Zamrożenie cen prądu zdziesiątkowało niezależnych sprzedawców prądu

linia wysokiego napięcia - zdziesiątkowanie niezależnych sprzedawców prądu

Pół roku temu, sytuacja sprzedawców energii elektrycznej, którzy nie wchodzą w skład funkcjonujących w Polsce grup energetycznych znacznie się skomplikowała. Przyczyną tego stanu, był ostry wzrost cen prądu w 2019 roku na rynku hurtowym, co z kolei przełożyło się na ogromne problemy z realizacją kontraktów z odbiorcami na wcześniej ustalonych warunkach. Sytuacji nie poprawił również fakt, że od początku roku aż do lipca, nieznane były zasady przyznawania rekompensat dla sprzedawców prądu. W związku z czym, pomimo prób przełożenia kosztów na swoich klientów, część sprzedawców musiało zakończyć swoją działalność. Czy może to zwiastować koniec rynku energii w Polsce?

Zamrożenie cen prądu spowodowało chaos na rynku energetycznym

Chaos na rynku energetycznym trwa już od drugiej połowy 2018 roku, kiedy to drastycznie zaczęły drożeć prawa do emisji CO², wywołując tym samym skokowy wzrost hurtowych cen prądu. Pod koniec ubiegłego roku, rząd obawiając się rosnących rachunków, podjął decyzję o obniżeniu tzw. opłaty przejściowej i akcyzy na prąd oraz zamroził jego ceny na poziomie z 30.06. 2018 roku. Jednak zbyt szybko uchwalonej ustawie brakowało praktycznych rozwiązań, co uniemożliwiło zawieranie umów na sprzedaż energii. Przez kolejne miesiące zarówno komercyjni odbiorcy, jak i przedsiębiorstwa energetyczne znajdowały się w trudnej sytuacji, bowiem nie wiedziały tego, jakie ceny energii obowiązują. Już wiosną Związek Pracodawców Prywatnych Energetyki alarmował o tym, że brak informacji na temat kosztów zakupu energii i przychodów z jej sprzedaży zagraża nie tylko stabilności finansowej sprzedawców energii elektrycznej, ale również dalszej działalności większości z nich. ZPPE wskazywał także, że ustawa o podatku akcyzowym, która zamroziła ceny sprzedaży energii w tym roku jest bardzo szkodliwa dla rozwoju konkurencyjnego rynku energii.

Również ówczesny prezes URE Maciej Bando mówił, że ustawa „cofa Polskę o 30 lat i oznacza koniec rynku energii w Polsce, a cały proces budowania prywatnych podmiotów chyba się kończy. Otworzono drzwi, które nie powinny zostać otwarte. Tego nie da się szybko odwrócić. Rynek można łatwo zniszczyć, ale jego budowa wymaga siły i czasu. Ustawa o cenach energii podważyła stabilność reguł na jakich się on opiera”. Towarzystwo Obrotu Energią (TOE) wskazywało także na to, że projekt ten nie uwzględniał indywidualnych warunków działania spółek obrotu i ich sytuacji kontraktowych. Jak oceniło Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii “rozporządzenie może zagrozić kontynuacji działalności przez spółki obrotu, szczególnie w przypadku tych mniejszych i grozi to falą upadłości lub próbami zrywania kontraktów przez sprzedawców”.

Problemy niezależnych sprzedawców prądu

Według danych URE, jeszcze w zeszłym roku swoją działalność w naszym kraju prowadziło 119 alternatywnych sprzedawców, funkcjonujących w cieniu pięciu sprzedawców z urzędu. Jednak już wtedy, wielu mniejszych dostawców prądu zaczęło informować swoich klientów o podwyżkach, które często motywowane były 60 – procentowym skokiem cen w kontraktach terminowych. Tak drastyczne i nie notowane dotychczas podwyżki cen na Towarowej Giełdzie Energii nie pozwoliły mniejszym firmom na utrzymanie cen sprzedaży na poziomie określonym w umowie, nawet przy całkowitej rezygnacji z marży handlowej. Część firm, zwłaszcza tych, które już wcześniej miały kłopoty z płynnością finansową musiało ogłosić upadłość. Jednak jak dla “Rzeczpospolitej” tłumaczyła Daria Kulczycka, dyrektor Departamentu Energii i Zmian Klimatu w Konfederacji Lewiatan, niektórzy sprzedawcy prądu, na własne życzenie sami ściągnęli na siebie takie problemy. Dlaczego? Ponieważ dokonywali zakupu na Towarowej Giełdzie Energii, licząc na sprzedaż z marżą, a gdy ceny gwałtownie wzrosły, okazało się, że nie są w stanie obsłużyć kontraktów.

Kontrakty z niezależnym dostawcą prądu miało w tym czasie w Polsce podpisanych około 200 tys. przedsiębiorców, którzy już latem zeszłego roku zaczęli dostawać wypowiedzenia umów od Gaspol czy Energia dla Firm. Przy czym, ta ostatnia spółka była jednym z większych niezależnych sprzedawców energii na polskim rynku, która już we wrześniu 2018 roku zaprzestała świadczenia usług sprzedaży energii elektrycznej, a 18 grudnia tego samego roku Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie ogłosił jej upadłość. Nie podano wówczas jej przyczyn, jednak spekuluje się, że spośród wielu problemów, z którymi zmagała się firma, to właśnie wzrost cen na Towarowej Giełdzie Energii okazał się przysłowiowym gwoździem do trumny. Również decyzją z dnia 20 maja 2019 prezes URE cofnął koncesję na obrót energią elektryczną udzieloną decyzją z dnia 21 kwietnia 2017 przedsiębiorcy Pulsar Energia.

Jednocześnie kolejne postępowania Prezesa URE dotyczące odebrania koncesji sprzedawcom energii elektrycznej toczą się w odniesieniu do m.in. Audax Energia, Caldoris, Barton Energia, Energetyczne Centrum, CRE ENERGIA, Energia Dla Firm Spółka Akcyjna, Energy Polska, Energy Match, Horizon Telecommunication, Enrex Energy Proton Polska Energia oraz Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowo-Produkcyjne „GER-POL”.

Co dalej z niezależnymi sprzedawcami prądu?

Natomiast wiosną tego roku Urząd Regulacji Energetyki zauważył, że w zasadzie stanęła również sprzedaż tzw. TPA, czyli zasada dostępu stron trzecich, która daje prawo odbiorcy energii do jej zakupu od dowolnie wybranego sprzedawcy energii. Warto tu również zaznaczyć, że TPA jest obok unbundling’u jedną z najważniejszych zasad, na której opiera się zliberalizowany rynek energii. Jak tłumaczył dla “Rzeczpospolitej” Jan Sakławski ekspert Kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy “bardzo trudno w tej chwili uzyskać ofertę, jeszcze w marcu – kwietniu wielu moich klientów, będących operatorami zakładów przemysłowych, miało z tym kłopot. Nikt nie chciał składać ofert, bo nikt nie wiedział, co się dzieje na rynku”.

Cały chaos na rynku energetyczny,, związany z niepewnością co do cen energii, poziomu rekompensat oraz czasu oczekiwania na praktyczne rozwiązania, spowodował to, że sytuacja finansowa niezależnych sprzedawców prądu uległa znacznemu pogorszeniu. TOE wraz z sprzedawcami prądu wskazało również, że mechanizmy wypłaty rekompensat nie uwzględniają zróżnicowanej sytuacji kontraktowej każdej ze spółek i z dużym prawdopodobieństwem, mogą oznaczać wypadnięcie z rynku wielu mniejszych sprzedawców. Przy czym, znajdujące się w trudnej sytuacji firmy mogą wybrać jedno z trzech rozwiązań. Pierwszym z nich jest ogłoszenie upadłości, zwłaszcza gdy sprzedawca energii elektrycznej już od dawna walczy z licznymi problemami. Drugim czekanie na obiecane rekompensaty, natomiast trzecim (tym mniej oficjalnym) stopniowe wyprowadzenie środków, żeby nie stracić pieniędzy zarobionych przez ostatnie lata.

Rozporządzenie Ministra Energii w sprawie sposobu wyliczania rekompensat weszło w życie 14 sierpnia 2019 r. Jednak pojawia się dużo głosów odnośnie tego, że mogą one nie pokryć różnicy między ceną zakupu energii na rynku i ceną po jakiej została ona sprzedana do odbiorców. Jak zaznaczają eksperci, w sytuacji, gdy rekompensaty nie zostaną wypłacone, lub też nie pokryją różnicy pomiędzy ceną zakupu i sprzedaży, to Skarb Państwa może się spodziewać pozwów ze strony spółek obrotu. Niestety, prognozy dla niezależnych sprzedawców prądu nie przedstawiają się zbyt optymistycznie. Ponieważ wielu z nich może nie przetrwać do końca tego roku. Natomiast jeśli jakimś cudem uda im się zachować płynność finansową, to z pewnością będą chcieli sobie oni odbić tegoroczne słabe dochody w przyszłym roku. Zobacz jakie ceny prądu w 2020?

Katarzyna Fodrowska

W kręgu jej zainteresowań leżą tematy związane z budownictwem, architekturą, energetyką i naukami przyrodniczymi. Wolny czas lubi spędzać na czytaniu i spacerach, a także oddawaniu się swoim dwóm największym pasjom, jakimi są astronomia i taniec flamenco.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *