Polska największym beneficjentem Funduszu Sprawiedliwej Transformacji?

Ocena: 5 (ilość ocen: 14)

Ocena: 5
(ilość ocen: 14)

Jak się okazuje, Polska może otrzymać od Brukseli o wiele więcej pieniędzy na osiągnięcie neutralności klimatycznej niż było to przewidziane. Zamiast wcześniej proponowanych 2 mld euro, ma to być aż 8 mld euro! Jeśli do tego dojdzie, to nasz kraj będzie największym beneficjentem Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (JTF).

Czy Polska będzie największym beneficjentem Funduszu Sprawiedliwej Transformacji?

Komisja Europejska, prezentując niedawno założenia projektu unijnego budżetu na kolejne lata, zaproponowała wzmocnienie Funduszu Sprawiedliwej Transformacji do 40 mld euro. Co oznacza, o wiele większe wzmocnienie finansowe, niż zakładano to jeszcze w styczniu, kiedy to budżet Funduszu wynosić miał zaledwie 7,5 mld euro, na siedem lat (jest to aż o 32,5 mld więcej). W pierwotnej wersji Polsce miały przypaść tylko 2 mld euro, natomiast z opublikowanych pod koniec maja przez Komisję Europejską dokumentów wynika, że w ramach nowej zwiększonej puli, ma to być aż 8 mld euro!

Jeśli tak się stanie, to Polska będzie największym beneficjentem Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Jest to bowiem najwięcej spośród wszystkich 27 krajów Unii Europejskiej. Na kolejnych miejscach listy znalazły się natomiast Niemcy (mają otrzymać 5,1 mld euro), oraz Rumunia, której zaproponowano 4,4 mld euro. Otrzymane w ten sposób środki mają być wykorzystane na złagodzenie społeczno-ekonomicznych skutków transformacji w regionach najbardziej dotkniętych, na przykład poprzez wspieranie przekwalifikowania pracowników, czy pomoc małym i średnim firmom.

Komisja Europejska oczekuje, że mechanizm sprawiedliwej transformacji (Fundusz ma być jego częścią) zmobilizuje co najmniej 150 mld euro inwestycji publicznych i prywatnych. Mechanizm ma być finansowym ramieniem Europejskiego Zielonego Ładu i dźwignią dla pozyskania ogromnych środków finansowych, aby wesprzeć przemiany na drodze do neutralności klimatycznej Unii Europejskiej.

Neutralność klimatyczna 2050 – czego chce Unia?

Komisja Europejska chce do 2050 roku osiągnąć neutralność klimatyczną. Oznacza to maksymalne ograniczenie emisji CO2 w energetyce, przemyśle i transporcie oraz zrównoważenie tych emisji, których ograniczyć się nie udało, poprzez zwiększanie jej pochłaniania (dzięki na przykład sadzeniu drzew). W praktyce zatem, chodzi o pełne wyeliminowanie spalania paliw kopalnych (węgla i gazu) do 2050 roku. Jest to krok konieczny by Unia Europejska mogła wypełnić swoje zobowiązania wynikające z paryskiego porozumienia klimatycznego (jest to m.in. utrzymanie wzrostu temperatury znacznie poniżej 2°C i próba obniżenia tego wzrostu do poziomu 1,5°C).

Przy czym, gospodarka neutralna dla klimatu według KE, wymaga wspólnych działań w takich obszarach jak:

  • energia ze źródeł odnawialnych (energia słoneczna, wiatrowa i hydroelektryczna, energia oceanów, energia geotermalna, biomasa i biopaliwa), która stanowi alternatywę dla paliw kopalnych i przyczynia się do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych;
  • efektywność energetyczna (oznacza ona stosunek uzyskanych wyników, usług, towarów lub energii do wkładu energii);
  • konkurencyjny przemysł i gospodarka o obiegu zamkniętym;
  • czysta, bezpieczna i oparta na sieci mobilność;
  • infrastruktura i połączenia międzysystemowe;
  • biogospodarka i naturalne pochłaniacze dwutlenku węgla;
  • wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla w celu rozwiązania problemu pozostałych emisji.

Polska odmówiła zobowiązania się do osiągnięcia neutralności klimatycznej

Zdaniem Komisji Europejskiej realizacja wszystkich powyższych strategicznych priorytetów przyczyniłaby się do urzeczywistnienia wizji neutralności klimatycznej. Jednak dla Polski, w której wciąż wytwarza się prawie 80% energii z węgla, taki krok to ogromna rewolucja. Wyraz temu dał w zeszłym roku premier Mateusz Morawiecki, wetując konkluzje unijnego szczytu w sprawie neutralności klimatycznej (dostał wówczas poparcie Węgier, Czech i Estonii, które zresztą szybko się z tego wycofały). Posunięcie to miało dać polskiemu rządowi więcej czasu na rozmowy o pieniądzach, jakie UE mogłaby przeznaczyć na transformację polskiej energetyki, która ma kosztować krajową gospodarkę 900 mld euro (w przybliżeniu wynosi ona tyle, co dwukrotność rocznego polskiego PKB).

Natomiast decyzje Rady Europejskiej jakie zapadły w grudniu ubiegłego roku (zobowiązujące kraje Unii do podjęcia działań i zobowiązań dla budowy Europejskiego Zielonego Ładu) są krokiem milowym w kierunku całkowicie nowej wizji gospodarki i stosunków społecznych w Europie. Tym samym, po raz pierwszy od wielu lat UE rzuciła wyzwanie takim mocarstwom dysponującym największym potencjałem politycznym, jak Stany Zjednoczone Ameryki i Chiny, pokazując, że potrafi być kreatorem pozytywnych przemian społecznych i gospodarczych. Niestety Polska, jako jedyna odmówiła wtedy zobowiązania się do osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 roku i odwlekała decyzję o pełnym włączeniu się do programu do czerwca tego roku.

Polska chce sprawiedliwej transformacji

Premier Mateusz przypomniał przed podjęciem obrad Rady Europejskiej, że Polska już tak dokonała ogromnych zmian w celu zmniejszenia emisji CO2 i wprowadziła programy takie jak m.in. Czyste Powietrze. Zastrzegł jednak, że:

Do osiągnięcia neutralności klimatycznej niektóre państwa członkowskie będą potrzebowały więcej czasu i odpowiednich inwestycji, a także – że koszt transformacji musi być sprawiedliwie rozłożony… W kwestii klimatu przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę odmienny punkt startu Polski i niektórych innych krajów, jeśli chodzi o redukcję emisji.

Polska zabiega o to, aby Fundusz Sprawiedliwej Transformacji inwestował zarówno w łagodzenie skutków transformacji, jak i jej przeprowadzanie. Rząd domaga się także rekompensat argumentując tym, że dla naszego kraju odejście od węgla, będzie bardzo kosztowne i wymagać będzie przestawienia całej polskiej gospodarki na paliwa nieemisyjne. Oznacza to m. in. wygaszanie pieców hutniczych i zamykanie kopalń, a tym samym likwidację dziesiątek tysięcy miejsc pracy.

Obecnie 77% energii elektrycznej wytwarzana jest z węgla kamiennego i brunatnego, 7% z gazu ziemnego, natomiast 13% z OZE (fotowoltaika, biogazownie, elektrownie wiatrowe, elektrownie wodne). Z kolei dominującym źródłem indywidualnych systemów grzewczych są piecyki węglowe starej generacji (tzw. kopciuchy), co jest przyczyną wysokiego zanieczyszczenia powietrza (aż 33 z 55 miast w Europie o największym zanieczyszczeniu powietrza znajduje się właśnie w Polsce).

Realizacja Zielonego Ładu oznaczać będzie dla Polski koszty szacowane na mniej więcej 500 mld euro. Jednak zdaniem ekspertów, obstawanie przy energetyce opartej na węglu będzie jeszcze droższe.

Najnowsze aktualności / recenzje

Dodaj komentarz