Fotowoltaika – oszustwo na panele fotowoltaiczne. Jak nie dać się zwieść?

Ocena: 4.3 (ilość ocen: 3)

Ocena: 4.3
(ilość ocen: 3)

Na koronawirusa, na blik, na InPost – oszuści wykazują się niezwykłą kreatywnością i bardzo sprawnie wykorzystują nadarzające się okazje. Żerując na popularności pewnych sytuacji czy produktów lub usług, stwarzają sobie okazje do kradzieży i wyłudzeń. W ostatnim czasie na ich celownik trafiła fotowoltaika – oszustwo na panele fotowoltaiczne czy na wniosek “Mój prąd” nie jest niestety rzadkością. Czego się wystrzegać, aby nie paść ofiarą przekrętu?

Oszustwo na panele fotowoltaiczne, czyli instalacje, które nigdy nie powstały

Pod koniec 2019 roku głośna stała się sprawa pewnej wrocławskiej firmy, która po otrzymaniu pieniędzy uchylała się od wykonania montażu fotowoltaiki. Instalator pobierał od swoich potencjalnych klientów całość wynagrodzenia przed wykonaniem prac, kusząc ich wizją dodatkowych oszczędności (wpłata z góry gwarantowała kilkutysięczny rabat).

Niestety, niektórzy inwestorzy nie doczekali się montażu instalacji w obiecywanych terminach – część z nich na realizację czeka od 2018 roku. Jeden z klientów panele otrzymał, jednak nie takie jakie zamówił. Co gorsza, zamontowana u niego fotowoltaika po prostu nie działa.

Jak do tego wszystkiego doszło? Wbrew pozorom, nic nie zapowiadało, że firma jest nierzetelna. Pojawili się przedstawiciele przedsiębiorstwa, po wstępnych ustaleniach został przygotowany projekt i kosztorys – tak, jak ma to miejsce w przypadku większości firm fotowoltaicznych. Tu jednak, po otrzymaniu zaliczki kontakt z wykonawcą niemal całkowicie się urwał.

Klienci mają teraz problem z odzyskaniem wpłaconych kwot – jedna z osób straciła 40 tys., kolejna – 29 tys. zł. Jeszcze inna została z kredytem na 17 tys. zł.

Bez doświadczenia i uprawnień – uwaga na nierzetelnych instalatorów

Aby instalacja fotowoltaiczna działała efektywnie i była bezpieczna musi zostać zamontowana zgodnie z obowiązującymi normami bezpieczeństwa – budowlanymi i przeciwpożarowymi. Zaniedbania w tej kwestii mogą doprowadzić nie tylko do spadku wydajności, ale i nawet do pożarów. Ponadto, taka instalacja może nie przejść odbioru wykonywanego przez zakład energetyczny.

Tymczasem nie brakuje osób, które wietrząc potencjalne zyski, postanowiło się przebranżowić i zacząć montować instalacje fotowoltaiczne – bez odpowiedniego przygotowania teoretycznego i praktycznego.

Dla własnego bezpieczeństwa, najlepiej korzystać ze sprawdzonych usługodawców. Takich znajdziecie np. w naszym rankingu firm fotowoltaicznych.

Używane panele fotowoltaiczne – kolejne oszustwo pseudo firm fotowoltaicznych

Niewłaściwe wywiązywanie się z umowy montażu to jedyny problem, przed jakim możecie stanąć, padając ofiarą oszustwa na panele fotowoltaiczne. Kolejne ryzyko związane jest ze stanem wykorzystanych podzespołów.

Co jakiś czas w mediach pojawiają się doniesienia o osobach, których instalacje zostały oparte na używanych podzespołach. Jak wygląda ten proceder?

Wszystko zaczyna się od nieuczciwych dystrybutorów, którzy skupują od farm fotowoltaicznych panele, które powinny trafić do recyklingu. Następnie zaopatruje się je w fałszywe etykiety potwierdzające jakość produktu i wysyła na inne rynki, skąd trafiają do lokalnych wykonawców. W innym scenariuszu podzespoły są zwyczajnie kradzione.

W efekcie, klient, który płaci dziesiątki tysięcy złotych za nowe, pełnowartościowe produkty, otrzymuje częściowo wyeksploatowane urządzenia.

Ewidentna strata pieniędzy to jednak tylko jedna strona medalu. Przy używanych podzespołach mogą pojawić się komplikacje w uzyskaniu m.in. dofinansowania do fotowoltaiki “Mój prąd”. Program wymaga bowiem, aby urządzenia były montowane jako nowe (nie starsze niż 24-miesięczne).

Fotowoltaika – oszustwo na “Mój prąd” i “Czyste powietrze”

Łakomy kąsek dla naciągaczy stanowiły i wciąż stanowią również różnego rodzaju programy dofinansowania do fotowoltaiki. Dla przykładu w Katowicach, osoby podszywające się pod pracowników NFOŚiGW pobierały zaliczki na poczet pomocy w uzupełnieniu i złożeniu wniosku w programie “Czyste powietrze”. Wsparcie tego typu wojewódzkie fundusze ochrony środowiska oferują jednak bezpłatnie.

Warto pamiętać, że celem wyłudzaczy mogą być nie tylko Wasze pieniądze, ale i dane osobowe.

Tuż po ogłoszeniu programu “Mój prąd” głośno było o oszustach, którzy wykorzystując chaos informacyjny wokół projektu, podszywali się pod strony Ministerstwa Energii czy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za pomocą fałszywych formularzy wyłudzali dane osobowe.

Podobny cel miał proceder, którego ofiarą padli mieszkańcy niektórych gmin, np. Żabia Wola. Tam podający się za pracowników samorządu ankieterzy, pod pretekstem badania zapotrzebowania na fotowoltaikę, wyłudzali poufne informacje.

Fotowoltaika – oszustwo. Jak go uniknąć?

Jak widać, tam, gdzie pojawiają się duże pieniądze, tam nie brakuje również czyhających na nie oszustów. Jak nie dać się zwieść, decydując się fotowoltaikę?

Sprawdzaj!

W przypadku tego typu inwestycji bardzo ważne jest zachowanie ograniczonego zaufania. Bez względu na to, jak korzystnie brzmi oferta w ustach konsultanta, zanim zdecydujecie się na podpisanie umowy, dokładnie prześwietlcie całą firmę. Co warto sprawdzić?

  • Przede wszystkim upewnij się, że firma w ogóle istnieje – w serwisach takich jak CEIDG czy KRS może znaleźć informacje na ten temat, a niekiedy również na temat np. sytuacji finansowej przedsiębiorstwa.
  • Jakie ma doświadczenie – niestety, na rynku nie brak podmiotów, które jeszcze wczoraj zajmowały się kompletnie inną branżą, a dziś montują instalacje fotowoltaiczne. Jakie taka sytuacja może mieć skutki, wyjaśnialiśmy już wcześniej.
  • Posiadane uprawnienia – najlepiej, jeśli osoby podejmujące się instalacji fotowoltaiki posiadałyby uprawnienia OZE UDT. Ich autentyczność warto sprawdzić, np. udt.gov.pl.
  • Opinie o fotowoltaice od danego instalatora – dla dodatkowej weryfikacji możecie też sprawdzić opinie na temat firmy w Internecie. Zachowajcie jednak ostrożność, gdyż nie każda z nich musi być autentyczna.

Nigdy nie płać z góry

Absolutnie kluczową zasadą w przypadku fotowoltaiki jest to, aby nigdy nie wpłacać całej kwoty przed rozpoczęciem prac. W takiej sytuacji, jak pokazują omówione wcześniej przykłady, wyegzekwowanie swoich praw może być bardzo trudne. Jeśli chodzi o zaliczki, to praktyka wygląda różnie – część firm rozlicza się z klientem dopiero po zakończeniu całego przedsięwzięcia. Inne wymagają wpłaty np. 10-20% kosztów materiałowych. Bądźcie jednak ostrożni, jeśli instalator naciska na wyłożenie sporej części kwoty (40-60%) – to może być próba oszustwa.

Poproś o referencje

Większość rzetelnych firm posiada na swojej stronie zdjęcia wykonanych realizacji czy referencje. Jeśli tych informacji brakuje – zawsze możecie poprosić o ich dosłanie. Wiarygodny instalator nie powinien mieć problemu z dostarczeniem kilku opinii od poprzednich klientów.

Podejrzanie niska cena

Koszty instalacji fotowoltaicznych na rynku są porównywalne i wahają się w granicach od ok. 4.500 do ok. 6.500 zł za 1 kWp. Jeśli zatem firma proponuje Wam wykonanie fotowoltaiki w bardzo niskiej cenie zamiast ulegać pokusie, powinniście mieć się na baczności. Pamiętajcie, że ponad 80% całkowitych kosztów inwestycji idzie na urządzenia. Montaż to pozostałe 20%. Istnieje zatem bardzo duże prawdopodobieństwo, że instalator zaoszczędzi na jakości użytych podzespołów.

Ryzyko nadużyć może pojawić się właściwie wszędzie – branża fotowoltaiczna nie jest tutaj wyjątkiem. Oszustwa na fotowoltaikę, choć nie zdarzają się często, są możliwe, dlatego warto zadbać o swoje bezpieczeństwo i pieniądze, wybierając tylko renomowane firmy fotowoltaiczne.

Najnowsze aktualności / recenzje

Komentarze

  1. wszystko racja. uważajcie na firmę Rem energy i ich stowarzyszenie Błękitna atmosfera. biorą zaliczkę 1400 zł która idzie na stowarzyszenie „błekitna atmosfera”. zaliczka przepada jeśli klient zrezygnuje z umowy , do czego ma prawo przed upływem 14 dni. jest to bezprawne

Dodaj komentarz