Ceny prądu 2021 – podwyżki są nieuniknione

Ocena: 5 (ilość ocen: 45)

Ocena: 5
(ilość ocen: 45)

Większość gospodarstw domowych i przedsiębiorstw odczuło negatywne skutki kryzysu związanego z pandemią COVID-19. W kwietniu tego roku doszło do najsilniejszego w XXI wieku załamania koniunktury gospodarczej w Polsce. Ponad połowa Polaków znajduje się w gorszej sytuacji finansowej niż przed pandemią koronawirusa, przy czym koszty życia są coraz wyższe. Mowa tu nie tylko o rosnących cenach produktów w sklepach, kosztach usług, ale i rachunkach, również tych za energię elektryczną. Jakie będą ceny prądu 2021?

Wszyscy płacimy więcej za prąd w 2020 roku

Ceny energii elektrycznej rosną nie tylko w Polsce ale również w całej Europie. Dzięki ustawie zamrażającej ceny prądu w 2019 roku, mniejsze rachunki za prąd płaciły gospodarstwa domowe, mikro- i małe firmy, szpitale, a także jednostki sektora finansów publicznych. W 2020 roku podwyżki nie ominęły również klientów indywidualnych. Po zatwierdzeniu przez prezesa URE taryf na sprzedaż energii elektrycznej czterem sprzedawcom z urzędu: Tauron Sprzedaż Enea, Energa Obrót i PGE Obrót, okazało się, że średni wzrost cen prądu 2020 dla grup taryfowych w gospodarstwach domowych wyniósł ok. 12%. Przy czym należy podkreślić, że wzrosły ceny nie tylko energii czynnej, ale również dystrybucji, w przypadku której podwyżka cen wyniosła średnio 3,1%.

Szybko okazało się jednak, że koncerny energetyczne złożyły wnioski o kolejne podniesienie cen energii, tym razem o nawet kilkadziesiąt punktów procentowych. Jako główny powód tej decyzji wskazywały, że wcześniejsze podwyżki nie rekompensowały wyższych kosztów ponoszonych przez spółki. Tym razem jednak prezes Urzędu Regulacji Energetyki nie zatwierdził nowych oraz zmian obowiązujących do końca tego roku taryf na sprzedaż energii elektrycznej dla gospodarstw domowych. W jego ocenie bowiem obecna sytuacja rynkowa nie uzasadniała wnioskowanych przez sprzedawców prądu podwyżek cen energii.


  • Prąd ze słońca? Niższe rachunki za energię elektryczną? Nawet 5.000 zł dopłaty do fotowoltaiki z programu Mój Prąd?

    W enerad.pl przygotowaliśmy dla Ciebie kompleksową usługę fotowoltaiczną. Skontaktuj się z naszym Specjalistą, który przeprowadzi Cię przez cały proces!

    Sprawdź ofertę fotowoltaiki


Ceny prądu 2021 dla gospodarstw domowych

Jak wynika z naszych obliczeń, przeciętna polskie gospodarstwo domowe zużywające miesięcznie 200 kWh energii elektrycznej, zapłaci w 2020 roku o 160 – 180 zł więcej. Jednak to nie koniec planowanych podwyżek. Ponieważ już od stycznia 2021 roku pojawi się na rachunkach za prąd kolejna pozycja – opłata mocowa, której celem jest zebranie pieniędzy na modernizację elektrowni, a także zapewnienie bezpieczeństwa dostaw energii (wpływy z nowej daniny mają wynieść w 2021 roku 5,4 mld zł).

O ile wzrosną rachunki dla gospodarstw domowych? Na razie nie są znane konkretne stawki, które zostaną podane przez Urząd Regulacji Energetyki do 30 listopada 2020 roku. Szacuje się jednak, że z powodu przesunięcia terminu wejścia w życie opłaty mocowej (wstępnie miał to być początek października 2020 roku) jej średnia stawka wzrośnie o ok. 25% i będzie to od 40 do 45 zł za MWh. Ostateczna jej wysokość zależeć będzie od tego, ile prądu zużyje konkretne gospodarstwo domowe. Polski Instytut Ekonomiczny szacuje, że przy przeciętnym zużyciu energii elektrycznej, rachunki za prąd wzrosną o 107 zł w skali roku. Jednak tylko przy założeniu, że taryfy prądu na przyszły rok nie ulegną zmianie, co jest raczej mało prawdopodobne.

Pandemia koronawirusa odcisnęła silne piętno na polskiej gospodarce

Spadek PKB w ujęciu rok do roku w drugim kwartale wyniósł 8,2%, co jest wynikiem lepszym od oczekiwanego, ale oznacza, że po raz pierwszy od trzydziestu lat nasza gospodarka jest w recesji. Jak wynika z danych udostępnionych przez Główny Urząd Statystyczny, za stan ten odpowiedzialne są przede wszystkim takie czynniki, jak: spadek inwestycji i konsumpcji. Wprowadzone w związku z pandemią COVID-19 ograniczenia i restrykcje miały negatywny wpływ na budżet co drugiego polskiego gospodarstwa domowego.

Coraz więcej osób nie radzi sobie ze spłatą nie tylko kredytów hipotecznych, kredytów gotówkowych i chwilówek, ale również rachunków. Jak wynika z danych BIG InfoMonitora, pod koniec maja, łączna kwota zaległych zobowiązań kredytowych i pozakredytowych wyniosła 81 mld zł. Natomiast zadłużenie Polaków tylko w ciągu dwóch miesięcy (kwiecień i maj) z tytułu niezapłaconych rachunków wzrosło o 273 tys. zł. Wiele osób miało nadzieję, że tak samo jak w 2019 roku, rząd również i w tym roku zrekompensuje odbiorcom indywidualnym wzrost cen prądu.

Kto będzie mógł liczyć na rekompensaty cen prądu?

Jeszcze w styczniu tego roku, wicepremier, szef MAP Jacek Sasin zapowiedział:

W ostatecznym rozrachunku Polacy nie zapłacą więcej za prąd, czyli dokładnie wypełniamy to, co było obiecane, a obietnica była taka, że indywidualni odbiorcy, polskie rodziny, nie poniosą kosztów wzrostu cen energii.

Okazało się jednak, że pandemia koronawirusa zweryfikowała te plany. Nawet gdyby rząd chciał pomóc odbiorcom indywidualnym w zredukowaniu rachunków za prąd w czasie tegorocznego kryzysu, to i tak nie ma z czego. Ponieważ w okresie prosperity wykorzystana została większość sposobów na interwencyjne obniżki. Na ten moment, nie tylko ze względu na brak odpowiednich narzędzi, ale i z racji konieczności zaciskania pasa oraz zwiększenia wydatków na ratowanie służby zdrowia i miejsc pracy, jest to najzwyczajniej niemożliwe. Jednak rząd idzie w zaparte i jeszcze kilka dni temu, Jacek Sasin pytany o rekompensaty za podwyżki cen prądu odpowiedział:

Zgodnie ze swoją zapowiedzią mój resort przygotował stosowny projekt ustawy wprowadzający właśnie rekompensaty dla tych, którzy płacą więcej za prąd. Ten projekt został przejęty przez Ministerstwo Klimatu w związku z tym, że cały dział +energia+ został przeniesiony do Ministerstwa Klimatu i dzisiaj Ministerstwo Klimatu jest dysponentem tego projektu. Ja namawiałbym rząd i ministra klimatu, żeby ten projekt stał się faktem.

Zgodnie z założeniami, z początkiem 2021 roku, rekompensaty mieli otrzymać odbiorcy indywidualni z pierwszego progu podatkowego. Wiadomo już jednak, że rząd “po cichu” wycofuje się ze złożonej obietnicy. Ministerstwo Klimatu ma inną wizję tego, kto ma być objęty pomocą, zakłada bowiem, że mechanizm ulg powinien służyć ochronie najsłabszych odbiorców energii elektrycznej przed zjawiskiem ubóstwa energetycznego. Oznacza to więc, że na rekompensaty cen prądu w 2021 roku będą mogły liczyć wyłącznie osoby uprawnione do dodatku mieszkaniowego.

Polacy płacą za prąd mniej niż większość Europejczyków

Mimo tego, że Polacy narzekają na rosnące ceny prądu, to i tak płacą za energię elektryczną mniej niż większość Europejczyków. Jak podaje Polski Instytut Ekonomiczny, największe rachunki za prąd płacą obecnie Niemcy (460 euro za MWh) i Duńczycy (420 euro za MWh). Natomiast wysokość polskich rachunków to średnio 190 euro za MWh, co plasuje nasz kraj w dziesiątce najtańszych państw. Przy czym, najmniej za prąd płacą Bułgarzy, bo średnio tylko 110 euro z MWh, zaś unijna średnia to 190 euro.

Warto podkreślić, że większość składowych rachunku za prąd stanowią dodatkowe opłaty i podatki (więcej informacji na ten temat uzyskacie z artykułu cena prądu – za co tak naprawdę płacisz), podobnie zresztą, jak w Niemczech, Danii, Szwecji, czy Hiszpanii. Tylko w biedniejszych europejskich krajach, takich jak np. Bułgaria, Litwa i Węgry, większość ceny prądu to koszty produkcji energii. Jednak już porównanie tego, ile przeciętna polska rodzina “2+2” mogłaby kupić za swój miesięczny dochód netto z wynagrodzeń i świadczeń rodzinnych (zakładając, że każde z rodziców otrzymuje średnią pensję) nie napawa już tak dużym optymizmem.

Okazuje się bowiem, że byłoby to jedynie 13.300 kWh. Dla porównania, luksemburska rodzina kupiłaby 36.853 kWh, holenderska 36.308 kWh, a niemiecka 17.766 kWh. Gorszy wynik od Polski uzyskało jedynie dziesięć państw UE, w tym: Litwa (12.795), Hiszpania (12. 483 kWh), Chorwacja (12.418 kWh), Słowenia (11.872 kWh), Bułgaria (10.145 kWh), Portugalia (9.883 kWh), Łotwa (9.684 kWh), Słowacja (9.658 kWh), Czechy (9.192 kWh) i Rumunia (9.57 kWh). Jak widać poziom cenowej dostępności prądu związany jest z rozwojem gospodarczym analizowanych państw.

liczba kWh prądu które przeciętne gospodarstwo domowe w krajach Europy mogło kupić za swój dochód netto

Opracowanie: enerad.pl, źródło PIE

Ceny prądu 2021 będą rosnąć

Na początku 2020 roku kontrolowane przez państwo koncerny energetyczne podniosły ceny prądu o ok. 12 %, wyższe stawki wprowadziła też firma Innogy, która sama ustala cennik. Średnia cena prądu dla gospodarstw domowych po podwyżkach wynosiła 62 zł za sto kilowatogodzin. Rząd obiecywał wówczas, że część pieniędzy wróci do gospodarstw domowych w formie rekompensat, na co początkowo planował przeznaczyć ok 3 mld zł. Obecnie bardziej prawdopodobna wersja to udzielenie pomocy wyłącznie osobom dotkniętym ubóstwem energetycznym.

zmiana ceny energii elektrycznej na przestrzeni ostatnich 20 lat

Opracowanie: enerad.pl

Jak widać na powyższym wykresie, ceny prądu do 2012 roku systematycznie rosły, a do 2018 roku były na porównywalnym poziomie. Natomiast w 2019 roku miała miejsce mocna ingerencja władzy w wolny rynek, nie tylko zamrożenie cen prąd, ale i obniżenie opłat za dystrybucję spowodowały, że rachunki za energię były niższe. Jednak coraz wyższe koszty związane z wydobyciem węgla i emisją CO2 oraz konieczność inwestowania w nowe moce wytwórcze powoduje, że wyższe ceny prądu są w kolejnych latach są nieuniknione. Również tegoroczne podwyżki będą skutkowały wzrostem średniej ceny prądu, obecnie jest to już ok. 0,62 kWh.

Według wyników analiz opublikowanych przez Instytut Energii Odnawialnej w raporcie „Prognoza cen energii elektrycznej do 2040 roku” (w którym wykorzystane zostały dane zawarte w następujących rządowych projektach: „Krajowy plan na rzecz energii i klimatu na lata 2021-2030” oraz scenariuszach Polityki Energetyczno-Klimatycznej) wzrost kosztów produkcji energii elektrycznej jest nieunikniony i będzie trwałym trendem w branym pod uwagę okresie.

Naturalnie będzie to miało również wpływ na wzrost wysokości taryf dla wszystkich grup odbiorców, w tym początkowo najbardziej dla MŚP. Zdaniem jednak analityków IEO, największego wzrostu kosztów energii spodziewać można się w latach 2020-2025, z 284 do 318 zł’18/MWh w cenach stałych, bez inflacji (wzrost taryf dla niektórych odbiorców będzie jeszcze wyższy). Niestety trzeba być przygotowanym na to, że ceny energii elektrycznej w Polsce będą rosnąć, przynajmniej dopóki nie przestawimy się na inne jej źródła niż węgiel.

Ceny prądu 2021 dla firm

O ile celem Urząd Regulacji Energetyki jest pilnowanie tego, aby ceny prądu dla odbiorców końcowych były “uzasadnione i racjonalne” o tyle taryfy dla przedsiębiorców nie podlegają już takiej ochronie. Ceny prądu dla firm reguluje bowiem rynek. I tak w zależności od wielkości firmy, klienci biznesowi korzystają z taryf A, B i C. Przy czym pierwsza taryfa A dedykowana jest największym jednostkowym odbiorcom końcowym energii elektrycznej, druga B – średnim i dużym firmom (podłączonym do sieci średniego napięcia), natomiast trzecia C – małym przedsiębiorstwom i gospodarstwom rolnym (podłączonym do sieci niskiego napięcia).

Ceny energii elektrycznej na rynku hurtowym w Polsce należą do najwyższych w Europie, jednak sytuacja przedstawia się inaczej, gdy przyjrzymy się rachunkom za prąd dla odbiorcy końcowego, w które wliczone są różnego rodzaju podatki i opłaty. Z ostatniego raportu na temat detalicznych kosztów energii w pierwszym kwartale 2020 roku opublikowanego przez Komisję Europejską, wynika, że w pierwszym kwartale 2020 roku zużycie energii na terenie UE było niższe o 3% w porównaniu do zużycia w tym samym okresie rok wcześniej. Wpływ na to miała nie tylko ciepła zima (średnia temperatura była wyższa o 2,7 st. C wyższa niż przed rokiem).

Średnia cena energii dla przedsiębiorstw w Polsce wyniosła w tym czasie 92,5 EUR/MWh i była zbliżona do cen na Węgrzech, w Hiszpanii i we Francji. Najwyższe wartości KE odnotowała w pierwszym kwartale tego roku w Niemczech (163,6 EUR/MWh), we Włoszech (160,9 EUR/MWh), na Słowacji (143,3 EUR/MWh) i w Irlandii (142,3 EUR/MWh). Najniższe natomiast w Szwecji (61,7 EUR/MWh), Danii (68,1 EUR/MWh) i Finlandii (73 EUR/MWh).

średni koszt energii dla przędsiebiorstw w UE w I kwartale 2020 roku

Opracowanie: enerad.pl, źródło: Komisja Europejska

Porównując ceny energii elektrycznej obowiązujące dla odbiorców indywidualnych z grupy taryfowej G (G11 i G12) z cenami dla przedsiębiorstw, można stwierdzić tylko jedno – prąd dla firm jest droższy niż dla gospodarstw domowych. Dlaczego taki się dzieje? Otóż wynika to z dwóch głównych czynników:

pierwszym z nich jest to, że stawki za prąd dla odbiorców końcowych korzystających z taryf: A, B, C, R ustalane są indywidualnie przez spółki obrotu energią elektryczną tj. PGE, Tauron, ENERGA, Enea, Innogy i nie podlegają już wcześniej wspomnianej regulacji przez URE;

drugim natomiast jest moc umowna, która zależy od liczby i rodzaju sprzętu elektrycznego oraz od sposobu i intensywności korzystania z urządzeń i maszyn. Jest ona większa w porównaniu z mocą umowną, która ustalana jest dla odbiorców indywidualnych (co spowodowane jest dużą liczbą urządzeń elektrycznych pracujących jednocześnie w tym samym czasie). Tak więc, dla firm wymagana jest dużo większa moc, aby uniknąć przeciążenia sieci prowadzącego do wybijania korków.

Ceny prądu dla firm ustalane są w sposób indywidualny, a sytuacja na rynku energii dla klientów biznesowych, jest taka sama jak np. na rynku usług telekomunikacyjnych, gdzie każdy przedsiębiorca może wybrać dowolnego operatora sieci komórkowej. Tak samo jak, w przypadku gospodarstw domowych mogą oni zmniejszyć opłaty za prąd zmieniając dostawcę energii elektrycznej, na takiego, który zaproponuje dużo bardziej atrakcyjne warunki umowy (warto w tym celu skorzystać z rankingu sprzedawców prądu i gazu 2020, w którym znalazły się wyróżnione przez nas firmy). Przedsiębiorcy na wolnym rynku energii mogą otrzymać stawki nawet o 30% niższe niż te oferowane przez największe koncerny energetyczne w cennikach podstawowych. Alternatywni sprzedawcy prądu często bowiem nie tylko w bardziej wydajny sposób pozyskują klientów, ale obsługując ich działają na dużo niższej marży.

Sprawdź bezpłatnie oferty fotowoltaiki

Ceny prądu urosną z obrotami gospodarki

W wyniku pandemii COVID-19 wiosną polska gospodarka wyhamowała, a zużycie prądu zmniejszyło się, to zaś wpłynęło na spadek cen energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii. Stawki spadły przede wszystkim na rynku spotowym, na którym średnia cena za megawatogodzinę w kwietniu była mniejsza o 21% niż w styczniu (wynosiła 150,15 zł za MWh). W tym czasie o 11% uległy również obniżeniu ceny w kontraktach rocznych, które uzależnione są głównie od kosztów emisji CO2. Dzięki temu wiele firm miało szansę na zakup tańszej energii. Jednak po tym jak w maju, czerwcu i lipcu gospodarka zaczęła się rozpędzać, w górę poszybowała cena uprawnień do emisji CO2. Pod koniec sierpnia cena emisji osiągnęła poziom prawie 30 euro za tonę, co jest sytuacją, która nie miała miejsce już od kilku lat (tylko w skali jednego miesiąca daje to podwyżkę o 14,7%, a od stycznia 2020 roku, wzrost 19,8%).

Ekonomiści spodziewają się, że w kolejnych miesiącach sytuacja w gospodarce będzie się poprawiać. Jeśli faktycznie tak będzie, to znowu będziemy mieli do czynienia z wysokimi cenami energii, zwłaszcza dla biznesu i przemysłu energochłonnego. Jest to zła wiadomość zwłaszcza dla gospodarek, które w znacznym stopniu uzależnione są od węgla. Z komunikatu Europejski Zielony Ład, jednoznacznie wynika, że jeśli Bruksela pozostanie przy dotychczasowej polityce o redukcji emisji dwutlenku węgla, na poziomie 50%, to skończy się to wzrostem cen uprawnień na poziomie 34 euro w 2025 roku i 52 euro w 2030 roku. Natomiast w przypadku gdy UE zdecyduje się na redukcję emisji o 55% to wówczas emisja tony CO2 będzie w 2025 roku kosztować 41 euro, a 2030 – 76 euro.

Dlaczego ceny prądu dla gospodarstw domowych i firm są coraz wyższe?

Popyt na energię elektryczną w Polsce z roku na rok jest coraz większy (od początku dekady większym apetytem na prąd wykazali się tylko Litwini). Elektryfikacji podlega już bowiem chociażby ciepłownictwo czy transport, gdzie coraz popularniejsze są auta elektryczne. Energia pozyskiwana z nieodnawialnych źródeł energii drożeje jednak w zawrotnym tempie. O tym jaki będzie miało to wpływ na ceny prądu w krajach uzależnionych od węgla przedstawiają Dave Sandbag i Agora Energiewende w raporcie podsumowującym zmiany w europejskiej energetyce w 2019 roku. Jak wyjaśniają jego autorzy:

Elektrownie na węgiel brunatny zmieniły się z aktywów w zobowiązania, ponieważ niższe ceny energii elektrycznej i wyższe ceny emisji dwutlenku węgla w 2019 roku zmiażdżyły ich opłacalność.

Przy czym, na tak dużym przywiązaniu do węgla najwięcej ucierpią takie kraje jak Polska, Bułgaria, Czechy i Rumunia. Nie opracowały one bowiem jeszcze planów stopniowego odchodzenia od tego surowca, a czasu na to nie zostało dużo. Biorąc pod uwagę fakt, że zgodnie z polityką klimatyczną Unii Europejskiej udział OZE w zużyciu energii ma wynieść 23% w 2030 roku i 28,5% w 2040 roku. Ostatnia strategię przyjęto w 2009 roku, jednak robocza wersja „Polityki energetycznej Polski do 2040 roku” autorstwa Ministerstwa Klimatu do tej pory poddawana jest konsultacjom społecznym. Ponadto „Krajowy plan na rzecz energii i klimatu”, który został przedstawiony zgodnie z wymogami Unii Europejskie nie ma kompletnie nic wspólnego z dokumentem, nad którym do tej pory pracuje Ministerstwo Klimatu.

Aby zahamować wzrost cen prądu należy jak najszybciej ograniczyć wpływ najdroższych źródeł energii. Jak podaje Greenpeace, tylko w pierwszym półroczu 2020 roku Polska wyprodukowała tyle energii z węgla, ile wytwarza łącznie 25 krajów UE (oprócz Niemiec). Komisja Europejska oczekuje od nas bardziej wzmożonych działań w zakresie efektywności energetycznej, co oznacza m.in. zwiększenie udziału energii z OZE, obecnie bowiem prawie 80% energii produkuje się z węgla kamiennego.

Podczas niedawnej debaty „Wyzwania dla polskiego sektora energetycznego – zielona transformacja” na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach, minister klimatu Michał Kurtyka, zaznaczył, że pierwsze wyzwanie, przed jakim stoimy to obniżenie emisyjności naszego miksu. Musi to być jednak przeprowadzone w sposób bezpieczny, tak, by zapewnić ciągłość dostaw. Przy czym, krytycznym punktem procesu przechodzenia na zieloną energię będzie rozwój sieci energetycznych niskiego i średniego napięcia. Jak podkreślał minister, Polska stoi teraz przed ogromną transformacją, która sprawi że w ciągu 10 lat, 1 na 3 MWh, będzie pochodził z jednostek odnawialnych.

Polacy chcą OZE

Rozwój OZE wymaga jednak znacznych nakładów inwestycyjnych. Szacuje się bowiem, że przejście Polski na energetykę bezwęglową przy utrzymaniu stabilności sieci kosztowałoby nasz kraj około 900 mld euro. Jak wynika z raportu „Zielony potencjał społeczny. Polska i Europa Środkowo-Wschodnia” przeprowadzonego niedawno przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS), sami Polacy nie chcą już węgla i zdecydowanie bardziej wolą OZE. Aż 87% ankietowanych uważa, że odnawialne źródła energii oznaczają korzyści dla wszystkich mieszkańców kraju, a 82% uznało, że przyszłość energii należy właśnie do OZE.

Polacy coraz chętniej korzystają z odnawialnych źródeł energii, dzięki czemu nie tylko mogą uniezależnić się od rosnących cen prądu, ale również dbać o środowisko naturalne. Różnorodność dostępnych obecnie rozwiązań powoduje, że gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa coraz chętniej inwestują w fotowoltaikę i pompy ciepła. Szacuje się, że jeśli tempo instalacji się utrzyma, to na koniec 2020 roku panele fotowoltaiczne pojawią się już na 6% domów w kraju. Warto tu podkreślić, że o ile do 2015 roku w Polsce powstało jedynie ok. 4,5 tysiąca mikroinstalacji fotowoltaicznych, to na ten moment jest ich już ponad 260 tys.

Jak wskazuje wiceminister klimatu Ireneusz Zyska, w efekcie szybkiego rozwoju rynku PV, przyrost mocy w krajowej fotowoltaice może być szybszy niż prognozowany przez rząd w krajowym planie na rzecz energii i klimatu (zgodnie z którym w 2030 roku zainstalowane ma być w fotowoltaice 7,2 GW, a w roku 2040 już 16 GW). Boom na fotowoltaikę wynika przede wszystkim z systemu opustów i korzystnego współczynnika. Tylko od przez 366 dni trwania programu Mój Prąd, Polacy złożyli w sumie 131.420 wniosków, natomiast łączna kwota dotacji, które zostaną wypłacone z tytułu złożonych wniosków wynosi 651 mln zł.

Najnowsze aktualności / recenzje

Dodaj komentarz