Zmiana sprzedawcy prądu – opinie

Ocena: 5 (ilość ocen: 1)

Ocena: 5
(ilość ocen: 1)

świnki skarbonki w wersji energooszczędnejPowiększa się grono osób, które postanowiły zmienić sprzedawcę prądu. Postanowiliśmy zapytać naszych Czytelników o to, skąd się dowiedzieli o takiej możliwości, jak przebiegał proces zmian, jakie były ich wrażenia oraz czy odnieśli na tym jakieś korzyści. Oto cztery wybrane przez nas historie, których bohaterowie zgodzili się na publikacje. Koniecznie zapoznajcie się z opiniami na temat zmiany sprzedawcy prądu!

Zmiana sprzedawcy prądu – opinia Karola

Karol o możliwości zmiany sprzedawcy dowiedział się z lokalnej gazety, w której promowała się konkurencja miejscowego monopolisty. Długo szukał alternatywy, bo chciał jak najtańszej oferty.

Brałem pod uwagę zmianę taryfy z G11 na G12. Ale i ja, i żona mamy do pracy na 6 rano. Zanim wrócimy to już jest prawie 15, spać chodzimy wcześnie. Za dużo byłoby kombinowania, nie będziemy przecież żyć pod dyktando taryfy – za dużo zachodu.

Ostateczny wybór padł na mniejszego sprzedawcę, którego znalazł dzięki naszej porównywarce cen prądu. Wcześniej firma nie była mu znana – na rynku pojawiła się stosunkowo niedawno. Karol poszukał jednak informacji w sieci i okazało się, że ludzie są generalnie zadowoleni ze współpracy.

Zmiana sprzedawcy była prosta, ponieważ upoważnił nową firmę do działań w tym zakresie. Wszystko zostało załatwione za pomocą rozmowy telefonicznej – kurier potem przywiózł dokumenty.

Efekt zmiany?

Rachunki mamy teraz niższe o jakieś 15%. Jak porównałem sobie z poprzednimi, to rocznie oszczędzamy jakieś 300 złotych. Dla nas to sporo, zwłaszcza, że to takie pieniądze, które prawie na ulicy leżą i proszą się, by je podnieść. No i zupełnie inna rozmowa z biurem obsługi klienta – pracownik był uprzejmy i pomocy. Umowa jest podpisana na dwa lata i widać, że sprzedawcy zależy, żeby ją przedłużyć.

Karol nie zdecydował się na żadne usługi dodatkowe. Instalacji do gazu ziemnego nie ma. Pomoc fachowca? Żona chciała, ale przecież nie wiadomo, czy koszty opłat się kiedykolwiek zwrócą – po remoncie kuchni ma nowe AGD, jeszcze na gwarancji. Może później wybierze taką opcję, jak będzie większe ryzyko awarii.

Renata i jej doświadczenie

Do zmiany sprzedawcy prądu namówiła ją córka, która mieszka w dużym mieście i tam szybciej wiadomo o wszystkich możliwościach. Renata najpierw postanowiła sprawdzić, za co płaci. Rozszyfrowanie rachunku zajęło jej sporo czasu. Gorzko wspomina, że pracownik infolinii powiedział, że przecież jest napisane na fakturze i wystarczy przeczytać. Ale nic nie wytłumaczył.

Dla mnie cały ten podział na dostawców [dystrybutorów – przyp. enerad.pl] i sprzedawców był niejasny, trudny. Z pomocą córki znalazłam jednak informacje na stronach internetowych, dużo zrozumiałam i lepiej odnajduję się w całym tym świecie energii.

Dlaczego ten sprzedawca? No na pewno nie z powodu ceny, nie oszczędza jakoś dużo. Ma małe zużycie, więc może do 50 złotych rocznie, ale Renata nie liczyła dokładnie. Szukała raczej firmy o najlepszych opiniach klientów, z miłą i pomocną obsługą.

Usługi dodatkowe były bardzo ważne, zależało mi na ewentualnej pomocy fachowca. W domu zawsze może się coś popsuć, a szukać kogoś, kto się naprawdę zna na pralce lub lodówce to mordęga. Samotnej kobiecie to już w ogóle jest trudno. A tak zakład energetyczny przyśle kogoś sprawdzonego, kto nie wykorzysta braku mojej wiedzy i nie oszuka.

Teraz jest zadowolona. Pozytywne opinie się potwierdziły i sprzedawca naprawdę dobrze traktuje swoich klientów. Renata sama pojechała do punktu obsługi, by załatwić formalności. Dowiedziała się, że wystarczyłby np. kontakt telefoniczny, ale w sumie tak jej było wygodniej – kurierzy się często spieszą, nawet by nie przeczytała, co podpisuje.

Dobrze ocenia zmianę, choć sam początek był dla niej trudny i wymagający. Może znowu zmieni sprzedawcę, jak umowa będzie się kończyć. Ale w nowej firmie bardzo pasuje jej jakość obsługi, więc może po prostu zdecyduje się na inną ofertę?

Opinia o zmianie sprzedawcy – Katarzyna

Zaczęło się od tego, że Katarzynę odwiedził rano pan z energetyki. Pan powiedział, że do nich przyjechał, bo jako jedyni z okolicy nie podpisali jeszcze umowy na sprzedaż prądu i po południu przyjadą im odciąć licznik prądu. Podobno firma zmieniła nazwę i trzeba było podpisać papiery pod nowym szyldem. I że przecież wysyłali informacje przy rachunkach.

Katarzyna przyznaje, że zrobiła błąd, w sumie nawet nie jeden. Potwierdziła akwizytorowi, że rzeczywiście coś tam przy fakturach było, ale nie czytała, bo myślała, że to zwykłe ulotki. Ale jednocześnie była spanikowana, bo małe dziecko w domu, jesień i jak tu być bez prądu. No i jeszcze to był piątek, więc zanim coś by było wyjaśnione, to cały weekend by minął.

Pan był bardzo przejęty, dzwonił do centrali, pytał się, czy coś da radę jeszcze dla mnie i mojej rodziny zrobić. Ostatecznie wyszło na to, że jak tego samego dnia podpisze umowę, to prądu nie odetną. Tylko szybko, bo musi być jeszcze zatwierdzone przez system. No i panu jeszcze jakąś promocję udało się podpiąć, więc mieliśmy trochę zaoszczędzić – kamień spadł mi z serca.

Teraz naprawdę zastanawiam się, jak to możliwe, że do nikogo nie zadzwoniłam, żeby się spytać, czy to wszystko prawda. Albo chociaz nie poszłam do sąsiadki przez płot. Ale byłam taka spanikowana i przybita tym, że tego wcześniej nie dopilnowałam. No i ta radość, że jednak wszystko będzie w porządku. To było bardzo dużo emocji na raz, nie miałam w głowie nic innego.

Mężowi o wszystkim powiedziałam dopiero w następnym tygodniu, jak wrócił z delegacji. Wcześniej nie miałam głowy mu o tym mówić, dziecko zachorowało. Chciałam się też osobiście pochwalić tym, że uniknęłam “katastrofy”.

Od razu zaczął sprawdzać wszystko w Internecie, okazało się, że żadnej zmiany nazwy nie było. Troskliwy pan był zwykłym kanciarzem. Mąż Katarzyny doczytał też umowę – okazało się, że promocyjne warunki trwałyby 3 miesiące, a potem opłaty rosły w górę. Rachunki byłyby zatem znacznie wyższe niż wcześniejsze.

Na infolinii nowego sprzedawcy pani konsultantka powiedziała Katarzynie, że przecież wszystko się zgadza, a oni nie biorą odpowiedzialności za to, jak umowa była podpisana. I że oni już załatwili wszystkie formalności z dotychczasowym sprzedawcą.

Na enerad.pl, Katarzyna i jej mąż trafili, jak szukali informacji w sieci o oszustach. Był artykuł o tym, jak wypowiedzieć umowę – szybko to zrobili, bo nie minęło jeszcze 14 dni.

Na jakiś czas odpuściliśmy sobie temat, potem mąż na spokojnie zaczął czytać opinie o zmianie sprzedawcy prądu. Dzięki porównywarce okazało się, że moglibyśmy znacznie zaoszczędzić – nawet do 500 złotych rocznie, bo zużycie mamy całkiem duże. No i skoro jestem w domu, to opłaca się nam zmienić taryfę na G12.

Ostatecznie wybraliśmy innego sprzedawcę, ale dużego i znanego. Do małych, pokrętnych firm mam prawdziwy uraz. Obiecują gruszki na wierzbie, a potem wychodzą “drobne druczki” i inne przekręty.

Katarzyna ocenia pierwszą zmianę sprzedawcy jako koszmar i jedno z najgorszych doświadczeń w życiu. Z całej sytuacji wyciągnęła jednak wnioski, wraz z mężem skorzystali z nowej wiedzy i bez żadnych wyrzeczeń mają spore oszczędności. Dlatego druga (świadoma) zmiana sprzedawcy energii elektrycznej jest raczej przesądzona.

Leszek – opinia o zmianie sprzedawcy prądu

Nie pamiętam, skąd się dowiedziałem, że można zmienić sprzedawcę energii. Na waszą porównywarkę trafiłem, kiedy szukałem poradników. Chciałem też dokładnie sprawdzić, ile mogę zaoszczędzić.

Co dla Leszka było najważniejsze? Otóż znalezienie jak najtańszego sprzedawcy – tani prąd to podstawa dla niego.

Przyznaję, że nie sprawdziłem żadnych opinii, bo ludzie, jak mają pretensje do firmy, to najczęściej z powodu własnych zaniedbań. I być może to był mój błąd.

Zmiana sprzedawcy była moim zdaniem nieprofesjonalnie wykonana. Nowa firma, mimo deklaracji, nie ogarnęła wszystkich formalności, więc cała procedura trwała dwa miesiące. Podobno mieli jakiś problem z przepływem dokumentów, nie doszły na czas. Ale do pieniędzy byli pierwsi, za pierwszy miesiąc dostałem dwie faktury, ale po awanturze [jedna, od nowego sprzedawcy – przyp. Enerad] została anulowana.

Teraz już wszystko jest w porządku, nie mam żadnych problemów. Płacę mniej, tak jak chciałem. Mam domek jednorodzinny z dużą działką, trawnikiem i sporo energii zjada na przykład kosiarka elektryczna. Miesięcznie oszczędzam około 75 złotych, więc to jest już sporo.

Według Leszka zmiana sprzedawcy prądu jest godnym polecenia rozwiązaniem. Po swoich doświadczeniach radziłby jednak czytywać opinie o tym, czy dana firma ma profesjonalne podejście do klienta czy nie.

Opinie o zmianie sprzedawcy prądu – podsumowanie

Po pierwsze chcielibyśmy Wam podziękować za dzielenie się z nami Waszymi doświadczeniami. Pomagają nam one w budowaniu portalu, ale są dla nas również oznaką zaufania.

Wracając jednak do opinii o zmianie sprzedawcy prądu, można wysnuć następujące wnioski:

  1. Podczas zmiany sprzedawcy najlepiej zachować zimną krew nie działać pod wpływem emocji, dokładnie czytać podpisywane umowy.
  2. Określić, jakie mamy oczekiwania: niskie ceny, jakość obsługi, dodatkowe usługi.
  3. Sprawdzić opinie o potencjalnym sprzedawcy, przydatna będzie również podstawowa wiedza z zakresu rynku energetycznego w Polsce.
  4. Nie bać się zmian, przemyślane działają na Waszą korzyść.
Najnowsze aktualności / recenzje

  1. Ja rok temu zmieniałem na Axpo. Po tym czasie muszę stwierdzić, że była to bardzo słuszna i trafiona decyzja. To co jest w umowie zgadza się z rzeczywistością. A co najważniejsze – aspekt finansowy. Już od pierwszego miesiąca zauważyłem znaczną różnice w rachunkach za energię elektryczną. Były one niższe niż u poprzedniego sprzedawcy. I tak jest co miesiąc. Ważne jest też to, że nie ma przerw w dostawach prądu. Tak więc jeśli nosicie się z zamiarem zmiany dostawcy to szczerze mogę polecić firmę Axpo

Dodaj komentarz