraz biją kolejne rekordy

Jak więc można zauważyć, gospodarstwa domowe płacą obecnie więcej za gaz i prąd, jednak nie odczuwają tego aż tak bardzo:

  • po pierwsze – z powodu taryf regulowanych przez URE;
  • po drugie – z powodu Tarczy Antyinflacyjnej.

Już teraz jednak ceny gazu biją kolejne rekordy, co jest przede wszystkim konsekwencją zderzenia się popytu na to paliwo w Europie (co ma związek chociażby z polityką klimatyczną UE) oraz ze zmniejszonymi dostawami od głównego dostawcy, jakim była dotychczas Rosja. Tylko w pierwszym kwartale 2022 roku, średnia cena gazu ziemnego kupowanego w krajach Unii Europejskiej wyniosła ponad 439,26 zł/MWh i była ponad 5 razy wyższa od tej w analogicznym kwartale 2021 roku:

średnie ceny zakupu gazu w ostatnich latach

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych URE

Ceny gazu 2023 dla gospodarstw domowych

Cena gazu jest więc obecnie najwyższa od lat, przy czym na rosnące koszty pozyskania błękitnego paliwa, jak i związany z tym wzrost cen w taryfach dla odbiorców (zarówno gazu zaazotowanego jak i wysokometanowego), wpływ ma m.in. inwazja Rosji na Ukrainę i odcięcie przez agresora dostaw gazu, nie tylko do Polski, ale i innych krajów Unii Europejskiej, w tym i Niemiec.

Na razie, mimo tak wysokich cen gazu na giełdzie, do końca roku odbiorcy końcowi posiadający taryfy regulowane mogą być spokojni o rachunki. Należy jednak pamiętać, że zamrożenie cen gazu kosztuje polski budżet i to bardzo dużo. Ponadto wojna na Ukrainie i eskalacja rosyjsko – unijnych napięć, w tym odcięcie dostaw gazu przez rosyjski Gazprom pogłębiają niepewność na rynku, podbijając tym samym ceny gazu na 2023 rok.

W przypadku, gdy sytuacja na rynku gazu nie ulegnie uspokojeniu do końca 2022 roku, to w konsekwencji mogą czekać nas kolejne gigantyczne podwyżki cen gazu dla klientów indywidualnych. Jak bowiem podkreślają analitycy, wysokie ceny tego surowca przełożą się na składane pod koniec roku do Urzędu Regulacji Energetyki wnioski przedsiębiorstw o zmianę taryf dla gospodarstw domowych. Co w tym przypadku oznacza podwyżki cen gazu 2023. Zdaniem Krystiana Brymora, analityka DM BDM, dla “Rzeczpospolitej” ceny błękitnego paliwa nadal jednak będą dyktować wysokie ceny energii. Może to potrwać nawet dwa – trzy lata. Jak bowiem podkreśla, z dostępnych analiz wynika, że

Szybkie odcięcie się Europy od gazu z Rosji nie jest możliwe bez racjonowania energii, a to będzie skutkować znacznym zawężeniem podaży i wzrostem cen (…). Normalizacja cen energii będzie więc zależeć od tego, jak długo potrwa wojna w Ukrainie. Rosja jest zbyt dużym graczem na rynku surowców i jej izolacja będzie miała dłuższe konwekcje niż tylko parę miesięcy. Polityka odejścia od surowców z Rosji będzie skutkować dalszymi zwyżkami cen.

Ceny gazu dla firm w 2023 roku

Na wolnym rynku już jest i prawdopodobnie nadal będzie horrendalnie drogo. Należy tu jednak podkreślić, że taryfy firmowe nie wzrosłyby po kilkaset, a nawet i 1.000 proc. (tak jak miało to miejsce na początku 2022 roku), gdyby ceny gazu były dla nich w dalszym ciągu regulowane. W przeciwieństwie do klientów indywidualnych, w przypadku klientów biznesowych i instytucjonalnych PGNiG Obrót Detaliczny, obowiązują cenniki kształtowane w oparciu o bieżącą sytuację rynkową, w tym o notowania gazu na Towarowej Giełdzie Energii.

W ostatnim czasie osiągnęły one jednak historycznie wysokie poziomy. Przykładowo, w maju br. cena gazu na TGE z dostawą na 2023 rok sięgnęła rekordowych 517,17 zł/MWh. Przy czym jak wskazują specjaliści, stawki na 2022 rok nie powinny już wzrosnąć, ponieważ zakupy zostały już zrobione (niektóre firmy zapewniły sobie dobre ceny gazu na dwa, trzy lata do przodu). Większości jednak rok 2023, może przynieść spore podwyżki.

Tak silne wzrosty cen gazu już negatywnie odbijają się na funkcjonowaniu zarówno firm energetycznych, jak i innych przedsiębiorstw wykorzystujących błękitne paliwo. Przy czym o ile rząd objął ochroną taryfową m.in. szpitale, szkoły, domy dziecka, czy spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe, o tyle już firmy mogą liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie. W efekcie tego, wielu przedsiębiorcom zwłaszcza z sektora MŚP grozi upadłość.

Dlaczego ceny gazu biją rekordy?

Jak podaje Urząd Regulacji Energetyki – kontrakty zagraniczne wpływają na ceny paliw gazowych na polskim rynku hurtowym, te z kolei znajdują odzwierciedlenie w cenach gazu dla klientów końcowych. Niestety, podwyżki cen błękitnego paliwa mają już miejsce od początku 2021 roku, kiedy to doszło do ożywienia światowych gospodarek po kolejnych falach pandemii (tylko w pierwszych pięciu miesiącach 2021 roku zapotrzebowanie na gaz w Europie wzrosło o 17 proc.). Ożywienie to przełożyło się na wzrost popytu na paliwa, w tym również i na gaz ziemny. Przy czym najbardziej widoczne było to w rejonach uzależnionych od dostaw gazu z zagranicy, takich jak m.in. Europa, która w tym czasie nie tylko:

  • została odcięta od eksportu LNG (czyli skroplonego gazu) z Norwegii. Pożar uszkodził bowie terminal eksportowy LNG na wyspie Melkøya);
  • ale i przegrywała z krajami azjatyckimi, gdzie z powodu proponowanych wyższych cen, trafiały wszystkie wolne ilości LNG. Przy czym szczególnie aktywni na tym rynku byli Chińczycy, którzy licytowali powyżej stawek rynkowych i kupowali kolejne ładunki w przetargach. Sytuacja ta spowodowana była w Państwie Środka m.in. kampaniami przeciwko korupcji, przez które spadła tam nie tylko produkcja węgla (o ok. 30 mln ton) i import węgla z Mongolii (o ok. 12 mln ton), ale również zmniejszeniu uległy zapasy tego surowca w elektrowniach. Ze względu na fakt, że jedynym dodatkowym źródłem energii jest w Chinach gaz, zaczęto dokupować znaczące ilości LNG, ostro zwiększając tym samym ceny na rynkach.

Ponadto, wzmożony wysoki popyt na to paliwo na Starym Kontynencie (mający m.in. związek z polityką klimatyczną w UE, polegającą na odchodzeniu od paliw kopalnych i traktowaniu gazu ziemnego jako paliwa przejściowego na drodze do neutralności klimatycznej) zderzył się ze zmniejszeniem dostaw od głównego dostawcy gazu, jakim była Rosja. Najpierw, jesienią zeszłego roku Gazprom ograniczył dostawy (tłumacząc to pierwszeństwem napełnienia własnych magazynów przed zbliżającą się zimą). Już wtedy pojawiło się wiele głosów ze strony niektórych państw UE, odnośnie nadmiernego zaznaczenia przez Rosję swojej dominacji na rynku europejskim. Oczywiście narracja ta obowiązuje do dnia dzisiejszego, jednak zmieniły się okoliczności – sytuacja bowiem skomplikowała się jeszcze bardziej po inwazji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, 24 lutego 2022 roku.

Zależność europejskich gospodarek od dostaw gazu z Rosji

Agresja na Ukrainę uwydatniła zależność europejskich gospodarek od dostaw surowców energetycznych z Rosji, która jak się okazuje była dotychczas spora. W 2020 roku udział rosyjskiego gazu w imporcie tego surowca w krajach Europy wynosił 40 proc.:

udział rosyjskiego gazu w imporcie tego surowca do Europy

Źródło: wysokienapiecie.pl

Natomiast w 2021 roku Unia Europejska importowała z jej terenów:

  • 40 mld m³ gazu;
  • 15 mld m³ skroplonego gazu ziemnego (LNG).

Łącznie było to zatem 155 mld m³ gazu, co stanowiło ok. 45 proc. unijnego importu tego surowca w zeszłym roku i prawie 40 proc. jego całkowitego zużycia. Gaz ziemny jest bowiem w krajach Unii Europejskiej ważnym źródłem energii (aż ⅕ jego zużycia pochodzi właśnie z błękitnego paliwa), a także podstawowym surowcem wykorzystywanym w procesach produkcyjnych wielu firm i fabryk. Oczywiście zależność poszczególnych krajów od rosyjskiego gazu nie jest jednakowa. Największymi jego importerami były dotychczas m.in. Niemcy, Włochy i Hiszpania. W czołówce tej znajdowały się także takie kraje jak: Polska, Czechy, Austria, Bułgaria, Finlandia, Litwa, Łotwa, Rumunia, Słowacja, Słowenia, czy Węgry.

Niestety, tak silna zależność Unii Europejskie od rosyjskiego gazu, stanowi jeden z czynników utrudniających zdecydowaną i szybką reakcję na rosyjską agresję na Ukrainę. Państwa unijne zamiast bowiem zająć się sankcjami i ograniczeniem importu rosyjskiego gazu, zastanawiają się nad tym, jak zagwarantować sobie jego dostawy na nowych zasadach. W konsekwencji zatem maleje rola Komisji Europejskiej w wypracowywaniu wspólnych zasad relacji gazowych UE z Rosją na rzecz indywidualnych działań państw. Sytuację tą wykorzystuje oczywiście Rosja:

  • żądając chociażby płatności za dostawy gazu w rublach (na podstawie specjalnego dekretu Władimira Putina, rosyjski koncern ma obowiązek przyjmowania płatności wyłącznie w narodowej walucie, co ma ją umocnić i pokazać Zachodowi, że sankcje gospodarcze są nieskuteczne);
  • przejmując kontrolę nad procesem zmniejszania dostaw rosyjskiego surowca na rynek europejski.

Gazprom odcina dostawy do Polski i innych państw

Należy tu jednak podkreślić, że największy wpływ na wzrost cen energii na polskiej Towarowej Giełdzie Energii miał Gazprom, który 26 kwietnia br. zakręcił kurek z gazem dla Polski i Bułgarii, po tym jak oba kraje odmówiły płacenia w rublach. Działanie to zwiększyło niepewność co do dostaw tego surowca do innych krajów Unii Europejskiej.

Oczywiście były to słuszne przypuszczenia, albowiem niedługo później Gazprom odciął dostawy dla kolejnych państw – Finlandii, Bułgarii, Holandii i Danii. Do grupy tej dołączyły również Niemcy, które jeszcze do niedawna były głównym beneficjentem bezpośrednich inwestycji w infrastrukturę gazową. Dotyczy to na razie tylko jednego z niemieckich dostawców – Shell Energy, czyli firmy obsługującej dużą część tamtejszego rynku, dostarczającej tam aż 1,2 mld m³ gazu. Również i w tym przypadku, powodem odcięcia dostaw gazu był brak otrzymania płatności w rublach, na co nie zgadza się coraz więcej krajów i importerów gazu.

Stowarzyszenie branżowe BDI ostrzega jednak, że jeśli ustaną już słabnące dostawy rosyjskiego gazu do Niemiec, to kraj ten może stanąć w obliczu recesji. Albowiem kontrolowany przez państwo rosyjski Gazprom ograniczył przepływy przez gazociąg Nord Stream (kluczowy szlak dostaw do Niemiec) aż o 60 proc., powołując się na problemy techniczne. Zdaniem jednak Niemców, ruch ten ma charakter czysto polityczny.

W związku z tymi działaniami, niemiecki minister gospodarki Robert Habeck uruchomił drugi z trzech etapów krajowego planu awaryjnego przygotowanego na wypadek poważnych problemów z dostawami rosyjskiego gazu. Jego zdaniem bowiem sytuacja jest “poważna”, a firmy i obywatele powinni zrobić wszystko, co w ich mocy, aby oszczędzać energię, ponieważ “każda kilowatogodzina pomaga w tej sytuacji”. Natomiast najwyższy trzeci poziom obejmuje już państwową kontrolę nad dystrybucją.

Europa musi się przygotować na całkowite odcięcie gazu z Rosji tej zimy

Jak podaje “Financial Times”, również Międzynarodowa Agencja Energetyczna (International Energy Agency) ostrzega, że Europa musi natychmiast przygotować się na całkowite wstrzymanie eksportu rosyjskiego gazu tej zimy. Ponieważ decyzja Rosji o zmniejszeniu dostaw gazu do krajów europejskich może być tylko wstępem do dalszych cięć, działania te mają bowiem umożliwić uzyskanie “przewagi” w wojnie z Ukrainą. Jak stwierdził Fatih Birol, szef MAE:

Europa powinna być gotowa na wypadek, gdyby rosyjski gaz został całkowicie odcięty (…). Im bardziej zbliżamy się do zimy, tym bardziej rozumiemy intencje Rosji (…). Sądzę, że cięcia mają na celu uniknięcie napełniania magazynów w Europie i zwiększenie przewagi Rosji w miesiącach zimowych.

Podczas 7. konferencji MAE dotyczącej efektywności energetycznej w duńskim Søndeborgu powiedział on również, że:

Jesteśmy w połowie kryzysu energetycznego. W latach 70. mieliśmy kryzys dotyczący ropy. Dziś mamy kryzys dotyczący wszystkich elementów energetyki w jednym czasie. Dotyczy to ropy, gazu, węgla i energii elektrycznej. W latach 70. kryzys spowodował zmiany w tworzeniu polityki względem efektywności. Wtedy samochody zużywały średnio 18 litrów paliwa na 100 km. Po kryzysie politycy zdecydowali się zredukować zużycie paliw w motoryzacji poniżej 10 litrów na 100 km. Ten obecny kryzys z pewnością również wpłynie na wiele kluczowych decyzji w zakresie efektywnego zarządzania (…).

Przekonywał on również, że:

Jeżeli konsumenci zmniejszą temperaturę w swoich mieszkaniach tylko o 2 stopnie, zaoszczędzimy w ten sposób rocznie 20 mld m³ gazu. To prawie połowa gazu sprowadzana przez gazociąg Nord Stream. Podobnie wygląda sytuacja z paliwami.

Unia potrzebuje 300 mld euro na energetyczną batalię z Rosją

Jak wynika jednak z wyceny Komisji Europejskiej, w ramach realizacji planu REPowerEU, uzupełniającego dotychczasowy pakiet Fit for 55, wysiłek jaki musi ponieść unijna gospodarka, aby uniezależnić się od importu paliw kopalnych z Rosji to blisko 300 mld euro do 2030 roku (w tym 210 mld euro do 2027 roku). Z czego:

  • ok. 225 mld euro mają stanowić pożyczki, dostępne w ramach Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności;
  • ok. 72 mld euro mają stanowić dotacje.

Przy czym 95 proc. tych środków ma wesprzeć współfinansowanie inwestycji w OZE, pozostałe zaś 5 proc. trafić ma na budowę infrastruktury:

  • gazowej (interkonektory i terminale LNG), na co przeznaczone ma być 10 mld euro;
  • naftowej, która pozwoli na dywersyfikację kierunków dostaw tych paliw (tutaj wyceniany koszt to 2 mld euro).

REPowerEU pomoże nam uniezależnić się od rosyjskiego gazu

To właśnie program REpowerEU ma pomóc UE w jak najszybszym zredukowaniu zależność energetyczną od Rosji. Mowa tu nie tylko o rosyjskich surowcach, albowiem Unia Europejska importuje aż:

  • 90 proc. potrzebnego gazu;
  • 97 proc. potrzebne ropy;
  • 70 proc. węgla.

Ogłoszenie 19 maja 2022 roku przez KE szczegółów jego planu, było oczekiwane już od początku marca, gdy zapowiedziano go jako energetyczną odpowiedź Unii Europejskiej na zaatakowanie Ukrainy przez Rosję. Do głównych założeń REpowerEU należy m.in.

  • oszczędzanie energii (szczególnie w najbliższych miesiącach, co ma pozwolić na zwiększenie zapasów gazu przed kolejnym okresem grzewczym);
  • dywersyfikacja dostaw (KE jeszcze przed publikacją programu wprowadziła europejską platformę do zakupu gazu, LNG oraz wodoru);
  • inteligentne łączenie inwestycji i reform, bowiem ambitne cele to także koszty, które wymagają nakładów finansowych. W związku z tym, utworzone mają zostać specjalne fundusze ochronne dla najbardziej zagrożonych obywateli (mają je chronić przed ubóstwem energetycznym, dając szansę państwom na sprawiedliwą transformację).

Jeszcze jednym ważnym założeniem jest też przyspieszenie przejścia na czystą energię. W tej kwestii KE wskazała, że dotychczas zakładane cele OZE powinny zostać nie tylko przyspieszone, ale i zwiększone z zakładanego pierwotnie w ramach “Fit for 55” poziomu 40 proc. udziału OZE w miksie energetycznym, aż do 45 proc. Do najważniejszych zaleceń, które pozwolą osiągnąć ten cel, należy:

  • podwojenie użycia pomp ciepła oraz zintegrowanie źródeł termalnych i solarnych z sieciami ciepłowniczymi;
  • stworzenie specjalnej EU Solar Strategy na potrzeby podwojenia energii wytwarzanej ze słońca do 2025 roku;
  • wprowadzenie obowiązku montowania paneli fotowoltaicznych na dachach nowych budynków publicznych, komercyjnych i mieszkalnych;
  • wytworzenie w ramach UE 10 milionów ton wodoru i zakup spoza UE dodatkowych 10 milionów do 2030 roku, w celu zastąpienia gazu, węgla i paliwa, w sektorach gospodarki, które trudno będzie zdekarbonizować;
  • zwiększenie produkcji biometanu do 35 mld m³ do 2030 roku poprzez politykę rolną UE;
  • rekomendacja Komisji w sprawie uproszczeń administracyjnych dla OZE.

Jak wynika z informacji opublikowanej przez firmę doradczą ICIS, na którą powołuje się “FT”, Europa zmniejszyła do tej pory swoją zależność od rosyjskiego gazu z około 40 proc. (sprzed czasu inwazji na Ukrainę) do około 20 proc. całkowitych dostaw. Jednak wykorzystała już większość opcji dywersyfikacji dostaw, takich jak chociażby ładunki skroplonego gazu ziemnego na morzu.

Odcięcie od gazu przez Rosję nie jest dla Polski zagrożeniem

Pomimo tego, że Polska kupowała dotychczas gaz zużywany na potrzeby energetyki, ciepłownictwa i przemysłu głównie z Rosji (wszystko to na mocy kontraktu Jamalskiego z rosyjskim koncernem Gazprom, który obowiązuje do 2023 roku), to jak wynika z zapowiedzi polityków, nie mamy się czego obawiać. Jak się bowiem okazuje, nasz kraj jest znacznie lepiej przygotowany na kryzys gazowy niż przeciętne państwo Unii Europejskiej.

Informacje podane przez spółkę Gas Storage Poland wskazują, że zapełnienie polskich magazynów gazu sięgnęło 20 czerwca br. aż 97 proc., co oznacza, że obiekty te są prawie pełne. Zgromadzone w nich ok. 3,12 mld m³ gazu jest w stanie wystarczyć Polsce na prawie dwa miesiące funkcjonowania gospodarki – przy założeniu, że wszystkie dostawy tego surowca (łącznie z własnym wydobyciem) zostałyby odcięte. Nasz kraj jest więc w o wiele lepszej sytuacji niż przeciętne państwo UE, ponieważ jak wynika z danych Komisji Europejskie – średnie unijne zapełnienie magazynów to obecnie ok. 48 proc. Również o tym, że odcięcie gazu przez Rosję nie jest dla nas poważnym zagrożeniem, zapewniał premier Mateusz Morawiecki:

Polska pod rządami Prawa i Sprawiedliwości wybrała drogę suwerenności energetycznej już dawno temu. Dlatego dziś odcięcie gazu przez Rosję nie jest dla nas poważnym zagrożeniem. Mamy nie tylko odpowiednie zapasy, ale przede wszystkim od lat zabezpieczone dostawy z różnych źródeł.

Jakie mogą być skutki wysokich cen gazu?

Wysokie ceny gazu, to nie tylko bardziej zauważalne i odczuwalne w domowym budżecie wyższe comiesięczne rachunki. Jak wskazuje bowiem wielu specjalistów, wysokie ceny gazu przyczyniają się do wysokich cen energii, a w konsekwencji wzrostu inflacji. Tak więc, bieżąca sytuacja jest problemem nie tylko gospodarczym, ale także politycznym, ponieważ koszty przerzucane są na konsumentów, którzy nadal mocno odczuwają skutki kryzysu spowodowanego pandemią. Za walkę z coraz wyższą inflacją zapłacić możemy zmniejszeniem aktywności gospodarczej. Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole Bank Polska, swego czasu zwracał uwagę na to, że:

Rosnące koszty w przemyśle zawsze, prędzej czy później, mają podobny skutek: gdy już się nie da dalej schodzić z marż, producent zaczyna podnosić ceny swojego produktu. Tak zachowuje się już polski przemysł chemiczny, który zużywa najwięcej gazu w procesie produkcji.

Utrzymujące się wysokie ceny nawozów sztucznych powodują natomiast wzrost kosztów produkcji rolnej. To z kolei podnosi ceny żywności, a to właśnie wydatki z nią związane stanowią największą część koszyka inflacyjnego, a więc mają decydujące znaczenie dla wielkości inflacji. W sytuacji gdy wysokie ceny gazu wraz z ich niedoborem utrzymają się, może doprowadzić to do stagflacji, która polega na jednoczesnym występowaniu w gospodarce zarówno znacznej inflacji i stagnacji gospodarczej (ograniczenie produkcji przez gałęzie przemysłu, w których gaz jest czynnikiem niezbędnym).

Wysokie ceny gazu ziemnego mają ogromne znaczenie dla polskiej gospodarki, bowiem wyraźnie podbijają inflację oraz wpływają na bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Czy Polacy będą mogli liczyć na rekompensaty za gaz w 2023 roku?

Na ten moment jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o tym, czy Polacy będą mogli liczyć na obniżenie cen gazu w 2023 roku, tak jak ma to miejsce obecnie. Wiadomo już jednak, że Tarcza Antyinflacyjna, a wraz z nią niższa stawka podatku VAT na paliwa (do 5 proc. na prąd i ciepło oraz 0 proc. na gaz), obowiązywać będzie do 31 października 2022 roku. Nie ma na razie informacji odnośnie tego, czy po tym czasie pomoc ta zostanie ponownie przedłużona.

Sporo jednak w ostatnim czasie mówi się o konieczności powstania taryf ochronnej dla rolnictwa. Drożejący gaz bowiem stawia opłacalność produkcji rolniczej pod bardzo dużym znakiem zapytania. W związku z tym Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych, wnosi o ustanowienie taryfy ochronnej jeśli chodzi o ceny gazu dla rolnictwa (tak jak ma to miejsce w przypadku odbiorców domowych oraz instytucji pożytku publicznego, objętych nią aż do 2027 roku) albo też przyłączenie rolników pod instytucję pożytku publicznego. W końcu jak argumentują:

Rolnicy są odpowiedzialni za bezpieczeństwo żywnościowe naszego kraju.

Jak obniżyć rachunki za gaz?

W wielu krajach UE (w tym w Holandii i Belgii) ruszyły w ostatnim czasie rządowe kampanie zachęcające do oszczędzania zarówno energii elektrycznej, jak i gazu, m.in. poprzez obniżenie temperatury ogrzewania mieszkania oraz branie krótszych kąpieli. Polska natomiast, zdaniem rządzącej partii, jest doskonale przygotowana jeśli chodzi o zapasy gazu. Również zamiast wspierać rozwój OZE, rząd wprowadza dopłaty do węgla, chroniąc w ten sposób gospodarstwa domowe przed wysokimi cenami tego surowca, dofinansowując jednocześnie państwowe spółki, które nim handlują.

Wracając jednak do gazu – drożeją wszystkie surowce, dlatego też trudno oczekiwać, że również z błękitnym paliwem będzie inaczej. Należy jednak pamiętać, że rachunki za gaz można obniżyć, albowiem zgodnie z tzw. zasadą TPA (Third Party Access), wszyscy odbiorcy końcowi mogą zmienić nie tylko sprzedawcę prądu, ale również i sprzedawcę gazu (w ciągu ostatnich 15 lat z możliwości tej skorzystało w Polsce prawie 388.621 odbiorców):

liczba zmian sprzedawcy gazu na przestrzeni ostatnich lat

Opracowanie enerad.pl., na podstawie danych zebranych przez URE od OGP Gaz-System S.A., Polską Spółkę Gazownictwa sp. z o.o., a także innych operatorów systemów dystrybucyjnych

Zanim jednak złożymy swój podpis pod dokumentami przedłożonymi przez sprzedawcę, zapoznajmy się dokładnie z ofertą i umową, w tym nie tylko ceną gazu, ale również:

  • okresem obowiązywania umowy i warunkami jej wypowiedzenia;
  • tym, czy nie ma zapisów np. o dodatkowych opłatach lub karach (np. za wcześniejsze odstąpienie od umowy);
  • tym, czy kontrakt jest automatycznie przedłużany;
  • wysokością opłat stałych (np. opłaty handlowej);
  • tym, czy są jakieś dodatkowe opłaty, czy też inne płatne usługi (np. dodatkowe ubezpieczenie);
  • tym czy sprzedawca posiada koncesję prezesa URE.
Informacje o autorze

Katarzyna Fodrowska

W kręgu jej zainteresowań leżą tematy związane z budownictwem, architekturą, naukami przyrodniczymi i bieżącymi wyzwaniami stojącymi przed polską energetyką. Specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących prądu, gazu, pomp ciepła i odnawialnych źródeł energii. Propagatorka zdrowego stylu życia i ekologicznych rozwiązań. Wolny czas lubi spędzać na czytaniu i spacerach, a także oddawaniu się swoim dwóm największym pasjom, jakimi są astronomia i flamenco.

Dodaj komentarz
guest
1 Komentarz
Najnowsze
Najstarsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
View all comments
paweł
paweł
8 lipca 2022 01:03

dobry artykuł