Pomoc publiczna dla prosumentów – zmiany

Twoja ocena

Ocena: 0
(ilość ocen: 0)

Paneł słoneczny na dachu domku jednorodzinnegoDo tej pory wiele organów władzy publicznej  miało problem z interpretacją przepisów dotyczących zakazu pomocy publicznej pojedynczym podmiotom gospodarczym. Mamy jednak nową wykładnię tych zapisów. Interpretację wydała Komisja Europejska, sprawdźmy więc, co to niesie dla prosumentów.

Wcześniejsza wykładania a prosumenci

Zacznijmy jednak od tego, jaka była wcześniejsza interpretacja zakazu pomocy publicznej. Sama pomoc publiczna to wsparcie dla pojedynczych lub grupowych podmiotów gospodarczych. W wyniku takiego działania, zostaje zaburzona równowaga na wolnym rynku. Niektóre podmioty bowiem zyskują dodatkowy zastrzyk gotówki lub znosi się dla nich bariery rynkowe.

Na gruncie polskim poprzednią wykładnię sformułował UOKiK i była ona bardzo problematyczna. Prosumenci wprowadzając energię pozyskaną z OZE do sieci, gdzie następowała dalsza dystrybucja i sprzedaż, stawali się w świetle tej interpretacji przedsiębiorcami (tu już ich kwalifikowano wedle norm unijnych). Samorządy zatem miały obawy, czy ich działanie nie zostanie zakwalifikowane jako zakazana pomoc państwowa.

Dlatego też już na starcie zdyskwalifikowane z pomocy państwa zostały instalacje typu on-grid, jako połączone z siecią dystrybucyjną. Sama sprzedaż nadwyżki energii elektrycznej przez prosumenta jest tutaj odbierana jako konkurencja na rynku energetycznym. I warto zauważyć, że bez znaczenia w tym przypadku jest skala produkcji prądu.

Nowa interpretacja KE

Najnowsza wykładnia jest bardziej przyjazna prosumentom, jednak również stawia pewne ograniczenia. Chodzi konkretnie o trzy warunki, które musi spełnić wytwórca prądu, aby został uznany za prosumenta i mógł być beneficjentem pomocy państwa:

  • Działalność gospodarcza nie może być główną działalnością beneficjenta – tutaj wytworzona energia nie może być spożytkowana na funkcjonowanie działalności gospodarczej, na przykład produkcji;
  • Wytworzona przez mikroinstalację energia jest wykorzystywana na własne potrzeby;
  • Instalacja jest dobrana pod potrzeby danego budynku/gospodarstwa domowego – w ten sposób unika się przewymiarowania. Gdyby tak było mikroinstalacja z założenia służyłaby do generowania zysków z odsprzedaży nadwyżek energii.

Te proste wymagania jasno zatem precyzują, które projekty mogą otrzymać wsparcie finansowe ze strony państwa. Taka wykładnia jest znacznym ułatwieniem dla urzędników w podejmowaniu decyzji o przyznawaniu dotacji. Ma to także bardzo duże znaczenie zwłaszcza dla gmin i regionów, które celują w poprawę lokalnego bezpieczeństwa energetycznego.

Skąd się wzięła różnica między wykładniami?

Warto jednak zastanowić się chwilę, dlaczego KE wydała inną interpretację przepisów niż UOKiK. Otóż Komisja uznała, że prosumenci wprowadzają energię elektryczną do sieci tylko czasowo. Kiedy instalacja nie pracuje lub zapotrzebowanie jest większe, to prąd jest “odbierany”.

UOKiK wydając swoją interpretację przyjął bardzo zachowawczą postawę, co też ma swoje wytłumaczenie. Mianowicie, gdyby wykładnia krajowa okazała się być bardziej liberalna od unijnej, to konsekwencje poniosłyby zarówno organy przyznające dotacje, jak i sami beneficjenci.

Konsekwencje nowej wykładni

Miejmy nadzieję, że nowa interpretacja pozwoli na łatwiejsze uzyskiwanie wsparcia dla mikroinstalacji OZE w ramach programu Prosument. Wykładnia ta powinna zachęcić samorządy do tworzenia większej niezależności energetycznej poszczególnych regionów.

Z niecierpliwością będziemy sprawdzać, czy rzeczywiście dotacje państwowe dla OZE dla prosumentów będą stawały się coraz lepiej dostępne.

Najnowsze aktualności / recenzje

Komentarze

  1. czyli co, znowu było tak, że my mieliśmy gorsze przepisy niż cała reszta UE?
    Dobrze, ze teraz będzie normalnie, oby za tym poszły większe pieniądze na OZE

Dodaj komentarz