„Opłata mocowa”, czyli wyższe rachunki za prąd?

Ocena: 5 (ilość ocen: 2)

Ocena: 5
(ilość ocen: 2)

WęgielRządowe Centrum Legislacji zajmuje się właśnie projektem ustawy o rynku mocy. Na jej podstawie do naszego rachunku za prąd doliczona zostanie “opłata mocowa”. Sprawdziliśmy, o jakie kwoty chodzi!

Ustawa o rynku mocy

Projekt nowych przepisów został przygotowany przez Ministerstwo Energii jeszcze w poprzednim roku, teraz jednak prace nad nim znacznie przyspieszyły. Rządzący chcą, aby ustawa weszła w życie od nowego roku. Wtedy również możemy spodziewać się wyższych rachunków za prąd.

Tak zwana “opłata mocowa” zasili fundusze wytwórców prądu. Obecnie płacimy im za jedynie za pobraną energię. Nowa opłata byłaby formą abonamentu, czyli opłatą za gotowość wytworzenia danej ilości energii elektrycznej.

Dodatkowe środki finansowe dla elektrowni są pomysłem ME na rozwiązanie ewentualnych problemów z niedoborem mocy. Dofinansowani wytwórcy prądu modernizowaliby istniejące bloki energetyczne oraz inwestowali w nowe siłownie. Konsumenci w zamian za to zyskaliby pewność, że nie dojdzie do kolejnego blackoutu. Chociaż przypomnijmy, że według czarnego scenariusza już w lipcu może nam zabraknąć mocy.

Nowa opłata – jakie koszty?

Nas jednak najbardziej interesuje, o ile mogą wzrosnąć nasze rachunki za prąd. Tutaj jednak zdania są rozbieżne. Wedle zapewnień ME w 2021 roku roczny koszt dla przeciętnego gospodarstwa domowego wyniósłby około 130 złotych. Dla firm opłata wiązałaby się z dodatkowym wydatkiem rzędu 520 złotych rocznie.

Zupełnie innego zdania są dwie organizacje Regulatory Assistance Project i ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, które wyliczyły, że wyliczenia resortu są niedoszacowane. I to znacznie, ponieważ osoby fizyczne mogą zapłacić nawet 260 złotych rocznie! Firmy mogą zapłacić jeszcze więcej, bo w skali roku aż o 300 złotych więcej niż zakładają rządzący.

Ustawa o rynku mocy – kontrowersje

Nie wiadomo jednak, jak na nową opłatę zareaguje UE. Chociaż ME zapewnia, że regulacja wprowadza dwutowarowy rynek energii (czyli sama energia jest towarem, ale też gotowość jej wytworzenia), to jednak może zostać potraktowana jako wsparcie dla elektrowni węglowych. A takie właśnie działanie już za chwilę może zostać zakazane przez Brukselę.

Nowa opłata wspiera wyłącznie siłownie węglowe. Ma być to działanie zabezpieczające nasze interesy i rodzimy przemysł górniczy. Niestety, według analityków już w tej chwili polski węgiel nie zaspokaja potrzeb elektrowni. Budowa nowych spowodowałaby uzależnienie Polski od dostaw z zewnątrz – skutek byłby więc odwrotny do zamierzonego.

Ponadto na fakturze za prąd mamy już opłatę przejściową. Miała ona stanowić dla elektrowni rekompensatę za zerwanie kontraktów długoterminowych w ramach liberalizacji rynku energii. Taksa ta też miała zapewnić producentom prądu środki na remonty i budowę nowych siłowni. Skoro argument w przypadku obu opłat jest taki sam, to jaki jest sens dublowania taks?

Wprowadzenie “opłaty mocowej” zależy zarówno od sytuacji w kraju, jak i w Brukseli. Z niecierpliwością czekamy zatem na rozwój wypadków.

Najnowsze aktualności / recenzje

Dodaj komentarz